Jestem Weronika, Jestem leniwa, więc... Karmię Piersią...


Od zawsze byłam leniwa... A może nie leniwa? Tylko zaradna. "Jak to zrobić, żeby coś zrobić, zarobić, a się nie narobić" :) To życiowa dewiza :P


No, może nie aż tak, ale jeśli istnieje możliwość zrobienia czegoś mniejszym kosztem, czy mniejszym wysiłkiem, to spróbuję :)








No właśnie, najpierw trzeba spróbować


Nie przyjmowałam za pewnik karmienia piersią (przy pierwszym dziecku). Na szkole rodzenia dowiedziałam się, że może być różnie, więc całą ciążę mówiłam, że chcę karmić, jeśli będę mogła karmić.

Ba! Miałam nawet jakieś butelki, miałam laktator i sterylizator przygotowany. A wszelkie pytania o karmienie odczuwałam jak atak. Nie wiedziałam o co w tym karmieniu chodzi i jak to będzie...

A mogło być różnie. Biust J (przed laktacją), K-L teraz, to niemały ciężar. Nie jest też łatwo jaką masę ogarnąć, ale spróbowałam...

Zośka zassała się prawie automatycznie. Około godzinę po porodzie na sali poporodowej, dzięki wspaniałej dziewczynie - studentce, która doglądała kobiet tam leżących. Pokazała, jak zrobić kanapeczkę, pomogła, była przy nas co 10 minut! To jej zawdzięczam to, że karmię i że tak karmiłam :)


Nie było kolorowo


Ból, okropny ból. Pierwszy tydzień to karmienie z łzami w oczach, przez niewiedzę i strach pewnie troszkę też...
Razem z tym zastoje, guzy na piersiach i jeszcze raz ból... Ściągałam do ulgi nawet 150ml na raz w 5 minut. Moje ciało było przygotowane na bliźniaki, a wyszła jedna Zośka :)

Z dużym biustem jest też problem przystawienia, kontroli dopływu powietrza do dziecka. U nas dodatkowo mleko sikające w niezłym tempie, krztuszenie się dziecka. O karmieniu Zosi możecie przeczytać tutaj.


Ale byliśmy w tej decyzji oboje


I ja i Menżu wiedzieliśmy, że karmienie mlekiem mamy jest dla dziecka najlepsze! Tego nie da się przedstawić innymi słowami. Skład zawsze dopasowany do potrzeb dziecka i to skład tak skomplikowany, że nie da się go odtworzyć. Ale nie o tym...

Jako, że była to nasza wspólna decyzja, to wspólnie wspieraliśmy się w niej. Razem w nocy wstawaliśmy, razem siedzieliśmy do nocy, kiedy Zośka miała skok, czy inny kryzys i trzeba było karmić non stop...
Menżu pomagał nawet przy zastojach, odciąganiu i innych szaleństwach...

To bardzo ważne, żeby wiedzieć. Żeby oboje rodzice byli pewni, że to najlepsze, i że tego właśnie chcą. Nic na siłę i w pojedynkę się nie zrobi.


A potem było pięknie


Karmienia piersią Zosi wcale nie wspominam jako "uwiązanie do dziecka". Karmiłam zawsze i wszędzie. (Nie... Nie karmiłam w kościele, bo nie było to potrzebne) Zosia nie tolerowała butelki wcale, więc byłyśmy wszędzie razem.

Nie wyobrażam sobie z resztą odciągać mleka po to, żeby iść na spacer, bo dla mnie nie było żadnego problemu z "wyciągnięciem cyca". Owszem, że wszędzie i przy wszystkich, ale kiedy dziecko było głodne, to ono było najważniejsze! Nieważne, czy to w galerii, czy w parku, czy to hotel w Karpaczu z basenem. Jeśli dziecko było głodne, dziecko było nakarmione.

Było tak pięknie, że pewnie gdyby nie ciąża, to karmiłabym do tej pory. Pamiętacie wpis o tym, jak ważne jest dla mnie karmienie?


A co to ma wspólnego z lenistwem?


No bo jak? Dzieci po mm śpią całe noce... Dzieci, które nie są przywiązane do cyca, można zostawić z każdym zawsze... No i ten ból i problemy? No niby tak, ale...

Jak się popatrzy pod kątem przygotowań. Ile czasu mama butelkowa musi przygotowywać się do karmienia... Zakup butelki, smoczków, mycie, wyparzanie. Pamiętanie o zakupie mleka (nie wspominając już o cenach mleka)... Gotowanie wody, przyrządzanie tego wszystkiego po nocach też... Naprawdę podziwiam każdego, kto musiał to wszystko ogarniać :)

A ja? wyciągam pierś i jest zawsze gotowe. W odpowiedniej temperaturze i składzie :) W sklepie, w aucie, w lesie i na polu. Bez termosów, butelek i innych gadżetów.


Do napisania tego posta zainspirowała mnie rozmowa z sąsiadką (W tamtej rodziny wszystkie dziewczyny karmią butelką na zegarek, a w nocy nastawiają budzik na karmienie), która pytała ile razy w nocy karmię i o której się budzi. Uwierzcie mi! ja nie wiem, ile razy karmię, a tym bardziej o której ;) 
Szymon po pierwszej pobudce ląduje w naszym łóżku i często śpimy tak razem do rana, podobnie jak z Zośką.

Zosia koło 1 miesiąca - odpoczywa po jedzeniu

Szymcio koło 3 tygodni - odpoczywa po jedzeniu

A tu Zosia - pierwszy skok rozwojowy i spanie na piersi

I Szymek - bez skoku, ale spać z piersiami lubi :)

No i przykład naszego karmienia w miejscach publicznych - plaża Międzyzdroje

A na koniec trafiony w punkt cytat Woody'ego Allen'a - "Jeśli ktoś czuje się urażony karmieniem piersią, to znaczy, że gapi się zdecydowanie za bardzo"

I wszystkie posty o karmieniu piersią.

Udostępnij to:

Komentarze

28 komentarze :

  1. Oj tak. Karmienie piersią jest wygodne. Pamiętam jak odstawiłam Polkę i przeszłam na mm. Najgorsze było nocne wstawanie. Wodę miałam ciepłą w podgrzewaczu, ale ile razy na śpiąco porozsypywałam to mleko...
    Karmiłam też publicznie, ale nigdy nie wywalałam cycka. Akurat to na plaży zdjęcie mi się nie podoba. Ja zakryłabym się pieluszką. I wolałabym by kobieta karmiąca przy mnie też była zakryta. Zawsze karmiłam dyskretnie, a raz nawet ktoś mi powiedział, że nie wie jak ja to robię, ale ani kawałka piersi nie widział, a dziecko się najadło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj...jakie to było cudowne...najpiękniejsze chwile... Nie miałam żadnych złudzeń...chciałam mocno karmić..i mimo początków trudnych potem sama przyjemność..też nigdy mi nie przeszkadzało, nie uwiązywało itp. wręcz odwrotnie ułatwiało życie. po prostu wstawałam i wychodziłam..nie myślałam że nie zabrałam picia czy jedzenia dla młodego :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Karmienie piersią jest bardzo wygodne bo pokarm ma się zawsze przy sobie. A Junior na spacerach nigdy nie domaga się jedzenia więc biustem nie świecę (zresztą on taki mały, że i tak nikt by nie zobaczył). Niestety rozszerzyłam już dietę i automatycznie mleka mam mniej. Czasem maluch się nie najada więc karmimy się częściej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Karolina sikorska13 maja 2015 20:21

    Przy Marysi mi sie nie udało ale teraz z Ulką jestem przeszczęśliwa i wiem że to najpiękniejsze co moglo mnie spotkac . Kocham karmic piersią i wiem że daję Ulci co najważnieksze i najcenniejsze

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo... Dokładnie! Też jestem leniwa ;) A przez bity miesiąc musiałam 6 razy dziennie odciągać pokarm dla Najmłodszego, bo nie miał siły jeść z piersi. Z jaką ulgą pozbyłam się tego laktatora, kiedy synek w końcu mógł się najeść bezpośrednio ze źródła ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej no, ale na plaży chyba można świecić piersiami, co? ;D Co prawda, jak jest zimno to słabiej to idzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny cyc! :D
    Popieram, podpisuję się pod tym rękami i nogami :) Karmienie piersią to piękny przywilej i nie ma co się z tym chować po kątach, tylko pierś do przodu i karmimy! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja po prostu po cichu zazdroszczę tego etapu. I czekam na taką kolejną możliwość... Ale tak jak @Matka Polki być może należę do tych bardziej wstydliwych osób... i cyca mi brak takiego :P :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kuba z piersi jadł tylko tydzień, a do 3 miesiąca jadł moje mleko. Po prostu nie lubił cyca i nie umiał z niego pić, a potem skończył mi się pokarm, mimo że bardzo chciałam, by jadł moje mleko dłużej. Może to wina personelu szpitala, bo nikt nie pokazał mi jak prawidłowo karmić malucha, może moja wina, bo wciągnęło mnie to w niezłą depresję i się poddałam, ale trudno, mamy to za sobą i mimo wszystko mamy się dobrze :)
    Do karmienia z butli nie podchodziłam tak restrykcyjnie, że budzik na karmienie itd. Wiem, że można mm przekarmić dziecko, ale Kubuś wypijał dokładnie tyle ile potrzebował (pił często, ale mało) i nie jest grubaskiem (na początku pilnowałam porcji i w ogóle, ale jak zobaczyłam, że on sam to kontroluje to było z głowy!) :D W nocy karmiliśmy go jak się obudził i chciał jeść - i tu upada teza, że dzieci karmione mm przesypiają nocki. Do dzisiaj Kuba czasami się budzi raz w nocy :P Poza tym wyrobienie sobie systemu i przyzwyczajenia podczas robienia mleka w nocy jest tylko kwestią czasu ;) Odpowiednia ilość wody w podgrzewaczu, obok odmierzone od razu mleko, jak maluch się budzi wrzucasz tylko do butli, mieszasz i smacznego :) Z wszystkim idzie sobie porazić po najmniejszej linii oporu - my też leniuchy, więc wszystko sobie tak przygotowywaliśmy i było ok :D
    Mam nadzieję, że przy kolejnym maluchu uda mi się jednak tą piersią karmić, bardzo bym chciała... Może pójdzie lepiej? :) OBY!

    OdpowiedzUsuń
  10. Zazdroszczę, nasze karmienie było drogą przez mękę i trwało raptem 2 i pół miesiąca. A piersi w takim rozmiarze to spory ciężar ja mam D-E zależnie od firmy i muszę przyznać, że przeszkadzają, ale cóż poradzić :-/

    OdpowiedzUsuń
  11. Kobieta blogująca14 maja 2015 14:03

    Cytat świetny- muszę go zapamiętać!!
    Co do sąsiadki to ja nie wiem... Przykro mi, że tak to tam wygląda, tyle radości je omija! Ja nie miałam żadnego problemu z kp, nie licząc jednego nawału, jeszcze w szpitalu.
    A że jesteś leniwa? No jesteś :P Przecież masz jedzenie i picie dla synka zawsze przy sobie, podane w odpowiedniej temperaturze, i jeszcze jakie opakowanie :) Leń z Ciebie, powinnaś się wstydzić :P
    ps. piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również jestem leniem :) w nocy chociaz mój ma 13 miesiecy, obudzi sie na cyca, czasami kilka razy(nie licze, o to taki odruch) pózniej nad ranem go biore do siebie, bo przy cycu dłuzej mozna pospać ;) nie wyobrażam sobie nie karmić cycem- chociaż mówili, żebym dokarmiała bo nie mam tyle pokarmu, bo "oni kiedyś" nie mieli.. ale ja swoje, że bede dopóki młody przybiera na wadze i sam chce :) teraz sie dziwią, ze mozna :) najpiękniesze co może być :) być "leniem" jak najdłużej ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. :D
    Ja matka "głodząca" ;-) i u nas nie sprawdzilo się ze dzieci na MM przesypiają. U nas nawet przy mm ciężko bylu unormować karmienie bo protestowal przy większej (podawanej porcji do wieku) porcji miało być tak jak ON chce :)

    OdpowiedzUsuń
  14. no, wszystko zależy od dziecka i piersi ;) niestety, z moimi dziećmi tak się nie da, a najważniejsze jest to, żeby się najadło :D

    OdpowiedzUsuń
  15. o pewnie! Potem to szykowanie jedzenia, a to, a tamto...

    OdpowiedzUsuń
  16. no, to u nas też wcale nie wynikało z braku mleka :) Zosia lubiła się co jakiś czas przytulić. Przeszkadzało jej wszystko w koło itp... Za dużo rzeczy do ogarnięcia miała i przez to tak jadła. A potem się zmieniało :)

    OdpowiedzUsuń
  17. super :) A wtedy karmiłaś z kubeczka?

    OdpowiedzUsuń
  18. Ponoć przy drugim zawsze idzie lepiej :) Pewnie do wszystkiego można się przyzwyczaić, dla mnie jednak cyc wygodny :)


    Wsparcie jest bardzo ważne!

    OdpowiedzUsuń
  19. warto :) Dziękuję bardzo, będę leniem dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  20. oj tak :) a Taka walka z najbliższymi to też problem...

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)