Pierwsze okulary dla dziecka - czym sugerowaliśmy się wybierając oprawki dla Zosi?

Czteroletnia Zośka w kapeluszu i okularkach, jak Ania z Zielonego Wzgórza
Zosia od tygodnia jest szczęśliwą posiadaczką pierwszych okularów korekcyjnych. Co jest najważniejsze? Pomimo wady, Zosia jest szczęśliwa i cieszy się z okularków. Jak to się stało, że Zośka nosi okulary i czym sugerowaliśmy się przy wyborze?



Wada Zosi


To niewielka wada, astygmatyzm. Oczka dzieciom kontrolujemy co rok od kiedy mają rok. Mój Mąż ma dość dużą wadę, właśnie astygmatyzm, i sam zaczął nosić okulary dopiero na początku szkoły. Dlatego też, naszym dzieciom robimy regularne kontrole oczek.

Tak właśnie "obciążony wywiad" powinien nas, rodziców, zmobilizować do regularnych badań. Wcześniej Zosi wada była jeszcze dość mała i mieściła się w zakresie fizjologicznym. Teraz minimalnie przekroczyła tą wartość, dlatego od razu działamy i korygujemy wzrok naszemu starszakowi ;)

Zosia w okularach pije kompot ze słoika



Badanie wzroku


Na badaniu byliśmy pod koniec maja. Trzymamy się jednej Pani doktor (M. Rydlewska - Fojut), która zna już oczy Zosi od 7 miesiąca życia.

Teraz, jako prawie czterolatka, Zosia miała badane oczy w różny sposób kilkakrotnie. Po przyjściu do kliniki, najpierw komputerowe badanie wzroku, następnie badanie z pomocą tablicy i zakraplanie. Po rozszerzeniu źrenic ponowne badanie komputerowe wzroku i badanie dna oka. Wszystko w miłej atmosferze i spokoju.

Na koniec diagnoza - będą okularki.
Zosia od razu zdziwiona - i tak cały czas będę je nosić?
Pani dr odpowiedziała - nie cały czas - od rana, do wieczora ;)
To okazały się bardzo ważne słowa, bo Zosia dobrze to zapamiętała i trzyma się tej dewizy ;)


Pierwsze okulary korekcyjne


Udaliśmy się do zaprzyjaźnionego salonu optycznego (gdzie zaopatrujemy też męża) od razu po wyjściu z gabinetu - Zosia miała wolne, Pan Tata też, więc nie było co czekać ;)

W salonie sprawdziliśmy najpierw jaki rozmiar nas interesuje i wybraliśmy oprawki, które nam wpadly w oko. Potem z Zosią przymierzyliśmy wszystkie. Ona już sama ubierała i ściągała oprawki, byśmy widzieli też czy z tym sobie radzi.

Zosia w lawendowych okularkach z mamą na festynie


W sumie te, które wybrała ostatecznie wybrała jeszcze wcześniej niż my :P Ja po wstępnym przejrzeniu Zosi w różnych opcjach, zrobiłam pierwszą selekcję, na koniec zostały 3 pary i Zośka zdecydowanie wybrała swoje nieco przeźroczyste, lawendowe oprawki.

To było dla nas bardzo ważne, by jej nie namawiać, by to była jej decyzja, ale to my wybraliśmy z grubsza kształt oprawek. Po rozmowie z Panią optometrystką, do selekcji wybraliśmy okulary, które będą miały tak usytuowane szkła, by ciężko było patrzeć dziecku spod i znad okulara. Dzięki temu, mamy nadzieję, nie pojawią się złe nawyki, a Zosi nauczy się patrzeć przez szkła.

Dokupiliśmy też silikonową gumkę, by okularki nie spadały, ale okazała się ona niepotrzebna, szczególnie, że niestety wkręcała się we włosy...

Zosia w lawendowych okularkach z mamą na festynie




Udane pierwsze oprawki


Zosia nosi okularki już 10 dni i od pierwszego dnia nosi je bardzo chętnie. Chyba się udało, bo nie mamy problemów właśnie z omijaniem wzrokiem okularów. Nie marudziła na ból głowy, ani na to, że jej nie wygodnie. Nauczyła się już sama wycierać okularki i nie ma mowy o ściąganiu z głowy.

Rano sama je zakłada, wieczorem czyści i wkłada do etui <3 Mi osobiście Zosia w okularkach się bardzo podoba :D Jest urocza <3 A kiedy po pierwszym dniu powiedziała, że wszystko dużo lepiej widzi, to cieszę się, że tak szybko zareagowaliśmy. 

Macie jakieś doświadczenia z okularkami dla dzieci?


Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)