Zalew Chańcza na rodzinne wakacje - przegląd Świętokrzyskiego #1

Te wakacje były dla mnie chyba najbardziej komfortowe od kilku lat. Nie miałam wielu oczekiwań ani planów. Chcieliśmy po prostu odpocząć. Ba! Nawet nie marzyliśmy o super odpoczynku, w końcu dzieci mamy nie od wczoraj ;) ale... Ja dopiero co zakończyłam pierwszy trymestr, pogoda w Wielkopolsce nas nie rozpieszczała i w ogóle... Chcieliśmy wolnego!



Wyjeżdżamy


To mus. Choć multum pracy w domu i około domu, trzeba się zebrać i wyjechać. Choć na chwilę, choć na kilka dni! W domu zamiast odpocząć, to się patrzy, co by tu jeszcze zrobić i się nawet wymyśla dodatkowe prace. Niby siedzisz, odpoczywasz na leżaku, ale po drodze do leżaka można coś poplewić, a trawsko wysokie, też można skosić... To jakieś koło diabelskie ;)

Więc jedźmy. Choć myśleliśmy, by wreszcie pojechać gdzie indziej, to wybraliśmy miejsce, gdzie możemy czuć się jak w domu bez wszystkich domowych. Mieliśmy nawet zmieniać w trakcie urlopu miejsce pobytu (z działki jednej Cioci, na działkę innej Cioci ;) ), ale pogoda wybrała za nas i zostaliśmy w Świętokrzyskim.


Podróż


Okazała się bardzo przyjemna. Choć oczywiście podróż z dziećmi to zawsze wielka niewiadoma. Udało nam się załatwić trasę w obie strony nocą. 4-5 h i spod Poznania dojechaliśmy za Kielce.

Dzieci na szczęście zasnęły i były spokojne w podróży, więc nie narzekaliśmy.






Nad Zalewem Chańcza


W tym roku wakacje nie było typowo upalne i plażowe, chyba nigdzie. Jednak na początku sierpnia, nad zalewem Chańcza było całkiem przyjemnie. Choć wody mniej niż zwykle, to dla dzieci nie było to problemem. Zosia i Szymek uwielbiają wodę. W tym roku postawiliśmy na wspólne pływanie bez wielu wspomagaczy. Czyli? Makaron wystarczy ;)





I tak zawsze jesteśmy z dziećmi w wodzie, wolimy u nich wypracowywać prawidłowe nawyki, a nie wrzucać w kółka czy motylki. I super. Dzieci świetnie sobie poradziły. Ciągle mamy nadzieję, że uda nam sie wybierać regularnie na basen i poza sezonem :)







Atrakcje Świętokrzyskiego


Pomimo tego, że naprawdę, nam atrakcje potrzebne nie były. Postanowiliśmy zajrzeć z dziećmi w kilka miejsc i było świetnie. Wiadomo, że czasem to my mieliśmy większą frajdę niż oni. Ale mam nadzieję, że zapamiętają ten wyjazd tak pozytywnie, jak my. Gdzie warto zajrzeć z takimi maluchami?



Nie mieliśmy ochoty na górskie wędrówki, nawet te najmniejsze. Ciąża i maluchy to nie są dobrzy kompani do wędrówek (dla nas). Postawiliśmy więc na rozrywkę typowo urządzoną "pod dzieci", ale o tym, w kolejnych postach :) A pokażę Wam i opiszę, jak spędzaliśmy czas w:

  • Jaskini Raj
  • Zamku Chojnik
  • Juraparku w Bałtowie
  • i Kurozwękach

Pogoda


Była różna, mieliśmy więc okazję, oprócz typowo wakacyjnego plażowania i lenistwa, zajrzeć do lasu i korzystać z powietrza sosnowego o dużej wilgotności ;) 

Po deszczowym lipcu, byliśmy przygotowani na każdą pogodę, więc kalosze i przeciwdeszczówki mieliśmy w zanadrzu :)













Lasy w okolicy


Na szczęście nad zalewem Chańcza można skorzystać z tych lasów, choć pełno zabudowań, ogrodzeń i domków letniskowych, to jednak przejść można. Poza tym, nie wiem, czy to jakaś szczególna zaleta tego miejsca, kleszczy nie ma... Więc tylko korzystać :).

Były też atrakcje z cyklu "co by tu wymyślić", czyli i ognisko i zbieranie szyszek na zawody :)






W domowość?


Była dalej z nami, wiadomo, jednak i tak, na wyjeździe jakoś tak przyjemniej gotować z dzieciem na plecach, czy 15 razy wstawać od śniadania (bo kupa, siku, chleba, mleczka itp), kiedy śniadanie je się na powietrzu :)








Tak czy siak, cieszę się bardzo z tego wyjazdu i uśmiecham, kiedy oglądam tą masę zdjęć ;) I już myślę, jak za rok będziemy tam wakacjować w piąteczkę <3

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)