Budujemy chodnik - nieprofesjonalne rady amatorskich brukarzy

W ten weekend popełniliśmy chodnik. A właściwie chodnik i chodniczek. Po ponad 3 latach chodzenia po deskach i przedzierania się przez trawsko, nareszcie mamy cywilizowane przejście do furtki i garażu ;)



Prowizorka


Jest takie powiedzenie, że prowizorka posłuży najdłużej. I rzeczywiście - nasz podjazd z krawężników z demobilu pewnie jeszcze długo z nami będzie (a 3 lata już służy bez zarzutów). Jest solidny i wystarcza nam aktualnie.

Wiedząc jednak, że z taką prowizorką potem ciężej się rozstać, nie zdecydowaliśmy się na robienie chodniczka na odpierdziel, z zebranych płytek. I bardzo dobrze! Serio, takie płytki, które gdzieś już kiedyś leżały, ani nie wyglądają, ani nie są wygodne, chociażby do odśnieżania. Skorzystaliśmy z promocji płytek chodnikowych i mamy chodniczki, choć nie do końca położone "zgodnie ze sztuką". Ale mieliśmy fachowy dozór robót :)





Chodnik położony niezgodnie ze sztuką


Na pierwszy rzut poszedł chodniczek, który ma nas prowadzić do garażu/bramy.  Trzeba było na czymś potrenować. Tam nie było żadnej "obcej" podsypki - tak, niezgodnie ze sztuką. Jednak, koszty materiałów podsypkowych i ubicie, byłyby podobne, jak koszt materiału na wykończenie. W tym przypadku wyszło super - ziemia pod spodem ubita, chodniczek wpasowany idealnie.







Podobnie z chodnikiem do furtki. Choć tam było trudniej, bo nie mogliśmy "przyczepić się" do krawężnika żadnego, a i 3 płytki na szerokość, to nie takie hop siup. Piotrek postanowił zastosować utylizację wszelkich pozostałych zapraw budowlanych (a wszystko było mrozoodporne itp) i podsypka pod chodnik jest z odzysku.





Została usunięta darń, następnie wyrównana warstwa ziemi, potem na to mieszankowa posypka, która po kontakcie z wodą (późniejsze  podlewanie) ma stwardnieć i być wystarczająco wytrzymałym podłożem. Czy będzie? Okaże się. W podobny sposób Piotr kładł podjazd, który ma się świetnie, wiec i teraz jesteśmy dobrej myśli. Na koniec zasypaliśmy fugi piaskiem, kilkakrotnie, bo piasek jeszcze znikał w szczelinach.

Całość kosztowała nas około 500zł z dostawą oraz 2 całe dni pracy.








A jak byłoby zgodnie ze sztuką?


Najlepiej byłoby wybrać ziemię "matkę", czyli humus (czarnoziem). Następnie wyłożyć wykop agrowłókniną, umieścić po bokach krawężniki, a wnętrze wykopu wzmocnić gruntem niewysadzinowym - piaskiem, żwirem i za pomocą utrzęsarki ubić. Następnie z pomocą suchego betonu układać chodnik. Suchy beton również po kontakcie z wodą zachowałby się jak zaprawy i związał. Oczywiście na końcu fugowanie, np piaskiem.



Czeka nas jeszcze płytkowanie podestu przed domem no i wymarzony taras, choć nie wiem, czy nie zostaniemy z zadaszeniem bez tarasu...

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)