Daj mi wybór!




Kiedyś, już bardzo dawno temu, przeczytałam (już nawet nie wiem gdzie), ze dzieci lubią mieć wybór. Oczywiście niezbyt duży wybór, bo wtedy szaleją.


Dziś napiszę o tym, jak sobie z tym radzimy. Z wyborami i negowaniem wszystkiego. I choć nie jest stale kolorowo, jest coraz lepiej :-)





Rytuały i rytm dnia


Rytuały są u nas bardzo ważne i doceniane. Bez nich, podejrzewam, byłoby ciężko...
Pomimo tego, że w czasie kulminacji wszelkich buntów, Zosia buntowała się nawet przeciw swoim ulubionym rytuałom, które najbardziej lubiła lub sama wymyśliła ;-)

Poza tym bardzo pomaga nam rytm dnia, który przy dwójce dzieci doceniam jeszcze bardziej. Bo chodź nie robimy wszystkiego na zegarek, wiemy czego się spodziewać +/- godzina :-)

Każdy ma swoje rytuały i nie należy się tego wstydzić, czy uważać, że to coś złego. Kto z nas nie ma swoich przyzwyczajeń? To, że odwieszamy ręcznik na odpowiedni wieszak, czy zawsze mocno rozkręcamy kaloryfery łazienkowe. Tak samo Zosia dwa razy się ściska, a dopiero potem daje buziaka :)


Pytasz dziecko o zdanie?


Czasem rodzice (i my sami też)  - przeginają. Pytamy dziecko zawsze i o wszystko, zupełnie bez wiedzy i kontroli...

Idziemy jeść, tak? Zamiast po prostu Idziemy jeść, czy Pora na jedzonko...
Idziemy spać? Zamiast Pora na spanie.

Zasada jest prosta. Jeśli nie zapytamy, nie usłyszymy wszechobecnego NIE  :-) po co się męczyć i dokładać dziecku możliwości, które i tak często jest przytłoczone.

My staramy się więc zazwyczaj Zośki nie pytać o rzeczy oczywiste, tym bardziej wtedy, kiedy zależy nam ma braku negacji. Bo które dziecko ma ochotę ma opuszczanie placu zabaw? Chyba żadne! Dlatego my...

Idziemy do domku Zosiu.
Nie kcem.
Kochanie, idziemy do domku na serek i do spania
.
Pony, Zela! (opony, karuzela)
Ok Zosiu. Wejdź na opony, potem karuzela i do domku.
To nasza opcja na wyjście z placu zabaw, a potem? Potem rytuał... Po wejściu do domu nocnik, serem, pieluszka i spać.


Ale daj jej wybrać!


Odezwą się głosy... Oczywiście! Bardzo chętnie. Ale to ja jestem rodzicem i mogę pokierować moim dzieckiem tak, by jego wybór był zgodny z tym, co chcę uzyskać. I tak, żeby nie musiała czuć, ze jej zdanie nie jest ważne.

Kiedy wiem, że puścimy bajkę, to o to pytam. A Ona zawsze uradowana odpowiada tak! Pewnie :-) podobnie z pytaniami o piaskownicę czy trampolinę. W ten sposób daję Zosi możliwość decydowania w odpowiednim czasie. Wtedy, kiedy rzeczywiście to do niej należy wybór.


Ograniczenie możliwości i zdrowa alternatywa


U nas jest to ratunkiem i świetnym sposobem na odwrócenie negatywnego nastawienia do świata. Nie pytamy czy chce lecz dajemy alternatywę...

Zamiast Zosiu, będziemy jeść serek?, mówimy Choć Zosiu, wybierzesz, który zjesz serek. Dostaje możliwość wyboru, a jednocześnie i tak zrobi co chcemy.

Podobnie z innymi posiłkami. Tu nie mamy raczej wyboru jedzenia za każdym razem. Codziennie wieczorem był problem z jedzeniem kaszki. Dlaczego? Może jej nie smakowała? Nie! Po kaszce było już kąpanie i spanie, a Zośka spać nie chciała. Więc? Teraz mówimy. Zosiu, jemy kaszkę. Choć! Wybierzesz sobie łyżeczkę. Ciężkie? Nie sądzę. Na cały komplet kolorowych sztućców w ikei wydaliśmy 5zł - spokój, bezcenny :-)

Kolejny przykład - ubieranie. Zośka ucieka i nie chce się ubierać, ale kiedy dostanie wybór, choćby majteczek, jest już szczęśliwa :-)

No i ostatnio najbardziej na topie czesanie. Nie pytam już Zosi o kitki, bo nigdy nie chce, ale? Zawsze wybiera sobie, które spinki przypniemy.

Nie jestem psychologiem i nawet nie przeczytałem tuzina poradników. To nie są też rady, a nasze doświadczenia i scenariusze przetestowane na żywym organizmie :-) U nas naprawdę pomagają i dzięki nim jest nam łatwiej. Może i Wy skorzystacie?

A potem biega to to za mamą z aparatem i krzyczy uśmiech :D

Udostępnij to:

Komentarze

12 komentarze :

  1. My też wprowadziliśmy alternatywy,bardzo nam to ułatwia życie i wszyscy są zadowoleni, a przede wszystkim Marysia,bo mogła mieć wybór :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem tego samego zdania ;) Trzeba dać dziecku trochę opcji do wyboru, ale nie zawsze i nie do tego stopnia, że zacznie być rozpieszczone i rozkapryszone. Też stosuję zasady podobne do Twoich. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. My tak samo pozwalamy czasem,wybrać Kubie. Dziecko ma do tego prawo :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. To mój ulubiony sposób "negocjacji", zdecydowanie minimalizuje wkurzanie się dziecka na to że czegoś nie może, bo omijamy mówienie nie! jedyny szkopuł w tym, że im dziecko starsze tym ciekawsze są te "negocjacje" ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie napisane. Choć my pytamy się, czy Krzyś chce spać ale dlatego, że jeżeli chce to bierze za rękę i prowadzi do schodów. Co do innych wyborów to wszystko przed nami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas bardzo podobnie :-) Choć czasem nie idzie tak łatwo :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, też mnie wkurzają dzieci, któym wszystko wolno. Zosia dochodzi czasami do granicy i wtedy już koniec rb :P

    OdpowiedzUsuń
  8. oczywiście. A jaką ma z tego radochę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. No tak... Domyślam się, że będzie gorzej :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)