Dwulatek dwulatkowi nierówny

Ostatnio, przy jakiejś tam rozmowie, zdałam sobie sprawę, że... Mam w domu DWULATKA!
No tak, jakoś te dwa latka Szyma zostały przyćmione narodzinami Hani, więc jakoś to nadal do mnie dochodzi... Ale, ja wcale nie czuję buntów i innych szaleństw. Nie tak, jak przywykłam ;)



Bunt dwulatka?


Oczywiście, nie bunt! Buntować to się można w wojsku ;) Prędzej nadmiar emocji i kłopot z ich ogarnięciem, testowanie granic i "takie-tam"...
W każdym razie, zazwyczaj dzieci, około drugiego roku życia pokazują coraz więcej fochów, ciężko im dogodzić. Zewsząd zalewają nas hasła o buncie dwulatka, więc tak też i u nas się to "nazywa".

Ale po co te moje wywody?


Bunty Zośkowe


Zofia potrafiła i nadal potrafi nas rozbroić swoim fochem. Serio - człowiek o wyjątkowych zdolnościach :D Zośka może obrazić się za to, że powiemy o niej Zofia a nie Zosia. Tak, to ten typ, który prawie się z domu wyprowadzi za przecięcie kromeczki na pół, kiedy "ona chciała w całości" :D

Patrząc na to z boku, wydaje się to zabawne... I byłoby, gdyby rodzice zawsze byli wyspani i w dobrych nastrojach... i mieli ochotę na półgodzinną awanturę o takie pierdołki. A nie mają :P

Zosia natomiast bardzo ładnie mówi o tym co czuje, choć czasem odpowiedzią jest "nie wiem"...



Przy Zośkowym temperamencie nauczyłam się by nie traktować tego jako bunt. Bo to po prostu Zosia :D bunt dwulatka, trzylatka, zaraz czterolatka... I tak do dorosłości albo i później... Zosia, to Zosia. Zawładnie całym domem ;)


Bunty Szymka


No właśnie. Szymek, to żywioł - tornado, jak diabeł tasmański. Ale? Pogodny na maksa! Naprawdę, jego "bunty", to nie bunty! Szym oczywiście ma swoje zdania i foszki. Ale właśnie - foszki ;) To chwila zaakcentowania swojego zdania, wyjście do gabinetu lub wejście pod stół i powrót po 2 minutach z otartymi łzami.

Szymek pokazuje swoje racje, ale nie przeżywa takich cierpień o błahostki ;) Kiedy potrzebuje, krzyknie, zapłacze, ale świetnie ogarnia swoje emocje i wraca do normalności.

Ale? Nie gada, więc ciężej mu w tym pomóc...




Co chcę pokazać? 


Jesteśmy tymi samymi rodzicami. Traktujemy dzieci tak samo, a jednak każde z nich jest inne. Każde ma inne potrzeby i każde inaczej o nich informuje.

Zosia i Szymek w inny sposób radzą sobie z emocjami, co nie znaczy, że któryś z nich jest lepszy, czy gorszy - to okaże się "kiedyśtam". Na razie, staramy się każdemu z nich pomóc na tyle, na ile tego potrzebują. Nie bagatelizujemy odczuć żadnego naszego dziecka. Staramy się, by niekomfortowe sytuacje zdarzały się jak najrzadziej i nie rozkręcały się do rangi problemów życia i śmierci ;)

A jak Wasze dzieci przechodzą "bunty dwulatka". Mają problemy ze swoimi emocjami, czy dają sobie radę? A może powinnam się przygotować na jakąś kumulację w nastrojach Szymka, bo u kogoś bardziej odczuwalne były foszki po drugich urodzinach?


Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)