Na golaska? Jak ubrać dziecko na plażę?

Byliśmy ostatnio kilka razy nad jeziorem... Widziałam różne obrazki - od zwykłych pampersów w błotku na brzegu, po golasy z czapkami na głowie...

Wiem, że ile ludzi, tyle opinii. Ile rodziców, tyle sposobów na wychowywanie i ubieranie dzieci. A ile miejsc, tyle zwyczajów...

Nie będę oczywiście oceniać nikogo, ale chcę przedstawić swoje zdanie na temat pieluch, strojów kąpielowych i gołych tyłków na plaży i nie tylko na plaży :)



Majtki włóż!


U nas to podstawa! Zawsze i wszędzie. Nie ważne, czy Zosia bawi się w domu czy na podwórku, strojem minimum są majtki. Nie to, żeby mnie coś brzydziło, czy denerwował widok małej dupki. Uwielbiam te dupki, ale dlatego, że szanuję moje dziecko, ubieram mu majtki. Nie szaleję z przykrywaniem ręcznikiem przy zmianie ubrania, ale do zabawy, latania czy biegania majty muszą być :)

Niezależnie od tego, czy dziecko ma 3 miesiące, 2 lata czy 15. Bielizna, to podstawa ubioru. Nie próbuję też przesadzać z biustonoszami, zazwyczaj na plaży np. Mamy strój jednoczęściowy - body, ale w poprzednim roku mieliśmy zwykłe majty kąpielówki i dla mnie było to w porządku.


Chęć golaskowania


Często łapie moje dziecko w czasie ubierania. Nie wyobrażam sobie jednak, że miałaby tak z pół dnia bez gaci chodzić :)

Obojętnie czy biegamy po pokoju, czy jesteśmy na podwórku czy może na plaży, wszędzie mamy na sobie bieliznę, bo jest to dla mnie normalne, naturalne...

Dla mnie nauka konieczności ubierania bielizny powinna być normalna. I najlepiej uczymy się przecież poprzez naśladownictwo. To jak nauka angielskiego w Anglii - po jakimś czasie jest to zupełnie normalne i wchodzi w krew :)


Dlaczego nie w stroju Adama?


Przede wszystkim nie chcę, aby moje dzieci wstydziły się za kilka lat tego, że pół miasta widziało ich gołe pupy.

Poza tym istotny jest też dla mnie aspekt higieniczny i kiedy widzę maluchy siedzące na golasa na plaży/dywanie czy gdziekolwiek indziej, widzę też te buszujące mikrożywioły :)


A jak to z tym strojem na plaży?


Za każdym razem mamy na plaży czy podwórku (przy basenie) strój kąpielowy bądź majteczki. Dla Szymka pieluszkę wielorazową - na brzegu bez wkładki, w wodzie bez wkładki.

Od razu po wyjściu z wody, rozbieramy dzieci, wycieramy do sucha i zmieniamy strój, czasem Zosia siedzi chwilkę w ręczniku i dochodzi do siebie :). Bierzemy ze sobą 4 stroje, mokry zawsze schnie sobie, w razie potrzeby kolejnego ubrania :)

Nie wyobrażam sobie, ze Zośka miałaby chodzić w mokrej dupce, dopóki strój nie wyschnie, stąd takie rozwiązanie.

Zosia, jak typowa księżniczka, takie rozwiązanie uwielbia, bo może się przebierać :) My jesteśmy spokojni o jej układ moczowy i inne zdrowotne sprawy :) Ona zna już system i po sesji w wodzie, spokojnie siedzi na kocu i ubiera nowy strój. Jakie macie inne rozwiązania na basen/plażę/ogródek?













Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)