02-52-2018 Styczeń jak nie styczeń

roczniak dziewczynka uśmiech z kilkoma ząbkami
Nie sądziłam, że kiedyś mi będzie brakowało zimy. Prawdziwej zimy ze śniegiem i mrozem... Żeby dzieci wybiegały się na śniegu, a zarazki nareszcie wymroziły porządnie!


Dziś już mróz!


Na to czekałam. I mam nadzieję, że jednak będzie ta zima i w Wielkopolsce, nie tylko w górach :D W tym roku nie planujemy co prawda długich wyjazdów w czasie ferii, ale myślę, że jakieś sanki nam się udadzą :)

Tymczasem na dziś zaplanowałam spacer, bo jak katar, to spacer jest najlepszym lekarstwem! A Zosia zaczęła troszkę gorsze samopoczucie, więc nie poszła do przedszkola, i się obserwujemy...

Nareszcie jednak, pogoda dała nam troszkę słońca! Już końcówka tamtego tygodnia dała nam go troszkę... I jeszcze do tego, nasze "prawie czekoladowe" fasolowe brownie - wyszliśmy z zamulenia i mamy trochę więcej energii :D Choć wieczorami nadal najchętniej siedzimy z nowymi książeczkami, to i tak nawet przy książeczkach, dzieci mocniej wariują ;)

czekoladowe ciasto brownie z fasoli



Czekamy jeszcze na śnieg


W sumie zastanawiałam się nad jedno-dwu-dniowym wyjazdem, gdzieś niedaleko, właśnie na sanki. Może znacie jakieś fajne miejsca?

trzylatek i młodsza siostra razem czytają


Wracając jeszcze do śniegu tu, na miejscu... Nie jest tak źle, bo jednak co roku udało się wyjść na sanki chociaż kilka razy. To jednak nie są takie długie zimy... Ostatnia, to była wtedy, kiedy była z Zosią w ciąży i kończyliśmy budowę... Wtedy to jeszcze Wielkanoc była przykryta śniegiem :D /Pamiętam dobrze, bo czekaliśmy aż mróz zejdzie, by wylewać posadzki w domu ;) I ostatecznie dopiero po połowie kwietnia zaczynaliśmy wykańczać dom... To jest właśnie czasem cena samodzielnej budowy - jesteśmy mocno zależni od warunków atmosferycznych i zwyczajnie niektórych rzeczy się nie przekroczy...


Walczymy z wirusami


Staramy się jednak, pomimo jesiennej aury tej zimy (szczególnie w poprzednim tygodniu), żeby dzieciaki nie łapały co chwilę czegoś nowego... Nasze dzieci są typem "smarkaczy", ale widzę już znaczną poprawę. Najważniejsze, co mówi nam pediatra, to to, że to nie idzie dalej... Mają właściwie katar ciągle, niestety, nie wyeliminujemy wszelkich alergenów, ale udaje się to przechodzić tak, by im on nie przeszkadzał...
Robimy inhalacje, często z solanki Zabłockiej z Dębowca, dzieci dostają probiotyki i podstawowe witaminy, najczęściej w opcji bardziej naturalnej, niż chemicznej. No i próbujemy z olejkiem z czarnuszki - mam co do niego wiele zaufania ;)


To tyle z "nowości". U nas w tym tygodniu niewiele się działo. Trochę załatwiania spraw, w związku z końcem urlopu macierzyńskiego, trochę też przemyśleń, no i powoli szykujemy się do Roczku i Trzecich urodzin Szyma <3

Trzylatek i książka koala zielona sowa

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)