Uśmiech przy poniedziałku. Zupełnie nowy tydzień

Mama i trójka dzieci, bluza mammastudio
Lubię poniedziałki i nie boję się tego powiedzieć głośno! Lubię, bo lubię odciąć się od tego, co było i jest to dla mnie takie oczyszczenie. Wolna głowa od tego co było i wzrok skierowany przed siebie. Poprzedni tydzień był do bani? Mój też, dlatego tak się cieszę z nowego tygodnia ;)


Pierwszy tydzień września 


Pierwszy tydzień września w tym roku był dla mnie ciężki i wyczerpujący. Serio. Nie wiedziałam, jak mam ogarnąć sama siebie, a co dopiero dzieci i dom. Byłam zmęczona, a chciałam zrobić jak najwięcej. Mój organizm totalnie odmawiał współpracy - pomimo chęci zrobienia czegokolwiek, w środę padłam o 20:30. Byłam absolutnie nieprzytomna i nie było opcji, bym cokolwiek ruszyła.


Co jest za mną? 


Stres związany z pierwszymi dniami w nowym przedszkolu - Stres, którego nie chciałam pokazać, by dzieciakom nie zaszkodzić. Stres z obawy, jak to będzie, kiedy Zosia trafi do nowej grupy i wielka niewiadoma Szymkowej adaptacji. Jego adaptacja tak naprawdę jeszcze trwa i nie będę się dziwić z niewielkich kryzysów, ale teraz już ja jestem spokojniejsza.

Dzieciaki zniosły świetnie rozstanie. Szym miał 2 gorsze wejścia, ale to też chyba przez moje gapiostwo i brak energiczności ruchów. Dziś wszedł do sali, w locie dostał buziaka. Poleciał, pomimo dwójki zapłakanych maluszków w progu. Mój dzielniak!

Poza tym złapało nas w połowie tygodnia przeziębienie. W piątek nawet zrobiliśmy wolne od przedszkola.

Ta logistyka wrześniowa trochę mnie przygniotła. Ogarnianie rano trójki, na czas! Bycia przy tym pogodną i zachęcającą do wyjścia... Poza tym robię za szofera, więc jazda w jedną w drugą, dwa razy po 12 km. To niby takie nic, a się z tego robi godzina w aucie i prawie 50km. 

W tym wszystkim, oprócz nowości u starszaków - Hanka. Wytrzymała, pogodna i wrozumiała, ale jednak maluszek. siedmiomiesięczniak, który musi się jednak dopasować do starszaków. No i tym samym mamy drzemki w aucie i rozwalone dni. Poza tym pusto w domu i trzeba Hankę zajmować, ona też za nimi tęskni! No życie wywrócone do góry nogami...

Kołobrzeg Polanki - dzieci nad morzem



Powrót do normy


Myślę, że po tym roller costerze, który był w poprzednim tygodniu, to już jesteśmy spokojniejsi... Hanka znalazła nowy rytm dnia, ja też. Dzieci idą do przedszkola jak do znanego już miejsca.

Przeziębienie dało nam popalić, ale udało nam się i to ogarnąć, dzięki wsparciu ich odporności i domowych naszych sposobów, wyszliśmy z tego.


Gotowa do działania!


Mam głowę pełną pozytywnych myśli, wypoczęte (jak na mamę) ciało i serce gotowe do działania. Jestem zdeterminowana, a dzisiejsze słonko, dało mi kopa już od rana! Ogarnęłam, odkurzyłam, zaraz ruszam z buraczkami i cukinią, bo przetwory same się nie zrobią ;) Jak teraz troszkę popracuję, to później będzie łatwiej, na wypadek gorszego nastroju.

Tymczasem w tym tygodniu jutro ogarniam kosmetyczkę, w środę szkolenie, a na końcówkę tygodnia jeszcze coś wymyślę ;)

Także i dla Was życzę udanego tygodnia! Wow wow! Działajmy i do przodu! A wspomnień z wakacji nigdy dość ;)

Mielno Unieście dla rodzin z dziećmi
 

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)