Mieszkać na wsi

Nigdy nie byłam wielką fanatyczną wielbicielką wsi, nawet domu w mieście nie byłam fanatyczką :)

Na studiach mieszkaliśmy w mieszkaniach, na wielkim blokowisku (Rataje Poznań, Osiedle Piastowskie). Zmienialiśmy trochę mieszkania, ale ostatecznie osiedliśmy na dłużej w takim, z którego widać było tylko park nad Wartą i Wartę. Pod oknem bardzo duży plac zabaw i sarenki biegające w lesie...

Z czasem zaczęło nam być ciasno. 2 pokoje, 2 ludzi... Pomyślmy o dziecku... Ale gdzie tu jeszcze dziecko zmieścić? Ceny mieszkań w mieście takim jak Poznań, to paranoja, pewnie jakbyśmy znaleźli coś z metrażem nam odpowiadającym, to byśmy spłacali do końca życia, albo nie, bo takiego kredytu byśmy nie dostali :) Więc zaczęliśmy myśleć o domu...



Będziemy budować dom


Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Oczywiście przy ograniczonych funduszach ;) O tym jak szukaliśmy działki, mogliście już poczytać. Jeśli miałabym nieograniczone fundusze, pewnie wylądowalibyśmy na obrzeżach Poznania. Jesteśmy jednak tu, gdzie, jesteśmy :) Mieszkamy na prawdziwej wsi.


Prawdziwa wieś


Czyli taka, gdzie głównie mieszkańcami są gospodarze, a nie ludność napływowa. W naszej wsi 70% mieszkańców uprawia ziemię, a tylko 5 domów zamieszkują ludzie "napływowi".

Miejscowość jest niewielka, 41 domów, może nieco więcej, jeśli policzyć, że kilka ma numerki a czy b :) Ma 1,5 km długości, może 2, jakby dokładnie miarkę ustawić. Nigdy się nie spodziewałam, że będę tak mieszkać, a jednak to miejsce to nasze miejsce!


O naszej wsi i naszej działce


Tutaj każdy dba bardzo o swoje podwórko i swój kawałek chodnika. Wieś ciągnie się przy drodze, ale każde gospodarstwo ma tylni wjazd na "brudne sprawy", jest więc bardzo czysto.

Nasz domek nie znajduje się przy głównej drodze, jest więc znacznie ciszej niż przy drodze powiatowej, za to nie mamy podłączenia do burzowej kanalizacji, ale i z odwodnieniem sobie poradziliśmy :)

I choć czasem nie mamy prądu, nauczyliśmy się z tym funkcjonować... Nie przeszkadza mi to, że jeżdżą traktory, wolę to, niż korki i klaksony. I choć pierwszego lata dostawałam furii przez odstraszacz ptaków, to teraz praktycznie go nie słyszę :D


Nauczyć się żyć na wsi


Nauczyłam się już być stąd :) Nauczyłam się, że jak nie mam jajek, idę do sąsiadki, a ona coś tam z kurnika przyniesie. Nauczyłam się przynosić mleko w kance po wieczornym dojeniu :) Nauczyłam się, że mogę paradować w stroju kąpielowym i nawet nikt mnie nie widzi, a dzieci moje mogą pobiegać po podwórku bez ryzyka wpadnięcia pod auto.

Wiem, że samolot to atrakcja, ale również przelatujące ptaki. A moje dziecko już wie, że to "nase niebo". Nasze niebieskie niebo

video


Wiem też, że muszę robić zakupy na zapas, bo szkoda jeździć co 2 dni po chleb ;) (ale z zamrażarki jest równie smaczny). I wiem, że w wiejskim sklepie opłaca się kupować lody i nic innego ;)

Wiem, że jak przyjdzie "ten czas", to będziemy czuć "zapachy natury"... I wiecie co? Wolę to niż zapachy spalin.

Co rano zmienia się krajobraz za oknem, aktualnie jesteśmy po koszeniu i rośnie nam żywopłot z balotów słomy... Co dziennie pachnie inaczej... Można powąchać słońce i deszcz...

Życie na wsi to zupełnie inne życie, wcale nie lepsze, czasem nawet trudniejsze, ale ja je już pokochałam <3 I choć ten piękny urok doceniam głównie latem, to i tak warto. Warto było budować, starać się i dążyć do celu :) 

A po więcej zdjęć zapraszam Was na nasz instagram :) www.instagram.com/budujacamama.pl






 

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)