Bez prądu, jak bez ręki.

Mieszkamy na wsi, to już wiecie :) Nie jest to jednak wieś "na końcu świata", ale w powiecie poznańskim. Do Poznania mamy jednak 20 km, ale do innego powiatowego miasta tylko 10.

Autem w 20 minut dojedziemy do Poznania, mamy komunikację gminną i w godzinę dotrzemy do dużego miasta. Nie brakuje mi całego tego miejskiego zamieszania na co dzień, ale czasem chętnie się wybieram, żeby poczuć ten klimat :)

Ale dziś nie o tym, tylko o jednym z aspektów życia na wsi. O braku prądu. Co on dla nas wynika i jakie historie z tym związane już mamy za sobą?



Gdy wiatr zawieje


To wyłączają nam prąd. Nie wiem, czy jest to spowodowane położeniem wsi niedaleko linii wysokiego napięcia, czy rzeczywiście to jakieś awarie... Było już tak, że nie było żadnej awarii przez pół roku, ale poprzednie wichury w połowie lipca skutecznie przypomniały mi co ten brak prądu oznacza...

Kiedy wybieraliśmy działkę, zastanawialiśmy się nawet nad tym, ale prąd po wsi rozprowadzony jest pod ziemią, więc tematu nie zgłębialiśmy, zabezpieczyliśmy się jednak na wypadek braków w dostarczaniu energii.


Kiedy prądu nie ma


Prąd to też ogrzewanie, więc kiedy prądu nie ma, nie działa nam piec, bo pomimo tego, że piec na gaz, to sterowanie już elektryczne. Na wypadek braku prądu zimą, mamy więc kominek, do którego dodatkowo zrobiliśmy DGP (dystrybucję ciepłego powietrza) i rurami ciepło jest poprowadzone do sypialni na poddaszu. Kominek bez płaszcza wodnego, bez pompy i bez wiatraka "pomagającego" DGP. Po to właśnie, żeby był alternatywą na brak prądu. Więc co by się nie działo, zimno nie będzie :)

Nasze pierwsze zdjęcie przy kominku :) (23 tc z Zosią :) )


Prąd a gotowanie? U nas sprawa rozwiązała się sama. Moja wygoda zdecydowała się na kuchenkę gazową, więc wystarczy iskra z zapalniczki lub zapałki i sobie poradzimy :) Zawsze coś ciepłego na ząb można przygotować, a i kawy się napić :)

A kąpiel? Skoro piec grzeje wodę, a piec nie działa to i w bojlerze woda się skończy... No my dorośli, to sobie bez kąpieli poradzimy, ale młodzież? Dzieciaki czasem po dniu w piaskownicy wyglądają jakby wanny tydzień nie widziały :) Wtedy z pomocą przychodzi kuchenka :) Wstawiamy duży gar wody i robimy bardziej oszczędną kąpiel :)

Kuchenka gazowa to zdecydowanie mało awaryjne rozwiązanie :)


A czego nie przewidzieliśmy?


Wiadomo, internetu :) Ale tego się nie obejdzie, bo i laptop długo na baterii nie pociągnie :) Wracając jednak do rzeczy istotnych :) Elektrycznie sterowane mamy?

Rolety. Banał, wydawałoby się :) Kiedy jednak prądy zabrakło nocą, kiedy spaliśmy i nie było go do południa, to już bolało... Dlaczego? Rolety zasłonięte, na dworze jasno a w domu ciemno... Na szczęście teraz już mamy w użytkowaniu górę i z dziećmi mogłam na górze urzędować, bo tam są okna dachowe bez rolet :) Na dole jednak zostały egipskie ciemności.

Np wtedy czatowaliśmy na górze, bo rolety nie działały z powodu braku prądu :)


Brama garażowa. Niby nie ważne, ale jak się ma wózek w garażu, a w domu ciemno, to warto by bramę otworzyć. :) Jest rozwiązanie, otworzyć można od środka, ręcznie, ale nie do końca zamknąć ;) Czyli jakoś-tam używać można :)

Awarie. I tu już grubsza sprawa, bo oczywiście nikt nikomu nie udowodni. Już jednak przez wariacje prądowe straciliśmy trochę kasy. U nas mają w zwyczaju włączać sobie prąd "na próbę" - tak cykać po 30s włączać i wyłączać... Po poprzedniej zimie uszkodził się zawór trójdrogowy, który kieruje wodę z pieca przez rozdzielacz mosiężny do ogrzewania lub bojlera. Dlatego teraz Piotrek znalazł rozwiązanie i zamontował czasówkę (przekaźnik czasowy), czyli prąd zostanie "wpuszczony do domu" dopiero po minucie od włączenia :) Oznacza to, że jeśli w ciągu np. minuty prąd zostanie ponownie wyłączony i włączony, to od nowa liczony jest czas, a sprzęty nie ogłupieją :)


Co by jednak nie mówić, i jakich zabezpieczeń nie wybrać, to prąd jest przydatny :) A bez prądu, jak bez ręki. Na razie nie mieliśmy dłuższych nić pół dnia przerw w dostawach energii, ale i tak bywały one uciążliwe... Cieszę się, że mamy jakieś alternatywy i nie jesteśmy od prądu uzależnieni w 100%.

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)