Post gościnny - Martyna nosi w tandemie #1

ciąża bliźniacza, dwa zarodki, noszenie w tandemie, tandem babywearing, brzuch przy bliźniakach
Martyna to wyjątkowa mama, bo zdarza jej się nosić swoje dwie córeczki na raz. Ba! Nawet bardzo często :) Z Martyną poznałam się na jednej z grup chustowych. Chce Wam opowiedzieć, w częściach, jak to się nosi te słodkie dwa ciężarki, więc zapraszam....



Noszenie w tandemie - początek. 


Czasem człowiekowi nie wychodzi wszystko od początku tak, jakby sobie to zaplanował. Masz idealne wyniki, twój mąż też a jednak się nie udaje. Poczekać, zwolnić? Ale ile można czekać? A zegar tyka.... 

W koło pojawiają się nowe brzuszki, nowe wózki a Ty w większą popadasz depresję. I wtedy idziesz w tango. Masz wszystkiego dość jak w najbliższej rodzinie pojawią się " dobra nowina" akurat tam, gdzie byś się nie spodziewała coś w Tobie pęka. Masz wszystko tam gdzie słońce nie dochodzi. 

Odwieszasz swoje jajniki, fitoestrogeny, termometry, testy owulacyjne, kalendarzyki, zapiski do szafy, zamykasz na klucz i go wyrzucasz. Podajesz się. Tylko kwas foliowy łykasz dalej z przyzwyczajenia jak w "Dniu Świra " - na chęć do życia itp.

I wtedy, kiedy zaczynasz znów się cieszyć z intymności a nie prokreacji zaczyna Ci drgań powieka.


6 grudnia


Hahaha... pewnie od kawy :D. Łykasz magnez a ona dalej drga. A niech sobie drga- śmieszne to. I przychodzi 6 grudnia. Znów ciężka data. Tak bardzo chcesz komuś dać prezent, usłyszeć dziecięcą radość. I wtedy mąż twój osobisty wręcza Ci torebeczki w bałwanki. Prezent? Rozszarpujesz z zaciekawieniem. Test ciążowy?!?! Chyba go pogięło. Automatycznie twój nastrój spada do poziomu -1. Bo Ci powieka drga 

Hahaha. No tak dobre żarty. Po 3 godzinach dałam się przekonać do zrobienia chyba tysięcznego testu . Został w łazience, nie miałam już siły zobaczyć po raz kolejny jedną kreskę. I wtedy do pokoju wchodzi mąż z uśmiechem od ucha do ucha.

Miałem rację - mamy prezent. Najwspanialszy prezent jaki mogłam dostać. Dwie kreski! Załapałam za telefon, umówiłam na wizytę u lekarza. Udało się wizyta następnego dnia, ale rano beta.

Spać nie możesz, chcesz rano, chcesz następny dzień. Rano szybkie badanie. Po pracy odbierasz wynik. Pielęgniarka gratuluje, piękna beta, bardzo wysoką jak na 5 tydzień. I czekasz do tej 19 na wizytę jak na szpilkach.


Pierwsza wizyta u ginekologa


W twoim sercu radość w głowie miliony myśli pozytywne, negatywne, pozytywne, negatywne. Jesteś w gabinecie. Pokazujesz wynik. Lekarz dwa razy liczy z tobą i patrzy na wynik. Uśmiecha się pod nosem...

Potem usg. Gratulacje, jest ciąża, ale jeszcze za wcześnie coś zobaczyć. W drodze wyjątku ze względu na wysoką zakłada kartę ciąży w 5 tygodniu i 3 dniu. Jest dla Ciebie jak skarb. Potwierdzenie tego, ze twoje marzenie się spełni. 


Kolejna wizyta


Kolejna wizyta 23 grudnia. Czekasz. Nikt poza mężem i koleżanką położną nie wie. Rodzinie chcesz powiedzieć w święta. W sumie prawie 6 tydzień, wszystko się może stać. 

Kolejna wizyta. Kolejne usg. Monitor jest zwrócony w twoją stronę i widzisz. Lekarz nie musi potwierdzać. Ty to widzisz. 

Widzisz dwie kropeczki. Widzisz dwa bijące serduszka. Bez słowa lekarz Ci pokazuje a Ty machasz twierdząc głową i płaczesz. Płaczesz ze szczęścia i ze strachu. W książeczce ląduje wpis: ciąża bliźniacza, dwujajowa, dwuowodniowa, dwukosmowkowa. 

Wychodzisz z gabinetu. Zapłakana. Mąż w poczekalni blady. A ty nie możesz nic powiedzieć tylko wyciągasz dwa palce. I jego pytanie " jak to dwa ?". 

Jesteś najszczęśliwszą i najbardziej wystraszoną osobą na świecie, właśnie w tym momencie z dwójki zrobiła się czwórka. I tak zaczyna się moja historia noszenia w tandemie. <3


ciąża bliźniacza, dwa zarodki, noszenie w tandemie, tandem babywearing

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)