#37/52 prawie 1000 km - dałam radę!


Nie wiem ile dokładnie, bo licznik kasowaliśmy po drodze, i się przekręcił itp. Ale prawie tysiąc, a na pewno więcej niż 800 km. To bilans ostatniego tygodnia...


I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby to była sytuacja normalna, ale nie. Jeszcze w lipcu nie miałam auta do dyspozycji i poruszałam się tylko "wkoło komina" autonogami...




Aktualnie mam Zosię w przedszkolu, 3 km od domu. Niby niedaleko, ale auto się przydaje (bo trzeba zaliczyć trasę międzywioskową :) ). Oczywiście, to ja zajmuję się też zakupami, ok... Teraz jednak jestem jedynym kierowcą (mąż czeka na wydanie nowego prawka), więc i jego odbieram z pracy, więc kolejne kilkadziesiąt km dziennie się dodaje. A w weekend dorzuciliśmy do tego jeszcze wycieczkę do podwarszawskiego Pruszkowa.

Nie powiem, lubię jeździć, ale organizacja dnia, kiedy jest się mamą, taksówką, kucharką, sprzątaczką i pielęgniarką... Bo jeszcze nam do tego wszystkiego doszło przeziębienie Szymka i katar Zosi... No, a zupełnie dodatkowo projektantką z deadlinem...


Uff... To sobie dziś ponarzekałam... Ale przynajmniej mam perspektywę, że nowy tydzień przyniesie zmiany, a ja mam świadomość, że DAŁAM RADĘ! Bo zawsze można! JAK NIE MY TO KTO?

Dziś udało mi się nawet machnąć szybkie śliwki pod kruszonką i poprawić humor w naszej małej rodzince :)






















A jeśli masz problem z ogarnięciem niektórych procesów zajrzyj http://combeenut.pl/. Czasem przyda się profesjonalna porada, tym bardziej, jeśli Twoje projekty dotyczą rzeczy ważniejszych niż odwożenie i zawożenie dzieciaków do pkola :)

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)