Doskonale niedoskonali...


Każdy z nas ma jakieś wady... No choćbyśmy nie wiem jak je ukrywali, to i tak wyjdą... I nie mówię tu o pryszczu na czole, czy nielubianym znamieniu. Na dodatek coś, co dla jednych wadą, dla innych będzie zaletą...
Bo w swoich niedoskonałościach też trzeba znaleźć odpowiedniego partnera;)



Tylko zalety


Zastanawiając się, jaki ma być nasz idealny partner, wymieniamy - wysoki, dobrze zbudowany i uśmiechnięty... Nikt nie mówi, że chce niskiego pulpeta, który jest ciągle sfoszony ;) Niestety... Tak jesteśmy skonstruowani, że choć nie zawsze sami doskonali, chcemy by nasz partner był idealny.

Oczywiście, życie to wszystko weryfikuje, bo "miłość jest ślepa". A i dorastamy do tego, że ludzie są tylko ludźmi i nie ma istot idealnych na tym świecie. Jak to więc jest, że się jednak jakoś łączymy w pary?


Pary (nie) idealne


Wydaje mi się, obserwując ludzi wokół i nas samych, że wiele zależy właśnie od naszych wad. Dla jednych wadą będzie robienie głupich min na zdjęciu, a ktoś inny wykorzysta to i będą mieli wspólnie głupie miny na fotkach ;) Dla niektórych przeleżenie w łóżku całej niedzieli to będzie nie do pomyślenia, a dla drugich ciągłe ścieranie kurzu będzie irytujące. Patrzymy czasem na kogoś, kto wydaje nam się być okropnie irytujący z jakąś swoją cechą (np. śmiechem), a okazuje się, że ktoś inny kocha ją właśnie za ten śmiech. To piękne, jak potrafimy się różnić, także w poczuciu piękna ;)


Z życia wzięte, czyli historia pewnej miłości


Czasem zastanawiam się, jakim cudem mój mąż ze mną wytrzymuje... Nie! Ja często się zastanawiam, tak na serio, jakim cudem my w ogóle zaczęliśmy być razem...

Znaliśmy się jeszcze zanim byliśmy parą. Z początku nawet się lubiliśmy, z czasem zaczęliśmy się nawzajem irytować... Pamiętam, kiedy byliśmy razem w Anglii na wyjeździe (wakacyjne dorabianie), a ja prawie płakałam w rękaw Marzence, że wszyscy wyjeżdżają wcześniej, a ja z Piotrkiem zostaję tu sama tydzień dłużej... Kurcze, naprawdę, zastanawiałam się, jak przeżyję ten tydzień z tym gburkiem :P

Tymczasem okazało się, że właśnie ten wspólny czas zapoczątkował właśnie nasze uczucie. Mieliśmy wtedy czas, by się poznać z innej strony, bez tworzenia sztucznych masek. Tak... Niedługo potem staliśmy się parą... To było prawie 10 lat temu :D

Teraz, zastanawiając się, co mi właściwie nie pasowało, odpowiadam - nie wiem. Naprawdę nie wiem... Teraz zastanawiając się nad wadami mojego męża, nie potrafię wymienić nic aż takiego, by rozpaczać... Teraz patrząc na niego widzę dobrego człowieka. Najlepszego męża i wspaniałego tatę...


To jak to jest z tą doskonałością?


Myślę, że kiedy zaczynamy kogoś kochać, akceptujemy go takim, jakim jest. Z całym dobrodziejstwem "inwentarza"... Ze wszystkimi zaletami, ale również z wadami. Po prostu Kochamy... 

I choć psioczymy co rusz jeden na drugiego, bo "ty znów nie pamiętasz", i "czy to tu musi leżeć, to i tak jesteśmy dopasowani, jak nikt inny ;)



Dziękuję mojemu mężowi za to, że potrafi przetrwać z moimi wadami, cieszę się, że mam obok siebie taką osobę <3

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)