5 rzeczy, które teraz są nagminne, a kiedyś bym nawet nie pomyślała, że tak może być

Zmiany w życiu rodzica - chusta tkana lenny lamb zaczarowana symfonia z lnem w Kołobrzegu na plaży. Dziecko w kangurze
Nie, żebym tak ogólnie życiowo była na maksa poukładana... Nie... Ale jednak miałam jakieś tam swoje schematy. I choć nie doceniałam "chwili dla siebie", to jednak je miałam :D Teraz jest nieco inaczej. Kilka rzeczy się zmieniło diametralnie, niektóre nieznacznie. Dziś o tych najważniejszych 5 ;) No, może nie najważniejszych, bo przecież permanentny brak snu byłby numerem jeden, ale te aspekty pierwsze przychodzą mi na myśl. A Tobie?


1. Nie przeszkadza mi w spaniu nic, nawet wytarmoszona poduszka


Przed erą dzieci, nie wyobrażałam sobie móc zasnąć, gdy jest mi choć trochę niewygodnie. Równo rozłożone prześcieradło, bez zagniotka nawet... Wkurzałam mojego męża, ciągłym układaniem poduszki, czy kołdry... Teraz bywają noce, że nie wiem w jaki sposób znalazłam się w łóżku (bo uprzednio przysnęła na kanapie) 😂 Budzę się czasem z głową na dostawce, nie pod swoją kołdrą... O wygodnym, nieskazitelnym miejscu, to mogę jedynie pomarzyć. A czasem jestem nawet wyspana :D ;)


2. Ponowne zaśnięcie po przebudzeniu? No problem


Dacie wiarę, że kiedyś nie potrafiłam zasnąć, jeśli coś zakłóciło spokój mojego snu? Od kiedy mamy dzieci, jestem innym człowiekiem ;) Właściwie już po urodzeniu Zosi, w szpitalu - inne dzieci płakały, ja się przebudzałam, skontrolowałam, że to nie moje dziecko i spałam dalej :D

Potem było już tylko lepiej. Spałam, kiedy Piotrek lulał maluchy, karmię na półśpiąco, zasypiam w mig po zmianie pieluchy. Inaczej, o chyba po tych 5 latach byłabym zombie :D


Zmiany w życiu rodzica - chusta tkana lenny lamb zaczarowana symfonia z lnem w Kołobrzegu na plaży. Dziecko w kangurze



3. Ciuchy, które nie doczekają złożenia



Co prawda teraz, od kiedy mamy suszarkę w domu, jest o niebo lepiej, ale jednak ciągle to się zdarza... Ubrania, które nigdy nie doczekają się włożenia do szafy, bo lądują na kupie "do złożenia", a stamtąd wędrują od razu "do ubrania" ;) Chyba najczęściej kończą tak pieluchy, bo tu pranie co 2-3 dni i właściwie wtedy cały zestaw ma przełożenie... Więc często zdarza się, że zanim złożę, to zużyję o.O



4. Cieszę się, gdy mam po co robić makijaż


Nie wiem, czy to przez dzieci, czy przez wiek. Jednak teraz staram się raczej zrobić na wyjście choć lekki makijaż. Kiedyś Nie robiłam makijażu wcale. Potem, pracując robiłam go codziennie, choć zawsze był delikatny. Wtedy, kiedy codziennie byłam zmuszona do makijażu, to właściwie wchodziłam do domu i zmywałam twarz ;) A teraz cieszę się, że mam po co zrobić makijaż. Pamiętam, jak po narodzinach Hanki pierwszy raz wybierałam się na kawę ze znajomymi i miałam powód by zrobić makijaż :D Czułam się świetnie :D



5. Kolacja to najprzyjemniejszy posiłek.


Tak... Wtedy właśnie mogę zjeść spokojnie (zazwyczaj) i bez gnania. Czując smak potrawy, a nie tylko ciesząc się z tego, że już nie będę głodna ;)

To niestety stało się podstawą mojej nadwagi, z którą już teraz walczę. Bo dopiero wieczorem mieliśmy chwilę na spokojny posiłek i tak bardzo delektowaliśmy się jedzeniem, że przesadzaliśmy z ilością.

Teraz staramy się nadal celebrować kolację, wybierając jednak lżejsze posiłki, a weekendowo zamieniamy duże kolacje na fajne obiady czy śniadanka :)


A co u Ciebie mocno zmieniło się, od kiedy jesteś rodzicem?

Zmiany w życiu rodzica - chusta tkana lenny lamb zaczarowana symfonia z lnem w Kołobrzegu na plaży. Dziecko w kangurze
 

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)