5 rzeczy, które zmieniłabym w naszym domu

Wiadomo, że każdy projekt ma w sobie jakiś haczyk. Wiadomo też, że dopóki się nie mieszka, to nie poczuje się minimalnych niedogodności... Dopóki nie zobaczysz mega wielkiej fugi, to nie będzie Ci ona przeszkadzać... Dopóki nie uderzysz się w jakiś kant, nie będziesz czuł dyskomfortu. U nas nie ma na szczęście ogromnego bałaganu, oprócz tego robionego przez dzieci ;) Co więc zmieniłabym w naszym domu? W rozmieszczeniu, czy w wykończeniu?



1) Płytki w małej łazience


Zdecydowanie dolna łazienka jest zbyt ciemna. Co ma swoje plusy, bo nie widać każdego włosa, ale i na popielatych płytkach nie byłoby tego problemu. Plusem jest też to, że jest w niech chłodniej latem, choć nie wiem, czy kolor ma tu znaczące miejsce.

W każdym razie jest za ciemna, wiec będziemy myśleć o jakimś sensownym dodatkowym oświetleniu.




2) Taras


Dążyłabym do tego, żeby wylać go razem z resztą domu. Teraz pewnie długo nie popełnimy tej inwestycji ;)

A taras dobra rzecz, może jakieś sensowne zadaszenie teraz byśmy kombinowali. A tak, nie ma tarasu, nie ma cienia :/




3) Płytki w kuchni


A konkretnie ich brak. Chętnie skorzystałabym z oferty http://www.cels.pl/ i zamiast płytek zdecydowania się na drukowanie szkło. Zdecydowanie byłoby łatwiejsze w utrzymaniu czystości. I uwielbiam lubię moją kuchnię, to jakieś piękne obrazy między szafkami dodałyby jej uroku :) A szerokaśne fugi wkurzają mnie przy każdym myciu :/




4) Szerokość sypialni


Brakuje mi tam pół metra do wygodnego używania, kiedy mamy dostawkę z łóżeczka. Jak Szymka od nas wyprowadzimy, to będzie przyjemniej i bardziej ustawnie :)

Oczywiście to "pół metra" moglibyśmy też wykorzystać na większe łóżko w przyszłości, ale... Albo zrobimy na wymiar na całą szerokość pokoju, albo będziemy się cieszyć z naszego "metra czterdzieści" i z tego, że chociaż nocą jesteśmy niedaleko siebie ;)




5) Garaż


To bardzo dobry pomysł, ale nasz garaż jest nieco niżej posadowiony niż dom. Ostatecznie wychodzi nawet niżej niż droga nasza dojazdowa, przez co przy ogromnej ulewie, czasem trochę wody wleje się do garażu. Oczywiście, nie wiemy, jak by było, gdyby był wyżej. "Zalanie" zdarzyło się tylko raz, kiedy mocny deszcz padał akurat od strony bramy garażowej. W garażu podciekło wtedy trochę pod bramą, co oczywiście niczemu nie zaszkodziło, bo w garażu jest posadzka, ale po położeniu płytek powinno być znacznie lepiej :)




Ogólnie, czujemy się tu świetnie. Projekt zdecydowanie spełnia nasze wymagania funkcjonalnie. Brak kasy delikatnie przyłożył się do większości naszych bolączek, ale żadna z nich nie jest bardzo irytująca ani zmniejszająca znacznie komfort. Bardziej to takie moje zachcianki ;)

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)