Z naszej biblioteczki #4 - książeczki przedszkolaka

Znów ten sam temat, ale jak wiecie, przedszkole, to bardzo emocjonujący czas nie tylko dziecka, ale i dla rodziców. Dlatego moje dylematy, rozmowy z przedszkolankami i chęć bycia przygotowaną :)

Bardzo popieram naukę przez zabawę, a także przez przykład, np z książek. Dlatego oprócz bardzo częstego pojawiania się przedszkola w naszych rozmowach, do adaptacji dodaliśmy jeszcze lekturę. Bardzo lekką i przyjemną, idealną dla 2-3 latka, który ma zacząć tą przygodę z przedszkolem :)


Zuzia idzie do przedszkola


Nasza pierwsza książeczka "proprzedszkolna". Baaaardzo przypadła mi do gustu. Dlaczego?

Po pierwsze wątek lekarza, poza tym - higiena. Z resztą w każdej Zuzi "problemy" są opisane bardzo życiowo, bez zbędnej pruderii... Zuzia miewa chwile zwątpienia, nie zawsze jest kolorowo, Zuzia też siusia i zachwyca się nad przedszkolnymi kibelkami :) W końcu cieszy się, że mama wróciła, ale chętnie wróci do przedszkola kolejnego dnia :) (wyd. Media Rodzina)







Franklin idzie do szkoły


Autorzy Franklina ominęli temat przedszkola. Albo nazwę źle dobrali, bo szkoła Franklina wygląda bardziej jak przedszkole moim zdaniem :)

Franklin ma wątpliwości, a nawet lekko się denerwuje, nie ma apetytu, a w brzuchu "skaczą mu żabki". Oczywiście z pomocą przełamania lodów przychodzi pani nauczycielka i Franklin również ze szkoły wraca szczęśliwy. To dało nam pomysł wplatania naszej Pani Gosi w domowe rozmowy już jakiś czas temu. Zawsze mówiliśmy, że jest fajna, że przy niej Zosia może czuć się bezpiecznie. (wyd. Debit)







Tupcio Chrupcio przedszkolak na medal


Książeczka na początku, przy pierwszym czytaniu mnie zdziwiła. "Przedszkole jest głupie" mówi Tuocio Chrupcio, już na pierwszej stronie... Zofia nigdy takiego słowa nawet nie słyszała, co się pewnie zmieni w przedszkolu :)

No, ale później jest już tylko lepiej. Tupcio Chrupcio zostaje w domu, a mama ma swoje obowiązki i nie może poświęcić mu wiele czasu. Tupcio Chrupcio podgląda przedszkolaków i sam chce do tego przedszkola iść. Bawi się, cieszy, na koniec nawet drzemie w przedszkolu na specjalnym łóżeczku. I to podoba mi się jeszcze bardziej, bo mogliśmy wytłumaczyć Zosi, że będzie leżakować, jak Tupcio Chrupcio :) (wyd. Wilga)








Dziś nasz pierwszy dzień w przedszkolu, cały dzień. Ze śniadaniem, obiadkiem i leżakowaniem. Mam nadzieję, że czytanie tych książeczek w kółko prawie całe wakacje, da efekty, a Zosia bez rozpaczy spędzi w przedszkolu cały dzień, a jutro chętnie tam wróci :) 

Na naszym insta, na bieżąco relacja z przedszkolaka :D www.instagram.com/budujacamama.pl

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)