#6/52/2016 Codzienna codzienność, urlop i strzyżenie


W tym tygodniu nic wybitnego się nie działo. Ja miałam lenia, nie zrobiłam zbyt wiele. Właściwie, dobrze mi ten urlop zrobił.Lubię tak czasem. Oczywiście, urlop zrobił mi się przymusowo, bo czekałam na uzgodnienia Inwestora z Wykonawcą ;)


Miałam więc trochę odpoczynku od mojej rzeczywistości. Tym bardziej, że Zosia wróciła po chorobie do przedszkola, więc było jakoś więcej czasu na odpoczynek. Taki zwykły, codzienny. Bez wodotrysków. Ale jednak... Wieczory spędzone na kanapie i przedpołudnia bez parcia, że coś tam muszę. Za to udało mi się dogadać kilka współpracy, a efekty będziecie mogli niebawem zobaczyć :D






Szymcio wykazuje ogromne parcie na książeczki, więc czytaliśmy sporo. Staram się coraz bardziej aktywizować małego rozrabiakę, bo najchętniej by po prostu robił we wszystkim demolkę. I nie powiem - jest to urocze, co będziecie mogli przeczytać już jutro w poście o naszych niezabawkowych zabawkach, ale kiedy 8 raz tego samego dnia sprzątam plastikowe miski, wolę mu podsunąć kreatywne zabawy ;)






Zosia natomiast już pięknie bawi się zabawkami i ładnie wykorzystuje czas w domu. Nowe puzzle z Księżniczką Zosią bardzo przypadły naszej Księżniczce do gustu, a były one "upominkiem" za dzielne zniesienie strzyżenia włosów. Pierwszy raz się odważyłam obciąż Zosi włoski, bo końcówki były już bardzo zniszczone. Jak już wpadłam w wir fryzjerski, to i Szymka ciachnęłam, a mąż czeka na wieczór ;) Hitem są też ostatnio kolorowanki wszelkiej maści. Zofia trenuje, szoruje kredkami i pisakami, kiedy tylko może.














Taki to nasz tydzień. A jak było u Was? 


Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)