Pociągiem z dziećmi - do Kołobrzegu!

pięcoosobowa rodzina podróżuje pociągiem
Właściwie, to może nie byłoby nic takiego wow, gdyby nie fakt kompletnego braku przygotowań :D zerowego doświadczenia i trójki dzieci na pokładzie... Dlaczego wybraliśmy się nad Morze pociągiem? Jak się jechało i co mogliśmy zrobić lepiej?


Wyjazd nad Morze


Nocleg mieliśmy już zaklepany. Wszystko przygotowane. Chcieliśmy mieć sprawne auto na podróż, więc postanowiliśmy auto oddać do mechanika na ostatnie poprawki. Tak wiecie, by nas nic nie zaskoczyło. Okazało się jednak, że mechanika coś zaskoczyło i auto nie było sprawne na czas. Urlopu nie chcieliśmy przesuwać. Z resztą zarezerwowany apartament w Kołobrzegu by nam przepadł :/ Nawet pożyczenie jakiegoś auta, to kłopot, bo to jednak 3 foteliki w aucie, to już nie takie hop siup.

Do ostatniej chwili miałam nadzieję, że jednak zrobią to auto, ale już o jeden dzień opóźniliśmy wyjazd... Rano sprawdziłam pociągi, w sumie tak "na pałę", przecież z dzieciakami przesiadka w Poznaniu to jakiś obłęd... Nie wierzyłam, ale okazało się, że z naszej Środy Wielkopolskiej jedzie bezpośredni pociąg do Kołobrzegu, gdzie mieliśmy się udać. Była 7 rano, a pociąg odjeżdżał około 13. No dobra, to jak to zrobić?


dzieci w pociągu



Zmiana planów


Piotrek z samego rana pojechał do sklepu sportowego po torby (wspólnie stwierdziliśmy, że tak będzie nam łatwiej, niż targać walizki i reklamówki). Wszystkie bagaże mieliśmy gotowe w garażu. Wspólnie weszliśmy i w pół godziny przepakowaliśmy się na wersję pociągową. Na szczęście tam, gdzie mieszkaliśmy w Kołobrzegu, mieliśmy do dyspozycji pralkę - wszystkiego wzięliśmy połowę i wystarczyło :D Nie wzięliśmy kocy - nad morzem wykorzystaliśmy namiot plażowy, a na basenie były leżaki - koc to jednak byłby kolejny tobołek... a i tak było nam wygodnie ;) No i nie kombinowaliśmy z innymi miejscami (koleżanka w tym tygodniu chciała w Kołobrzegu iść na basen - okazało się, że są rezerwacje na wejście i mogli czekać godzinami na wejście :/ )


namiot plażowy nad morzem, mama i trójka dzieci

basen na osiedlu polanki w kołobrzegu


W sumie jeszcze jakoś do 11 miałam nadzieję nadal, że to głupi chichot losu i ten mechanik da radę, no ale nie. Przygotowując kanapki na drogę - kurcze, w pociągu nie ma opcji "zatrzymamy się gdzieś na obiad" - czułam taki ścisk nerwowy w żołądku - dawno nie podróżowałam pociągiem. Z dziećmi tym bardziej... Co to będzie...

szymon w pociągu z bułką



Wsiąść do pociągu


Nie "bylejakiego"... Wejście do pociągu to było największe wyzwanie. Wyobraźcie sobie Waszą torbę na tydzień nad Morze - muszą być kalosze, coś na deszcz, na średnią pogodę i na plażowanie. Ręczniki itp... Wyszło tak, że dla każdego mieliśmy po torbie - super! Ale ale... Dzieciaki nie noszą swoich toreb, tylko nosimy je my, a ja noszę jeszcze Hanię (pomysł wózka porzuciliśmy, bo wpakowanie się do pociągu byłoby wręcz niemożliwe - za wąskie drzwi). Do tego jedzenie, namiot plażowy, pieluchy! i Trójka dzieciaczków. Na szczęście była chusta. Na szczęście byliśmy takim zjawiskiem, że brano na nas poprawkę :D

Tu co prawda zdjęcie z podróży powrotnej, więc bez jeden torby, ale byliśmy obładowani... Nawet dzieci miały swoje pakunki do pilnowania.

Apartament polanki w Kołobrzegu - wyjazd


Pociąg przyjechał prawie punktualnie. Weszliśmy do przedziału i? Poleciałam z Hanką na plecach kupować bilety, bo kasa była zamknięta! No serio, czy to się dzieje na prawdę? Znalazłam Panią Konduktor dwa wagony wcześniej. Okazało się, że pociąg jest objęty rezerwacją miejsc, a nasze wykupione miejscówki są 4 wagony dalej niż miejsce, w którym siedzimy. Następną stacją był Poznań, a my przerzucaliśmy bagaże w odpowiednie miejsce, bo przecież nie wiedzieliśmy, jak to będzie z dostępnością tych miejsc.

Teraz było już spokojnie. Dzieci były zaopiekowane, bagaże na miejscu, a my mogliśmy odetchnąć. Najgorsze za nami!

Zabawy w pociągu

Zabawy w pociągu



W pociągu z dziećmi


Na to byłam nawet przygotowana. Chusta dla Hanki, Pierś pod pachą ;) Starszaki miały przekąski, książeczki, zabawki i kolorowanki. Wykorzystaliśmy wszystkie opcje i okazało się to tak akurat, na te 5godzin w pociągu.

Do Kołobrzegu dojechaliśmy około 18, czyli jeszcze nie były tak zmęczone, by bardzo utrudniać. Ten pociąg, to nam się naprawdę udał. W środku tygodnia było naprawdę pusto. W przedziale byliśmy my z dziećmi, mieliśmy więc swobodę i wygodę. Rewelka!

Zabawy w pociągu - czytamy

Hania w pociągu - pieluszki wielorazowe



Jednak ciągle mieliśmy oczy dookoła głowy. Starszaki na rączkach miały opaski z naszymi numerami telefonów (podobnie jak na plaży). Nie pozwalaliśmy na zabawę poza przedziałem, na stacji też zawsze trzymaliśmy się za ręce. Na szczęście nie było tłoku i pierwsza podróż była bardzo spokojna :)


Podróż powrotna


Była jeszcze lepiej zaplanowana, bo jedną torbę wysłaliśmy wcześniej kurierem do domu i mieliśmy kupione bilety on-line. Dzieci były już mniej podjarane samym podróżowaniem pociągiem, więc i nawet pół godzinki się zdrzemnęły - wszystkie na raz! My mogliśmy spokojnie swobodnie posiedzieć. Wysiadaliśmy znów w Środzie, więc na małej, kameralnej stacji i nie było niebezpiecznie.

Zosia śpi w pociągu

Zosia śpi w pociągu

Hania śpi w pociągu - chusta lenny lambu zaczarowana symfonia

Hania śpi w pociągu - chusta lenny lambu zaczarowana symfonia

Szymek śpi w pociągu - koszulka z minionkami lidl



Czy podróż pociągiem była wygodna?


Chyba największym stresem było ogarnięcie bagaży. Może, gdybyśmy regularnie jeździli, mieli duży plecak zamiast jednej torby, byłoby jeszcze wygodniej.

dzieci śpią w pociągu


Jednak bardzo ważne jest to, że dzieci miały dużo swobody. Mogły się położyć, Hanka mogła się zdrzemnąć, mogliśmy zamotać się w chustę. To było super! Czas spędzony razem, bez konieczności skupienia na drodze, bez konieczności postojów na karmienie itp...


Przede wszystkim, była możliwa, dzięki temu, że mieliśmy naprawdę dogodne warunki na miejscu - blisko na plażę, kuchnię, sklepiki niedaleko i pralka - oczywiście pralka! Hanka nadal ciągle na wielorazowych pieluchach <3 Tym razem znów wielorazówki na wyjeździe, ale pranie wygodniejsze i suszenie też :)


Apartament polanki - balkon - suszenie prania



Okazało się, że wcale nie było tak ciężko, jak się obawialiśmy. Dla dzieci fantastyczna przygoda, dla nas rzeczywiście wygodna podróż i duży komfort. Jeśli tylko jedziecie gdzieś, gdzie można się dostać pociągiem, rozważcie tę opcję. Oczywiście, podejrzewam, że w weekendy może być dużo tłoczniej. Jednak nasza trasa w środku tygodnia była bardzo komfortowa. Spróbujesz? Zosi tak się podobało, że nie chciała wracać :)

pociąg pkp tlk, Hania w chuście yaro la vita fuksja grey, wiązanie kieszonka

Niezadowolone miny na koniec urlopu
 

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)