5 mitów o rozszerzaniu diety

Dziś o temacie, który wśród mam wywołuje wiele emocji i jest takim dużym krokiem w życiu dziecka. Rozszerzanie diety. Co możesz usłyszeć od babci, cioci, czy innych ludzi, a co nie do końca jest zgodne z rzeczywistością?

Jako, że Szymek ma już ponad 5 miesięcy, co rusz słyszę pytanie, czy już coś pije/je. A nie! Nie je, pije mleko, z piersi. A co ja już o tym jedzeniu słyszałam?




1) Im szybciej tym lepiej


 - BZDURA! Dietę powinniśmy rozszerzać po 6 miesiącu, ewentualnie drobne przekąski dawać posmakować nieco wcześniej! To, że na słoiczkach mamy wielkie po 4 miesiącu, to nie znaczy, że trzeba od razu w dziecko cały słoiczek pakować. Po 6 miesiącu, dziecko powinno zacząć smakowanie, po łyżeczce, po kawałeczku. Może "pocyckać" jabłuszko lub podziamdziać chlebek. Nie musi się od razu najadać :)

Rozszerzanie diety jest procesem długotrwałym i powinno być bardzo sterowane przez dziecko.Jeśli dziecko pokaże wyraźną chęć jedzenia, możemy mu dać polizać trochę wcześniej. Zosia bardzo się do jedzenia garnęła, Szymek nie, więc czekamy na odpowiedni czas :)

Nasze pierwsze ciasteczka - jabłkowo - owsiane



2) Szybsze wprowadzenie pokarmów pomaga w alergiach


 - WCALE NIE! Właściwie chodzi tutaj o osłonę mleka mamy. Jeśli natomiast (jak ja) nadal karmisz piersią, nie ma znaczenia kiedy rozpoczniesz podawać te alergizujące pokarmy, JEDNAK - należy pamiętać o tym, że KAŻDY nowy produkt powinniśmy podawać rano, tak, żeby móc dziecko przez kilka godzin obserwować. Pamiętacie być może Beatę i Jej Synka, którzy (pomimo wcześniejszego podawania żółtka) dowiedzieli się nagle o alergii na białko jaja kurzego i spędzili kilka dni w szpitalu. Na szczęście jajecznica była podana w takim czasie, że szybkie działanie na reakcję alergiczną pomogło.

Wracając do wolności decyzji dziecka - często (choć nie zawsze) dzieci nawet nie chcą produktów, które im szkodzą, to naturalna obrona organizmu.

Warto też wspomnieć, że udowodniono też już, iż wprowadzenie glutenu w sposób inny niż pozostałe pokarmy (tzw. ekspozycja) nie jest uzasadniona i gluten wprowadzamy tak samo jak inne pokarmy, ograniczając go jednak w przypadku maluszków.

były też ciasteczka - sernikowo - bananowe



3) Zagęszczaj mleko - będzie dłużej spać


- NIE! nie znam osobiście dziecka, które budziło się w nocy, a po podaniu na noc kleiku/kaszki, spało lepiej. Poza tym takie jedzonko jest ciężkostrawne, więc organizm zamiast odpoczywać, męczy się trawieniem.

Spróbuj zrobić test i samemu przez tydzień jeść kolację 2-3 godziny przed snem, a potem przez tydzień przed samym spaniem wlać w siebie mleko z kachą. Mogę się założyć, że w tym drugim tygodniu się nie wyśpisz, i sen będzie dużo mniej wartościowy.

Od początku postanowiłam - żadnych zup z butelki, rozcieńczonych kaszek przez smoka - jedliśmy tylko rączkami i sztućcami :)


4) Zacznij od słoiczka, najlepiej z marchewką


- NIE KONIECZNIE! Koncerny produkujące jedzenie dla dzieci zdecydowanie zrobiły sobie świetną reklamę, bo przecież warzywa, które mamy w sklepach, pod ręką, są niemal zatrute chemią, więc trzeba kupować dla dzieci jedzenie w słoiczkach. One są świetne, i nic im nie można zarzucić... Pomijając fakt, że co rusz zdarzają się afery typu - kawałek szkła w słoiczku, to nie są one takie wspaniałe. Poza tym, czytaj etykiety. Nie wszystkie torby, to torby bugatti, tak jak nie wszystkie słoiczki będą dobre jakościowo. W wielu słoiczkach, nawet dla najmniejszych bąbli znalazłam cukier czy inne rewelacje, których zdecydowanie dziecku podawać nie zamierzałam. Nawet wśród "czołowych producentów" zdarzają się niezłe kwiatki w składach...

Jeśli zależy Ci na jakości jedzenia podawanego dziecku, kup marchewkę od rolnika. Taką, w której znajdziesz robaka. Poszukaj w okolicy sklepu z eko-żywnością. Marchewka w eko sklepie jest droga? Kup jedną, i tak wyjdzie taniej, niż słoiczek.

Zosia swoją przygodę z jedzeniem zaczęła od kaszki na moim mleku, potem zjadła ziemniaczka, również wymieszanego z mlekiem. Dopiero później stopniowo wprowadzaliśmy pozostałe warzywa. 

Zosia zawsze jadła chętnie - ciekawa jestm, naprawdę bardzo ciekawa, jak to będzie z Szymkiem



5) Papki, papeczki czy jedyne słuszne BLW?


Nie musisz zaczynać od papek. Dziecko tak samo, podczas rozszerzania diety, może zakrztusić się papką, jak kawałkiem jedzonka. Krztuszenie się jest całkowicie bezpiecznym objawem, jednak nie powinno dochodzić do dławienia.

Zosia zaczęła jedzenie od papek (od razu z grudkami), zawsze jednak dostawała coś do ręki - jabłuszko, potem ugotowane warzywa, makaron. Nie potrafię sobie wyobrazić całkowitego BLW, bo ja też lubię jeść sztućcami :)

Starałam się, aby jedzenie było zawsze smaczne (bez niedobrych przypraw) i kolorowe - jak te 5 kolorowych dań :)

Takie dania przygotowywałam dla Zosi - blendowałam i mroziłam na kolejne dni 5 kolorowych dań - przepis


Tak samo chcę rozszerzać dietę Szymkowi. Stopniowo podawać pokarmy w różnej konsystencji. Teraz mam ułatwione zadanie, ponieważ sezon na warzywa w pełni i na własnym ogródku co nieco dla Szymka się znajdzie :) Nie mam parcia na to, by rozszerzać dietę jak najszybciej (co przy pierwszym dziecku jest nagminne). Może nawet uda mi się poczekać aż będzie siedział. Potrawy będę wprowadzać podobnie, jak u Zosi. Opierać będę się przede wszystkim na zaleceniach WHO.

Wszystkie dziecięce przepisy znajdziecie w dziale Dziecko - Przepisy, przy przepisach podaję wiek, w którym to danie podałam Zosi. Choć nie jestem dietetykiem, bardzo zaangażowałam się w zdrową dietę moich dzieci.

Udostępnij to:

Komentarze

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)