Sposoby na niejadka roczniaka dwulatka i czterolatka. Czyli co zrobić by nie oszaleć przy stole ;)

rodzniak chętnie zajada, sposoby na niejadki
Mówią "z małymi dziećmi mały kłopot, z dużymi większy". No i jest to prawda, choć i ja jeszcze nie wiem, co będzie z jeszcze większymi dzieciakami. Są takie dni, że absolutnie wymiękam, szczególnie, gdy napracuję się w kuchni, a dzieciaki po jednym spojrzeniu na talerz zaczynają... płakać?! No tak, czasem i tak bywa, dlatego zdradzę Wam moje sposoby na to, by nie zwariować ;)


Moje dziecko wszystko pięknie je!


Moje też, jadły. I Zośka i Szymek mieli taki piękny okres, w którym jadły, albo choć próbowały chętnie wszystkiego. Miały też taki okres, kiedy to lizały zabawki i taki, kiedy książki chciały rozdziamdziać zamiast czytać. Każdy z tych okresów minął. Jedzenie i chętne próbowanie wszystkiego też minęło :/

Gdzieś między rokiem a półtora, to każde z dzieciaków było chętne próbowania nowości! Chętnie zaglądali na nasze talerze, Zośka była fanką pomidorów i sama zrywała je sobie z krzaczka, nie było warzyw niejadalnych, bo wszystko, co było do jedzenia, było na równi...

Teraz właśnie na tym etapie jesteśmy z Hanią. Poznaje nowe rzeczy i choć niektóre odrzuca na starcie, to naprawdę widać chęć jedzenia :)

najlepsze sposoby na niejadki, Ikea krzesełko do karmienia z tacką



Przedszkolne wpływy a jedzenie


To był początek zmian w nastawieniu. Po pierwsze, w przedszkolu pojawiły się nowości, wiadomo, każdy z nas ma inne smaki i chociażby inaczej doprawia. W przedszkolu pojawiły się też preferencje innych dzieci. A Zośka - świetnie wychwytująca niuanse, postanowiła, że jak ktoś nie lubi, to ona też :D Pozbierała te "nielubienia" chyba od kilku dzieci ;) w efekcie mieliśmy przez chwilę dziecko, które miało chęci na bycie frutarianem... Ewentualnie z dodatkiem makaronu i ziemniaków.

W dodatku, w przedszkolu zaczęli wypytywać, co sobie dzieci życzą na talerzu, co poskutkowało jedzeniem suchych ziemniaków i chlebka tylko z masłem. MASAKRA! Jeśli ktoś mi powie, że niejadek w przedszkolu się rozje, to uśmiechnę się tylko i pokiwam głową. Moje dziecko w przedszkolu jeść nie zaczęło... 


Niejadek w domu



W domu Zośka często robiła afery związane z jedzeniem, co bacznie obserwował Szym. I w myśl zasady "skopiuj najgorsze zachowania", możecie się domyślić, co przejął Szymek od Zosi ;)

Teraz to już tylko uśmiech został. Bo teraz udało nam się ogarnąć tę sytuację i rzeczywiście dzieciaki coraz częściej sięgają po nowości i warzywa. Te warzywa to mój "konik", ponieważ wiem, jak ważne są w diecie. Poza tym, naprawdę staram się kształtować dobre nawyki żywieniowe całej naszej rodziny...

szczęśliwe dziecko przy jedzeniu, niejadek




Nie poddawaj się i miej zasady


Chyba we wszystkim warto zacząć od określenia konkretnych zasad. Każdemu powinno być wtedy łatwiej ogarnąć. Wam, jako przygotowującym posiłki i dzieciakom, jako ich odbiorcom.

Więc uparcie będę powtarzać - plan dnia, plan posiłków, regularne jedzenie. Od początku nazywaliśmy posiłki i te nazwy zostały z nami do teraz, dzieki czemu dzieci wiedzą, czego mogą się spodziewać.


Reguły posiłków - nasz najlepszy sposób na niejadków


Śniadanie, obiad, kolacja, drugie śniadanie, deser, przekąska. Nazywajcie posiłki, jak chcecie. Ale je nazywajcie. Wydaje mi się to dość ważne. Podobnie, jak stałe pory posiłków. I nie mam tu na myśli tego, że śniadanie ma być zawsze o 7:45. Bo nie zawsze mamy ochotę jeść od razu, czasem natomiast wstaniemy dużo wcześniej i o 7:00 jesteśmy już po posiłku. Jednak warto by było, gdyby w ciągu 30minut od pobudki, po porannej toalecie, zasiąść do treściwego śniadania :)


Nasze posiłki


Wiele zależy od tego, czy dzieci idą do przedszkola, czy nie. Jednak pokażę Wam, jak to u nas wygląda, jeśli dzieci są w domu. Wtedy mamy 5-6 posiłków i staramy się je jeść w podobnych porach.

dwulatek niejadek zajada, sposoby na niejadki


Śniadanie - treściwe. Wtedy jemy kaszkę/owsiankę, kiełbaski, jajko, kanapki, tosty czy omlet (niestety, nasze dzieciaki mają jakąś awersję do jajecznicy :/ ) Bardzo bardzo się staram, by w "ofercie śniadaniowej" znalazł się choć kawałek warzywa ;) oczywiście, nie zawsze jest on zaakceptowany, ale i tak go podkładam - a nóż kiedyś załapią ;) Są już warzywa jedzone chętniej, jak surowy pomidor, czy ogórek, ale z innymi dodatkami do śniadania bywa problem.

2 śniadanko - przekąska. Ale nie byle jaka. Dzieciaki uwielbiają owoce, mają też swoje ulubione serki. To jest więc nasza podstawa. Jabłka, pomarańcze, kiwi, gruszki czy banany. To nasz stały zestaw. Bywają dni z jogurtem czy twarożkiem, ale też takie, gdzie na to nasze drugie śniadanie mamy ciacho lub placuszki.

Obiad. Staramy się, by zawsze do obiadu było warzywo! Co drugi dzień takie warzywo, by jednak je zjedli, czyli zazwyczaj kalafior, brokuł lub zupa krem. Inne warzywa są raczej odrzucane, ale nadal próbujemy ;) Najważniejsze jest dla mnie by chociaż spróbowali. Namawiamy i tłumaczymy, że warto poznawać nowe smaki itd. Proponujemy, proponujemy, proponujemy. Co najwyżej będziemy nudni ;) Ale być może w końcu nam się uda :D

Deser
. Tu mamy troszeczkę luzu. Czasem na deser mamy kawałek czekolady czy ciastko. Ostatnio jednak, przez sezon chorobowy, wolimy wybierać owoce. Te wymienione wcześniej oczywiście stale są w asortymencie, ale też borówki i maliny (wtedy najlepiej po opakowaniu na głowę ;) ). Chętnie dzieciaki wypijają też wszelkie koktajle czy zjadają musy z owoców (a w tych koktajlach/musach przemycamy przy okazji np. jarmuż czy szpinak, sa sa sa sa sa). Zasadę mamy jednak taką, że deser jest dla tych, co chociaż spróbowali, a najlepiej zjedli obiad.

Kolacja. Właściwie, na kolację mamy taki sam zestaw przepisów, jak na śniadania. A po kolacji mamy zabawę w wannie i czytanie książeczek czyli wieczorny rytuał, na co dzieci bardzo czekają, więc nie trzeba ich namawiać do jedzenia.


Stałe zestawy


Oczywiście, nie omijają nas fazy na jedzenie. Szymek teraz może w kółko jeść serek grani albo chleb z żółtym serem i ketchupem :D Zośka natomiast to fanka dżemów i miodku. Dżemy mamy swoje, więc to na szczęście nie bomba cukrowa ;)
Mieliśmy już fazę na jajka i fazę na parówki, ale są też okresowo fazy na suchą bułę ;)

wspólne gotowanie z dzieciakami, sposób na niejadków



Sposoby na dwu i czterolatka?


Tak naprawdę, wiek ma dość duże znaczenie. Dlaczego? Bo dwulatkowi warto uparcie podsuwać nowości i oczywiście też tłumaczyć, po co to, a nie tamto. Starszakowi jednak chyba lepiej więcej czasu przeznaczyć na tłumaczenia. Bo nie ma co liczyć na cudowną zmianę nastawienia ;) Widzę, że Zosia bardzo bierze do siebie to, co mówimy i co słyszy w przedszkolu, np. od Pani Pielęgniarki, z którą mają zajęcia...

Ale niezależnie od wieku, najważniejszym jest dobry przykład, czyli zadbajmy przede wszystkim o swoje dobre żywienie, bo skąd dzieci mają wiedzieć, że tak się powinno, jeśli widzą rodziców pijących słodkie napoje, czy zajadających batony?


Czy nasze dzieci to niejadki? Nasze jedzeniowe triki.


Myślę, że nie. W ogóle jestem przeciwna wszelkiemu generalizowaniu. Moim zdaniem, warto szukać nowych rozwiązań, warto się bawić np przygotowywaniem posiłków, robić je razem. Warto w różny sposób podawać warzywa i wymyślać.

My mamy np. swój sposób na brokuła i kalafiora - dzieci zjadają same kwiatki, a nam dają łodygi ;) Oni mają frajdę, i się czasem nawet prześcigają w tym jedzeniu, a to co trafi do brzuszka, to ich. ;)
Szpinak? Żaden problem, ale nie jako kupka przy ziemniakach, ale z makaronem, w postaci sosu szpinakowego albo w koktajlu... 

Ponadto wspólne jedzenie. Już pisałam, jak ważne są dla nas wspólne posiłki i będę to podtrzymywać, bo chyba nie ma nic lepszego niż ten wspólny czas :)


Co dodam na sam koniec? Wyluzuj - dziecko nad pełnym talerzem z głodu nie zejdzie. To moje życiowe motto ;) Bardzo często przypominam dzieciakom, że jeśli nie mają ochoty, niech nie jedzą, tylko niech nie liczą na przekąskę zamiast posiłku.

uśmiechnięty roczniak przy jedeniu
 

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)