Punkt widzenia zależy...

Oczywiście od punktu siedzenia! Siedzenia, stania. Punktu bycia sobą :D

Naszła mnie ostatnio taka refleksja, jak to jest... Jeszcze tak niedawno szczytem tragedii był projekt do skończenia na studia i sesja. Oblany egzamin, kolejna nieprzespana noc. Zarabianie na sprzątaniu...



Kiedyś...


Kiedyś miałam naprawdę zupełnie inne "problemy", które rzeczywiście wydawały mi się problemami. Zaliczenia, studia, w większości sama sobie dorabiałam roboty, bo zamiast studiować, na wykładach robiłam inne rzeczy czy olewałam je też czasem. Skutkowało to tym, że podczas sesji miewałam z niektórymi rzeczami problem. A kiedy zaczęłam pracę musiałam też nieco rzeczy odświeżyć i uzupełnić.

Kiedyś zupełnie co innego było ważne, ważniejsze. Nie tylko studia... Kiedy przypomnę sobie chore sprzeczki z rodzeństwem, czy jeszcze młodsze lata - masakra :D Człowiek żył jak w sielance, a wydawało mu się wtedy, że cierpi :D

No i nic... Weszłam ostatnio do mojej uczelni, przypomniał mi się tamten czas... A że mamy koniec stycznia, pomyślałam o sesji i taka refleksja mnie naszła :D


Teraz


Teraz widać, co naprawdę było w tym okresie ważne. Widać też, co było błahe i niepotrzebne. Cieszę się, że trochę mnie te studia wymęczyły, że teraz mogę zarabiać na tym, czego się nauczyłam...

Teraz jednak patrzę na wszystko z innej perspektywy... Z perspektywy szyi rodziny. Matki. Opiekunki domowego ogniska.

Teraz zamiast oglądać w internecie ciuchy, czy głupie filmiki zaglądam na http://www.polisolokaty.com/. Planuję przyszłość, nie tylko swoją. Planujemy ją razem z Piotrem. Planujemy przyszłość naszych dzieci.
Ubezpieczenia, które wydawały nam się jedynie zbędnym obowiązkiem, zaczynamy rozpatrywać w kategoriach tego, co rzeczywiście może (choć mamy nadzieję, że nie musi) się stać!

Teraz naszą codziennością jest troska o naszych najbliższych. Razem dbamy o nasze wspólne dobro, nie przejmując się już głupotami.

Wiedziałam, że studia są dla nas kluczem do dobrej pracy i bezpieczeństwa naszej rodziny, ale widzę, że to, co wtedy o tym myślałam, to naprawdę wiele różni się od dzisiejszej rzeczywistości :D


A potem?


A potem? Nie mam pojęcia jak będzie i co będzie. Wiem, gdzie chcę być za 10 lat, ale? Ale nie wiem, jak wtedy przerzucą się nasze priorytety. Wiem jednak na pewno, że te dwa małe bąki będą najważniejsze zawsze. Wiem, że teraz nasza rzeczywistość kręci się wokół nich. Być może za kilka lat będę z rozrzewnieniem wspominać cały pieluchowy okres, czyli to, co dzieje się teraz :D


Zauważacie tą zmianę perspektywy? Widzicie zdecydowaną zmianę sensu? 

 

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)