Rozszerzanie diety bez spiny? Czyli trzeciemu odejmujesz z kieszonkowego

dziecko je owoce rączkami z tacki ikea i talerzyka ezpz, blw
Znacie ten kawał, że jak dziecko monetę połknie, to w przypadku dziecka pierwszego lecimy do szpitala, przy drugim czekamy na kupę, a trzeciemu odejmujemy z kieszonkowego? Ten dowcip rzeczywiście niesie z sobą nieco prawdy, bo doświadczony rodzic troszkę inaczej podchodzi do rzeczywistości, ale doświadczony rodzic też zna zagrożenia. Jak to zatem jest z tym luzem i jak poszło nam rozszerzanie diety u Hani?


Luz? 


No to zacznijmy od tego wątku pobocznego, czyli luzu - luzu u nas tyle, co w obwisłych spodniach ;) raczej nie spinam się za bardzo w wielu kwestiach, choć staram się trzymać względnego planu dnia czy innych aspektów, które poprawiają nam po prostu komfort życia. Ale ale... Spinam się często, jeśli chodzi o właściwą pielęgnację, ilość chemii wokół, poprawne noszenie, trzymanie, nie przyspieszanie pewnych etapów. Nie kręci mnie sadzanie dzieci, przetrzymywanie w leżaczku. Nie irytuje to, że muszę znów po nią iść... Nawet dziś, kiedy Hanka obudziła się po 2 i nie spała do po 4, to myślałam o 2 rzeczach - co jest jest i jak bardzo chcę spać ;) :D

Także z tym luzem, to różnie bywa i, pomimo tego, że może to tak wyglądać, daleko mi do znieczulicy w tych tematach. Dzieci to nasze skarby, więc żadne z nich nie jest gorsze i nie może tego nigdy poczuć...

Uśmiechnięta Hania podczas jedzenia



To ja z tym rozszerzaniem diety?


Przede wszystkim - zero parcia - czekaliśmy, aż Hani wybije to 6 miesięcy, a nie próbowaliśmy wcześniej, po za tym - zje to zje, nie zje, to nie, w tym temacie też kompletny luz.

Właściwie zanim Hania usiadła, to mieliśmy tylko minimalne testowanie na kolanach - zdecydowanie było widać, że Mała jest niegotowa.


100% obserwacji i podążania za dzieckiem


Pomimo tego, że Hanka jest najmłodsza i siłą rzeczy, nie mogę się w nią ciągle wpatrywać, to jednak znam sygnały, jakie nam wysyła i potrafię w porę zareagować.

Czyli to wszystko wpisuje się idealnie w BLW, które to nie polega wyłącznie na podawaniu dziecku jedzenia w całości, ale właśnie główną jej zasadą jest to, że to dziecko ma stopniowo przejść na posiłki stałe. To dziecku daje się swobodę wyboru tempa odstawienia od piersi. Zastąpienia mleka innymi posiłkami. I tak też właśnie u nas się dzieje.

Hania i jajecznica z pomidorami - śniadanie dla dziecka



Czego nie ma w naszym rozszerzaniu diety?


Nie było glutenu przed 6 miesiącem życia - aktualne badania wykazują brak związku miedzy chorobami a wcześniejszym podawaniem glutenu.

Nie było wyliczania ile czego zjadło, nie było samolocików i słoiczków.

Nie było też paniki. Dlaczego?


Panika przy rozszerzaniu diety


Wiele mam pisze do mnie, że obawia się rozszerzania diety. Dlaczego? Po pierwsze, sprawdzanie reakcji na kolejne składniki posiłków. Nigdy nie będziemy wiedzieć, że dziecko jest na coś uczulone, dopóki tego nie sprawdzimy. Dlatego się obawiamy. I to nie jest nic złego. Natomiast panika i profilaktyczne unikanie popularnych alergenów nie są wskazane. Podobnie, jak podczas karmienia piersią, tak i podczas rozszerzania diety, obserwujemy, ale nie eliminujemy... I to chyba najrozsądniejsze.

Poza tym, warto pamiętać, że nawet jeśli wystąpiła jakaś reakcja alergiczna, to warto po jakiś czasie powtórzyć podanie takiego składnika, bo być może organizm zdążył dojrzeć do tego posiłku.


A jak się zakrztusi?


Pani dotyczy też bardzo często krztuszenia się dzieci - bez obaw! Dziecko musi się nauczyć. Nauczyć odpowiedniego mielenia językiem, rozdrabniania, przełykania. Niezależnie od konsystencji, dziecko może się zakrztusić. (sama się kiedyś zakrztusiłam wodą i jest to równie niebezpieczne, jak zakrztuszenie kawałkiem)

Warto jednak pamiętać, że krztuszenie to dobra sprawa, bo w ten sposób dziecko trenuje, jak postępować. Gorszą sprawą jest zadławienie, czyli brak odruchu usuwającego to, co zaszkodziło. Wtedy mamy rzeczywiście problem, ale myślę, że każdy rodzic powinien wiedzieć, jak w sytuacji awaryjnej się zachować. Tu naprawdę polecam kurs z pierwszej pomocy noworodków i małych dzieci.

siedmiomiesięczniak i chlebek w ikea antilop



Rozszerzanie diety Hani - jak to nam idzie


Hania dopiero co skończyła 7 miesięcy. Rozszerzanie diety zaczęło się mozolnie, bo Hanka z początku w ogóle nie wykazywała chęci przełknięcia czegokolwiek. Próby na brokule, kalafiorze, ziemniaku i marchewce były... Bardzo słabe ;)

Złapała dopiero chlebek i to dopiero wtedy gdy tak naprawdę sama usiadła. Ale chlebek, to było TO! Chyba było jej go wygodniej złapać, nie ślizgał się i rozpuszczał ;) Zatem jakby nie patrzeć, zaczęła od glutenu.

Potem to już poszło lawinowo - wcześniej próbowane warzywa zostały zaakceptowane, świeże pomidory, makaron, kasza ryż. Chyba ulubionym, jak dotąd warzywem jest pomidor, owocem brzoskwinie/nektaryny i kasze. Szczególnie polubiła też kaszę (np manna z płatkami jaglanymi) z "sosem" z brzoskwini startej na miałko.

Nie jesteśmy rygorystyczni chcąc podawać wszystko do rączki, czasem próbujemy z łyżeczką, ale Hanka zdecydowanie woli próbować sama :)

A Wy? Jakie macie spostrzeżenia z rozszerzania diety Waszych maluszków?

Hania i jajecznica z pomidorami - śniadanie dla dziecka

Piękne oczka Hanki w trakcie jedzenia owoców z talerzyka ezpz

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)