Wierzę w ludzi


Nie raz dostałam od życia/świata/ludzi? po tyłku. Tak konkretnie i bez "przepraszam". A mimo to wierzę w ludzi. Szczególnie po kilku sytuacjach, jakie mnie spotkały...



Nie mam wielu znajomych, a już na pewno niewielu w moim otoczeniu bliskich znajomych, a naprawdę czasem mi ich brakuje... Ale nie o tym... Dziś o ludziach, dzięki którym moje/nasze życie wygląda tak, jak wygląda...



Sami o sobie decydujemy?


Prawie zawsze, ale prawie, robi wielką różnicę... I tak, co rusz coś nam się kiełbasi, czy spada na głowę... Chcemy razem zamieszkać, ale do tego potrzebna jest praca i w miarę regularne zarobki. Chcemy się budować, ale koszty opłacania mieszkania, dojazdów na budowę nas zjedzą. W końcu dom zbudowany, ale brakuje kasy, a następna będzie za 3 miesiące...

Choćby nie wiem jak się chciało wszystko w życiu poukładać, to i tak, co rusz, coś się może spierdzielić. I wtedy zjawiają się...


Dobre dusze


U nas naprawdę często, z czego się ogromnie cieszę... To tacy ludzie, którzy chcą pomóc. Nie za coś szczególnego, bo mogli by to zrobić sami, a jednak... Pomagają tak po prostu...


Pani Kasia


Pierwszą taką osobą, spotkaną w dorosłym życiu, była moja Pani Kasia. Pani Kasia odpowiedziała na moje ogłoszenie, którym oferowałam "zajmowanie się dzieckiem, osobą starszą, zwierzętami, sprzątanie, pranie, prasowanie"... U Pani Kasi miałam naprawdę dobrą stawkę, śniadanie, czasem obiad. 12 godzin tygodniowo, a kiedy potrzebowałam i mówiłam, że ciężko z kasą - znajdywały się i dodatkowe prace. Miałam sprzątać, prasować, na bieżąco... Czasem umyć okna, meble, jakieś dokładniejsze porządki...
 :)
Kiedy miałam problem z kasą, a miałam czas, to zawsze mogłam liczyć na mycie tarasy, mebli ogrodowych, czy ogrodu zimowego. Dobrze wiedziałam, że niekoniecznie są to rzeczy pierwszej potrzeby :)

U Pani Kasi pracowałam prawie 4 lata. Był to wymagający, ale bardzo wyrozumiały pracodawca... Mogłam brać wolne w trakcie sesji i nadrabiać w czasie wakacji...

Dzięki niej, dzięki tej pracy, mogliśmy sobie pozwolić na wspólne mieszkanie w warunkach nieco mniej studenckich :) Czasem na odłożenie jakiś pieniędzy czy wyjazd na wakacje.


Pani Marylka


Nota bene - Mama Pani Kasi :) To Ona zaproponowała nam mieszkanie w jej domu podczas budowy, dzięki czemu mieliśmy bliżej do pracy i na budowę oraz nie musieliśmy płacić czynszu... Co prawda dużą część pochłonęły opłaty za ogrzewanie, ale i tak było warto...

Nie mówiąc już o zaufaniu, jakim nas obdarzyła :) Kochana nasza Pani Marylka :)


Dobre dusze


I to pierwsze dwie kobiety, które pomogły nam w naszej dorosłości popchnąć wszystko do przodu, a to dopiero początek... Potem był jeszcze wykonawca naprawdę godny zaufania, kolejne osoby związanie z moim życiem zawodowym... Aktualnie coraz więcej robię w domu, i wiem, że będę mogła spokojnie przeżyć do pierwszego...

Ostatnio, w awaryjnej sytuacji znów pomogły osoby zupełnie obce, to naprawdę podnosi na duchu i przywraca wiarę w ludzi...

Nie mówiąc już o wspaniałych ludziach, których poznałam przy okazji prowadzenia bloga... Nie których nawet nie widziałam na oczy, a często gęsto gadamy, pomagamy sobie nawzajem :)


Nie wiem, czy po prostu mam takie szczęście, czy rzeczywiście ludzie są z natury dobrzy... Ja staram się żyć w takim przekonaniu i sama zachowuję się tak, jak chciałabym być traktowana. Wierzę, że dobro wraca i tym się kieruję w swoim postępowaniu :)

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)