Trzy porody, trzy różne scenariusze

Poród w Poznaniu na Polnej
Znacie to? Kobieta chodzi z wielkim brzuchem, wszystko ok, a tu nagle siup, zdenerwowana wstaje i powódź - odchodzą wody. Tak w wiekszości filmów wygląda rozpoczęcie porodów ;) u mnie każdy poród wyglądał inaczej, każdy zaczął się inaczej.



Każdy poród zaczyna się inaczej


Nie ma rady i nie ma metody na przewidzenie, jak będzie u nas. Nawet doświadczona "wieloródka" nie może być pewna jak rozpocznie się jej poród.

Odejście czopu może trwać kilka godzin, być całkiem niezauważalne lub trwać dwa tygodnie.

Pęcherz płodowy pęknąć​ może na początku akcji porodowej lub na samym końcu. Jak było u mnie?




Kobieta w ciąży w skurczu porodowym

Pierwszy poród


Z Zośką dzień przed porodem zauważyłam coś, co mogło być czopem śluzowym. Po tym wybraliśmy się na zakupy do sklepu budowlanego ;) był dzień przed terminem, a ja już naprawdę niecierpliwie czekałam na poród...

Nie wiedziałam, czego się spodziewać, nie wiedziałam, czy w ogóle urodzę... Z USG termin minął 10dni wcześniej, tydzień wcześniej zalany dom i ten stres nie ruszył porodu, więc byłam już powoli przerażona wizją długiego przenoszenia. 


Dzień przed terminem, po spacerze po markecie ;) przyjęliśmy jeszcze gości i zamontowaliśmy moskitiery...
Poród rozpoczęłam w dzień terminu z samego rana. Obudziłam się na budzik o 6:10, wyprawiłam męża do pracy o 6:40. Po 3 czy 4 bólu zaczęłam sprawdzać czas. To były TE skurcze. Po 8 napisałam mężowi, że dziś będziemy rodzić... Poród rozkręcał się powoli, ja skakałam na piłce, przygotowałam obiad. Po 12 czy 13 ściągnęłam męża z pracy. Po 15 skurcze były już mocne - co 5 minut i trwały ponad minutę, wtedy postanowiliśmy jechać do szpitala, a o 19:20 urodziła się Zośka.

Drugi poród


Przy drugim porodzie wyczekiwałam tej akcji jeszcze wcześniej. Przecież już wszystko"używane", pójdzie szybciej... Dlatego gdy zauważyłam czop kilka dni przed terminem myślałam, że to już zaraz się zacznie, a tu lipa! 

Dzień przed terminem, o 17, na ktg cisza... Wróciłam do domu i postanowiłam, że ja urodzę w terminie. Zaczęłam wszystko robić "w podskokach" - składałam pranie, jadłam itp. Potem Zosia poszła spać, a ja na piłkę. O 21: 30 zaczęłam od skurczy co 7 minut i od razu mocnych, o 23 jechaliśmy do szpitala, by po 5 dnia następnego poznać Szymka <3


Trzeci poród


No. To teraz cwaniakowałam... Dwa razy rodziłam w terminie, teraz też tak będzie, no i się przeliczyłam!

Dwa dni przed terminem postanowiłam umyć w domu drzwi. Trochę ich mamy, 7 ogarnęłam przed południem. Po tym wszystkim pojawił się czop, ale nie planowałam rodzić. Poszliśmy z Szymem na spacer, wszystko "jak co dzień"...

Wieczorem oglądaliśmy film, miałam kilka skurczy, ale odklejające porodowe myśli, bo kolejnego dnia bardzo chciałam być na imprezie w przedszkolu.

Zapewne domyślacie się, co wyszło z mojego "chcenia"? O 23 poszliśmy spać, a o 23:30 usłyszałam przez sen "pyk". Tak, to irracjonalne! Ja śpię jak suseł, tylko Hankę zazwyczaj słyszę, a tu usłyszałam pyk! Od razu mnie to postawiło na nogi. Chwilę jeszcze się zastanawiałam, czy to na pewno już, bo tak mi się chciało jeszcze pospać, poleżeć :D, ale nie... Nie było już odwrotu... Wyczekaliśmy na przyjazd wujka opiekunka i już po północy śmigaliśmy do szpitala. Hania urodziła się o 4.28.
noworodek po pierwszym przystawieniu do piersi, skóra do skóry



Jak widzicie, jedna kobieta, 3 ciąże, 3 porody, każdy zaczął się inaczej. Jedno było jednak stałe - kompletny brak kontroli nad tym kiedy i jak się zacznie. I to jest piękne. Piękna tajemniczość porodu...
A jak Wy zaczęłyście swoje porody?

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)