W górach przed sezonem - relacja z Rabki Zdrój

Jak może pamiętacie, na początku tego roku wygrałam weekend w Rabce. Cały rok zastanawialiśmy się jak i kiedy, aż w końcu się zebraliśmy. Niestety, tak nam się porobiło, że jechać mogliśmy dopiero teraz, a więc na przełomie jesieni i zimy...


Nie w sezonie


W górach to nie sezon, to taka skromna rozgrzewka przed sezonem właściwym. Choć stragany stoją, to nie czuć tego turystycznego zgiełku :)

Na szczęście... Bo nie wyobrażam sobie stać z dziećmi kilka godzin w kolejce do kolejki na Gubałówkę :)

Nie w sezonie, bo to ani śniegu nie ma dużo, ani mrozu nie ma, więc nie ma co sztucznie naśnieżać... Wiało mocno, chociażby w parku dinozaurów i miniatur, ale było miło...

Tak naprawdę cieszyliśmy, ze nie trafił nam się trzaskający mróz, bo? Nie obyło się oczywiście bez problemów, wysiadło nam ogrzewanie, a mechanik odesłał nas po nowe auto (http://autakrajowe.com.pl/) zamiast pomóc :/ ;) Więc musieliśmy jechać pod kocykami... Na szczęście już teraz nasz mechanik pomógł. Ale najedliśmy się nerwów, a na czas podróży ubraliśmy wszystkie termociuchy ;)


Ale było miło


Spędziliśmy spokojne kilka dni, tylko ze sobą, zjedliśmy trochę pysznych obiadów, nacieszyliśmy się spokojem, bez rozpakowania zmywaki, odkurzania, fugowania i spełniania planów na tacierzyński :)

Pomimo obaw o stan powietrza w Rabce, oddychało nam się dobrze, był wiatr i dość ciepło. Zośka mogła pobiegać po placach zabaw, a my pospacerować bez presji czasu i tego, co jeszcze jest do zrobienia :)

Zapraszam na kilka fotek, które najlepiej oddadzą nasz nastrój :)






























Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)