16 miesiące z Szalonym Szymkiem

Szymek to żywioł. I ani na chwilę się to nie zmieniło. Oczywiście, jest też przytulakiem, choć ostatnio coraz częściej na jego warunkach ;) Co nowego u Szymka?


Dawno nie było podsumowania


Bo nie było nic szczególnego. Wiecie, kolejne etapy, krok po kroku, powolutku, bez szaleństw, ale w tym miesiącu zdaje się, jakbyśmy przeskoczyli od maluszka do starszaka. Stety i niestety w tym miesiącu zaszło u nas więcej zmian... Czyli, że co?


Chustowanie




Oj, teraz już nie ma, że już hop siup chusta i już. Często trzeba Szymka przekupić, by dał się zamotać, zdecydowanie woli swoje nóżki, choć przy smutkach jeszcze sam przynosi chustę. No i na mnie przyszedł czas, że chciałabym zamotać, a dziecko nie chce ;) A z chustą wiadomo - wygodniej...

Na szczęście dalsze spacery do zoo, czy odprowadzanie Zosi na szybko do przedszkola są akceptowalne :D ale tak wygodne jakiś czas temu gotowanie z Szymkiem na plecach - odpada - Mały Bąk najchętniej byłby w centrum wydarzeń, czyli na blacie :D ;)


Zawsze w centrum uwagi?


No nie mogę tego napisać. Lubi być w centrum, ale potrafi się sam zabawić. Nawet bardzo ładnie i pomysłowo :) Uwielbia zbierać. Bierze sobie foliową torebkę, i zbiera do niej figurki, potem do kartonika wrzuca kredki, a na przyczepkę ładuje książki.









Chętnie ogląda książeczki, ale i już umie skupić się kiedy mu czytamy. Ma swoje ulubione książeczki i potrafi naśladować io io io :D

Coraz częściej znika w drugim pokoju by w spokoju się pobawić. Oczywiście zazwyczaj wtedy, kiedy nic nie muszę i mogłabym pobawić się z nim. A wtedy, kiedy rzeczywiście powinnam coś zrobić, to Szymek bardzo mnie potrzebuje ;)


Apetyt


Apetyt, to Szymek ma niesamowity i naprawdę nie wiem, gdzie mu się to mieści. Choć waży tylko 9,5 kg, to zjada więcej niż Zosia, a czasem, to się zastanawiam, czy nie więcej niż ja.






Zdecydowanie jest to mięsożerca, bo to pierwsze, a czasem tylko to, znika z talerza. Ale owoce i warzywa też czasem zaczepi. Szczególnie owoce. Najchętniej nie czerwone, ale powoli przekonujemy się do truskawek. (nie wiem, czy dla dzieci z natury czerwone to niebezpieczeństwo, ale z Zosią też mieliśmy tą przeprawę ;) )





Sukcesy małego człowieka


Jest ich coraz więcej. Przede wszystkim komunikacja. O tak! Choć nie mówi zbyt wiele, potrafi bardzo dobrze pokazać czego chce. Niestety, jeszcze bardzo mało mówi, choć mu czytamy i zachęcamy. On ma swoje tempo, ale już potrafi się wykłócić o swoje :) Od ciastka, przez picie, przytulenie, zmianę piersi! do NOCNIKA!


Pierwsze sukcesy nocnikowe


Mam za sobą pierwsze sukcesy nocnikowe. Takie zrozumiałe. Od 2-3 tygodni w domu i w okolicy nie używamy pieluszek i Szymek zdołał już pojąć o co chodzi. Już wie, jakie uczucie towarzyszy chęci załatwienia potrzeb fizjologicznych i coraz częściej potrafi je zgłosić :)




W tym tygodniu naprawdę pokazał klasę i widzę szansę na całkowite pożegnanie pieluszek w to lato :) Oczywiście bez nerwów i stresu, bez parcia. Dywanów nie mamy, więc możemy wycierać. Majtasów kopa w zapasie i działamy :)


Fochy


Oj Szymek, oprócz tego, że słodki i przeuroczy, to też, a może przede wszystkim, straszny furiat. Nie da sobie w kaszę dmuchać ;) Co jest dobre, ale i niedobre i będziemy niestety musieli się zmierzyć z uwielbieniem rozmów z podłogą czy wybitnie własnym zdaniem na spacerach. Ech! Kolejny dobija do bycia dwulatkiem :D


Tak czy inaczej, z każdym dniem jestem coraz bardziej dumna z obu dzieciaków, codziennie mnie zaskakują, choć nie zawsze pozytywnie, ale jak tu się na nich boczyć ;)





 

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)