Ładujmy nasze baterie. Pierwsze spacerowanie Szymka na nogach

Jestem prostą istotą. Działam na słońce. Nawet jedzenia mi wtedy mniej potrzeba, gdy słońca jest więcej :D



Taki marzec


W marcu Zosia siedzi w domu, dzieciaki chorowały. Kilka dni musieliśmy posiedzieć w domu, potem nieśmiało wychodziliśmy na krótkie, potem coraz dłuższe spacerki. Nawet nieciekawa pogoda nam nie przeszkodziła, ale wczoraj i dziś zdecydowanie nadrobiliśmy zapotrzebowanie słoneczne!


Kocham Słońce


Ja się już chyba powtarzam, ale UWIELBIAM słońce, nienawidzę ślumpry, pluchy i papki. Nawet mróz nie jest mi groźny, jeśli się w nim słonko odbija :D

Działam na baterie słoneczne i dobrze rozumiem, że robi się właśnie wiosenne porządki, bo ta wiosna to kopa daje niesamowitego :D

Kopa dają mi też sukcesy i osiągnięcia moich dzieci, więc i coraz pięknie pokolorowane obrazki Zosi czy chodzenie Szymka wspomagały mnie tej zimy, a dziś?


Pierwszy spacer Szymka


Pierwsze, samodzielne spacerowanie po podwórku na dwóch nogach :D Z Zosią to było jakoś tak naturalnie, bo Zosia od razu zaczynając chodzić dreptała też po podwórku, a Szymek nauczył sięw domu, a teraz powoli będziemy próbować spacerków.

Tato! Szykuj to ogrodzenie :D Szymozaur nadchodzi <3

Dziś po spacerku do sklepu, rozpakowałam Szymka z chusty i powariowaliśmy trochę na podwórku, zajadając świeży chlebuś :D  Pozachwycajcie się trochę z nami początkami wiosny <3













Jeśli też Was dopadło przedwiosenne chorowanie, życzę Wam dużo zdrówka i siły na walkę z choróbskiem. Już niedługo będzie lato <3

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)