Praca w domu, dzień z życia matki i plany na gabinet

 

















Tak mi przyszło, że zawód mój pozwala na pracę w domu. Na szczęście? Na nieszczęście... W sumie, bardzo się cieszę, że nie zostanę na lodzie i zawsze sobie coś tam udziergam sama, ale...

Na etacie


Pracując na etacie w biurze projektowym, przychodzisz do pracy, włączasz komputer i pracujesz... 8 godzin, czasem mniej. Masz przerwę i czasem zaglądasz na fejsa ;) Masz jasno powiedziane co masz zrobić i wiesz, ile to mniej więcej czasu zajmuje. Tak tak - najwięcej problemów sprawia mi ogarniecie, ile mi to czasu zajmie... "bo jakbym była w biurze, to..."



W domu jest inaczej


Zanim zaczniesz pracę, musisz dziecko odwieźć do pkola, drugie przewinąć, nakarmić i liczyć na to, że niedługo zaśnie. Jak już dziecko uśpisz, koło 11, to możesz pracować. Zazwyczaj jednak nie masz możliwości usiąść tak od razu, bo jeszcze od rana nie przygotowałaś sobie kawy ;) a kawy się chce ;)

Jak wchodzisz na fejsa, to sobie samej czas zabierasz ;)


Miejsce do pracy


To powoli sobie tworzę... Co prawda, nasz gabinet, jest aktualnie trochę bawialnią, a trochę gromadziskiem różnych przydasiów, ale mam już swoje 2metry kwadratowe.

Pokój jest niestety dość ciemny, ale pod oknem jest całkiem jasno i przyjemnie. Chciałabym jeszcze rozjaśnić tą ścianę jakąś fototapetą ( fototapety zaprezentowane w poście pochodzą ze strony http://fototapetynawymiar.com/), która wydaje mi się świetną opcją do gabinetu właśnie. Czasem trzeba chwilę pomyśleć i zawiesić na czymś oko, dlatego takie rozwiązanie, szczególnie w biurach jest bardzo wartościowe :).

Przestrzeń wokół nas, podczas pracy ma naprawdę duży wpływ na jakość tej pracy, ja przynajmniej nie potrafię się w 100% oderwać od rzeczywistości i pracować ;)








Mam nadzieję, że moja praca zrobi się na tyle zarobkowa i regularna, że będę mogła sukcesywnie to miejsce dostosowywać do siebie... Biurko, ściany, krzesło... Jeśli zdecyduję się regularnie pracować w domu, to będę musiała to zorganizować.


Plan dnia mamy pracującej w domu


To nie taka bułka z masłem. Aktualnie już się wbiłam w rytm, choć znów rozbiła system choroba. Do tej pory, było tak:

6:40 pobudka, ogarniecie dzieci, śniadania, obierania...
7:40 wyjazd do przedszkola
8:15 powrót, śniadanie, ogarnięcie prania, odkurzanie, względnie chwila czasu na internety
10-11 spanie Szymka (i tu równie czasem godzina, czasem pół, a czasem dwie) - w tym czasie staram się pracować, choć czasem trzeba go dotulić
12-13 pobudka Szyma, robienie obiadu, spacer, pranie, sprzątanie
15:40 powrót z przedszkola, jemy obiad, pijemy kawę
16:40 dzieci z Tatą na górę, mama do pracy
18-18:40 wieczorne ogarnianie, kolacja, kąpiel, zamiatanie,
19:40-20 dzieci śpią, mama pracuje
23-24 idziemy spać

Oczywiście! Nie ma opcji na to, by popracować w trakcie "żywotności dzieciaków". Praca właściwie wtedy graniczy z cudem...


Czy to jest dobre?


Wiadomo, najlepiej zamknąć drzwi i tylko pracować, sytuacja jednak jest taka, jaka jest. Kredyt się nie spłaci sam, pracować trzeba, ale żłobek nie wchodzi w grę, opiekunki też nie widać, poza tym, dobrze nam razem i wiem, że dla dziecka to najlepsze. Pocieszam się, że jeszcze rok i kilka miesięcy, i Szymek pójdzie do przedszkola, ja będę miała biuro z prawdziwego zdarzenia i będę mogła całkiem normalnie pracować. Pracować od 8 do 15 i nie czaić się czy ktoś zapłacze albo zawoła.


Cieszę się jednak, że mogę teraz dać to co najlepsze Szymkowi, a i Zosia świetnie się odnajduje w tej sytuacji. W końcu z nią też ponad 2 lata byłam i było nam dobrze :D Cieszę się, że mogę pracować w domu, że zleceń przybywa, a ja jestem spełniona, choć często tak bardzo zmęczona...

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)