#7/52 - Love is in the air


czytaj opis do tego zdjęcia :)



Kurcze, zaraz mnie wyklniecie, ale u nas nadal Zośkowa miłość do brata trwa. Choć sama małe kryzysy z samą sobą przechodzi, nie przekłada tego na złość na Szymka. Na szczęście!

Zasada jest jedna - nie ograniczamy jej dostępu do Szymka. Kiedy robimy coś razem, to jesteśmy razem. Kosz stawiamy na podłodze i układamy klocki <3


Jak w jaskini


Może to śmieszne, ale zawsze jak się zastanawiam, czy coś jest dobre czy złe dla mojego dziecka, zastanawiam się, jak to było "w jaskini". Na przykład chusta i noszenie - ok, blisko ciała. To naturalne i jak najbardziej normalne. Tak było zawsze...

Więc teraz, kiedy Zosia chce Szymka pogłaskać, wejść na nas, kiedy Mały je itp - nie przeszkadzam jej. Nie zrobi mu krzywdy nawet wkładając palec do oka, dopóki robi to z ostrożnością, a tak jest. Czy w jaskini maluch był zawsze w wysokie łóżeczko i milion zabezpieczeń ?? :)


Dlatego kontrolujemy, ale pozwalamy na wiele i nie reagujemy alarmem na każdy Zosieńkowy gest w kierunku Szymcia :) <3 Od jutra testujemy się tylko we trójkę - trzymajcie za nas kciuki :*

Wszystkie zdjęcia projektu 52

Udostępnij to:

Komentarze

15 komentarze :

  1. Rewelacja, oby tak dalej :-)
    A u nas początkowa miłość do brata powraca po małym kryzysie. Bąbel na płacz brata nie reaguje bijąc go tylko woła mamę. I mówi, że Junior jest jego. Braciszki kochane :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia! :) oby nadal było bezproblemowo
    Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Urocze zdjęcia :) trzymam kciuki aby było tak dalej

    OdpowiedzUsuń
  4. Karolina Sikorska16 lutego 2015 03:19

    Trzymam kciuki bo sama wiem że z dwójką maluchów bywa ciezko, ostatnio przerabiałam to bo Marysia była chora więc gdy mąż wraca£ z pracy to ja padałam ze zmeczenia, a gdy nastąpił poniedziałek i wróciła do przedszkola po chorobie to był dla mnie najszxześliwszy dzień

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie spotkałam się z takim myśleniem. Ale to bardzo ciekawe podejście i myślę, że takie instynktowne i naturalne. Świetna myśl! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. I oby Zosi tak zostało. Ja z bratem (choć u nas było na odwrót on starszy) byłam w pełni zgranaa, wszystko razem, demolki w domu też, wykopywanie kwiatków z doniczek, podlewanie dywanów... Zazdrość mnie (i tylko mnie) dopadła przy młodszym bracie, no ale tu już było 6 lat różnicy.

    OdpowiedzUsuń
  7. No to pięknie... Wiesz, byle do czasu, kiedy młodszy już sam odda :) jak będzie umiał sie obronić, będzie git :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Na razie jest ok. Jedynie Zośkowe foszki dwulatki są z nami czasami :) Dzięki, taka wiara dużo daje. Nie musi być źle :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja być może mam perspektywę na przedszkole od września :) Ale nie jest tak źle. Głównie psychicznie nie odpoczywam

    OdpowiedzUsuń
  10. :) to samo z "pomaganiem" w różnych etapach. Musze chyba cały post o tym :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja pamiętam, że między nami było 2 i 1,5 roku i były takie zazdrości, wiesz, o zabawkę, czy o chwilowe dłuższe zainteresowanie, ale takiej wielkiej nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie niestety po początkowej miłości zaczął się etap zazdrości i złości starszej na młodszą (2 lata różnicy) i przyznaję, że nie bardzo sobie z tym radzę... Tłumaczę, angażuję itp, ale starsza bywa agresywna w stosunku do młodszej, szczególnie kiedy ta zaczęła się już przemieszczać i ingerować w jej przestrzeń, rozwalając budowle z klocków, zabierając zabawki, psując układanki itd. Czekam, aż młodsza trochę podrośnie, może będzie łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
  13. oj, to trzymam za Was kciuki. Mam nadzieję, że u nas ten etap nie przyjdzie, zanim Szymko nie będzie na tyle wyrośnięty, że nie odda :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)