Roczek Szymka. Menu, wybieranie, prezenty i fotorelacja


O naszym roczniaku już napisałam, o cieście napiszę, o zawirowaniach imprezowych będzie dziś.


Impreza urodzinowa


Tę, zaplanowaliśmy na sobotę. Podobnie jak przy Urodzinach Zosi, i tu były plany i oczekiwania, a wyszło ZUPEŁNIE inaczej ;) Chcieliśmy imprezkę rodzinną, ale poza domem. Miałam tylko przygotować jedno danie, zrobić makijaż i pojechać z gośćmi na salę zabaw. A co wyszło?


Impreza w domu :)


Wykruszyła się moja Siostra z rodziną (wyjazd na ferie), a w ostatniej chwili, u mojego Brata "wynikła" jelitówka, przez co i moja Mama odpadła. Jako, że miało nam się zrobić pół towarzystwa, w dzień przed spotkaniem, odmówiliśmy salę i szybko przygotowaliśmy wszystko w domu.

Okazało się, że daliśmy radę, nawet całkiem nieźle. Dorobiłam do planów zupkę dyniową, szybko ogarnęliśmy dom i uzupełniliśmy braki krzesłowo - talerzowe (przyjemny aspekt zakupów w ikea :D ).






Menu na roczek


Nie było jakieś wyszukane. Po prostu smaczne i syte. Jak zwykle u nas (lasagne na Chrzcinach), nie było standardowo, czyli rosół i schabowe odpadały ;)

Naszych gości nakarmiliśmy zupą dyniową i pasztecikami mięsnymi z ciasta francuskiego. Było szybko i smacznie. Mieliśmy jeszcze sałatkę (zrobioną przez Babcię), której zapomnieliśmy postawić na stole, ale zostało nam jeszcze sporo "towaru", więc raczej nikt nie był głodny.

Na 14 osób (8dorosłych i 6 dzieci), mieliśmy też po pół blachy 2 ciast i tort. Mamy zaufaną Panią od pieczenia, która robi świetnie i tak bardziej domowo :)






Atrakcje


Miała być sala zabaw, pani animatorka i zwierzaki z balonów :D Były zabawki dzieci w ilości wystarczającej i zjeżdżalnia. Zdecydowanie sala zabaw dla dzieciaków byłaby wygodniejsza, pewnie za rok pójdziemy już w rozwiązanie właśnie takie zabawowe, teraz jednak nie żałuję.

Tym bardziej, że Zofia zafundowała nam atrakcję w postaci jęczowatości i krzyków. Była wyjątkowo zmęczona i marudziata...









Prezenty


Szymek dostał zjeżdżalnię, i książki. Ostatnio zauważyliśmy, że ma tyle zabawek, że kolejne na razie naprawdę nie potrzebne... Myślę, że prezenty trafione w punkt, oprócz tego trochę kasy, którą spożytkujemy zapewne na łóżko dla naszego Roczniaka (takie samo jak dla Zośki). Książki zasługują na oddzielny post, bo są super :D (Mama po godzinach to świetny doradca <3)


Wybieranie


No właśnie! Jeszcze wybieranie! Szymek chyba nie za bardzo mógł się zdecydować. Wziął najpierw kasę, od razu potem zabrał różaniec, potem chwila zawahania i miara, żeby wrócić do kasy. Nie wiem, czy to przepowiednia, czy nie. Na samą myśl mam zawroty głowy :D ;)










W sumie, cieszę się, że tak wyszło, mogliśmy spokojnie pogadać. Dzieciaki pobyły razem w bezpiecznych warunkach. Obyło się bez walk i kłótni. Prawie bez awarii (prawie, bo zaatakował mnie truskawkowy twarożek rozbryzgując się po całej kuchni :D ;) ). No i? Mam nową zastawę ;)

 

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)