Rola Taty w dużej rodzinie. Dbamy o siebie nawzajem.

Ostatnio mamy ciężki czas. Ząbkowanie, wirusy przeróżne, przyzwyczajanie do samodzielnego spania. Do tego duży brzuch, ciąża i zmęczenie. Sama nie dałabym rady. Nie ma takiej opcji. Z resztą, nie muszę się nad tym zastanawiać...



Nie dla mnie życie w pojedynkę


Wiecie już, że wspólnie podejmujemy decyzje, a o ważnych rzeczach dużo rozmawiamy. Dla mnie Tato to taki sam rodzic, jak mama, tylko bez piersi, ale i one z czasem są niepotrzebne ;) (Ojciec to nie gorszy rodzicByć rodzicami razem)

Jeśli nie wspólne zajmowanie się dzieciakami i to, że czasem mogę po prostu odpocząć, to nie podjęlibyśmy decyzji o kolejnych dzieciach... Po prostu - ja nie dałabym rady ogarnąć w pojedynkę tej logistyki i całej ferajny. Bo tak się nie da.


Co robi Tato?


Wiadomo, aktualnie Tato pracuje poza domem, Mama nie - w naszym przypadku. Staram się więc jak najwięcej zrobić sama, choć w ciąży, ze starszakami u boku, jest to po prostu nie możliwe...

Tato już na co dzień zajął się całkowitą obsługą aut i zmywarki. To on częściej zagania dzieci do wieczornego sprzątania. Ogarnia wieczorne rytuały, a ostatnio też i noce. Tak tak... Od kilku dni, po pomyśle Męża właśnie, dzieci mają wspólny pokój do spania i wspólny do zabawy, by on mógł usypiać dwójkę na raz i też razem doglądać ich w nocy. Często o wielu sytuacjach dowiaduję się dopiero rano. To też po to, by spokojnie móc dopieścić Maluszka po narodzinach. Hania też będzie potrzebować poleżenia przy piersi, i pomimo tego, że będzie trzecia, na pewno jej tego nie zabraknie. 


Perfekcyjna Pani Domu?


Jestem oczywiście "najlepsza" w wielu rzeczach, więc nikt jak ja prania nie złoży, ani nie powiesi. No bo jak? Ale mimo wszystko odpuszczam. I wiecie co?

Nie da się być we wszystkim perfekcyjnym, i czasem trzeba odpuścić, a czasem poprosić o wsparcie. Wiadomo, miałam ambicje, zaprawić jak najwięcej, i sporo się udało - przecier, ketchup, leczo... Zrobiłam po kilka słoików różnych konfitur, więc zawsze coś się na kanapkę znajdzie ;) Zrezygnowałam jednak z innych rzeczy, bo ja już zwyczajnie nie miałabym kiedy i jak. A pozostałe rzeczy zrobiliśmy wspólnie :) i to też był bardzo wartościowy czas.

Oczywiście, nadal staram się wiele ogarniać, codzienność nas nie ominie :). Nie mam już wyrzutów do samej siebie, jeśli poproszę Męża o pomoc, no i staram się zdecydowanie doceniać to, że pomaga po swojemu, niekoniecznie robiąc wszystko po mojemu ;)


Dbamy o siebie nawzajem


Bo to działa we dwie strony. Kiedy tylko oboje możemy, to dbamy o siebie. Staram się wstawać razem z Mężem i jeśli mam siłę (a uwierzcie, czasem jej nie mam), szykuję Mu śniadanie czy drugie śniadanie.

Po południu, jemy razem obiad, i też staram się, by był na czas. Nawet jeśli z dziećmi jesteśmy w domu, to czekamy z tym "najgłówniejszym" obiadem na Tatę. Bo Lubimy jeść razem. Tak po prostu.

Ja też mogę liczyć na jego pomocną rękę w każdej sytuacji.


I o to właśnie chodzi w dużej rodzinie - bo w dzisiejszych czasach trójka dzieci, to już duża rodzina.
Dbajmy o siebie i pamiętajmy o pozostałych członkach rodziny. Nie wyrzekajmy się odrobiny egoizmu, ale szanujmy pozostałych członków rodziny. Doceniajmy swoją pracę i pogłaszczmy się czasem po głowie ;) Tak po prostu!

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)