Wyprawka #1 rzeczy najpotrzebniejsze



Jako, że kompletowanie tzw. wyprawka przechodziłam już dwa razy, a aktualnie jestem bardzo na bieżąco, zaplanowałam kilka postów wyprawkowych.


Pierwszy z nich dotyczył będzie rzeczy najważniejszych, podstawowych. Bez których nie wyobrażam sobie normalnego powrotu mamy z Maluszkiem do domu.




Spanie/transport


Obojętnie, co wybierzemy - kosz, kołyskę, łóżeczko - coś dla dziecka do spania mieć musimy. Chyba, że od razu zakładamy wyłącznie wspólne spanie... Ale czasem warto mieć kawałek bezpiecznego łóżeczka dla Malca np. kiedy chcemy w trakcie drzemki wziąć prysznic.



Poza tym wyposażenie do łóżeczka - minimalne - materac, prześcieradło, kołderka lub kocyk i poszewka.
My po Zosi mamy drewniane łóżeczko i materac, z którego korzystała bardzo malutko - Grykuś ;-)

Pościel do łóżeczka też mamy, a także rożek (my mamy z wkładką kokosową) i śpiworki (żeby maluch się nie rozkopał). Zofia do dziś śpi zimą w śpiworku.

W tej kategorii dorzucam też wózek, który w niektórych domach z początku pełni właśnie funkcję kołyski. My ten po Zosi chcemy sprzedać, bo kupiliśmy taki dla dwójki dzieci rok po roku, w którym pojeżdżą razem, a który można używać też jako pojedynczy. (A może szukasz wózka? - to moje ogłoszenie)

Do transportu, kupimy też chustę. Tym razem jednak poluję na tkaną. Jak wiązać chustę elastyczną? Przeczytasz w TYM POŚCIE. Niektóre mamy wolą chustę niż wózek i rezygnują z zakupu wózka.

I fotelik. Pełniący funkcję transportową. Jeśli dziecko ze szpitala do domu wraca autem, to pierwsze, co będzie dla niego potrzebne. O fotelikach można by pisać dużo... Sama napisałam o tym KILKA POSTÓW. Chcecie więcej wiarygodnych informacji? Lećcie na tego bloga.




Ubranka


Jak już mamy dziecko warto je ubrać, bo wiadomo, jakby się przeziębiło, to by mogło się popsuć ;). Ja ubranka mam zbiorcze. Po kuzynach, Zośce i z lumpka. Ciężko wyliczać ilości, ja mam na pewno za dużo, ale wcale mi to nie przeszkadza. Body, śpiochy, półśpiochy, kaftaniki i pajace. To potrzebujemy na początek. Jeśli chcemy, żeby maluchowi było wygodnie nie wciskajmy go w jeansy czy stylowe koszule...

Najlepiej uszykować od razu 2-3 rozmiary (56-62-68). Zośka urodziła się duża i właściwie zaczynała od rozmiaru 68. Jeśli chodzi o to, ile czego potrzeba. Zaplanujcie wymianę garderoby 2-3 razy dziennie, i zaplanujcie, co ile chcecie robić pranie. Ja z racji dużej ilości rzeczy piorę co kilka dni, a przecież to wszystko trzeba jeszcze uprasować.



Pranie? Ja używam od początku normalnego proszku - w bardzo małych ilościach (połowa dawki). Poza tym na ubranka/pieluchy tylko przepocone wystarczają kule do prania. Troszkę więcej o naszym praniu przeczytacie TUTAJ.


Toaleta


Czyli wszystkie przybory - te niezbędne dla nas.



Przede wszystkim wanienka. Chyba, że wolisz wiaderko do kąpania, kąpanie w brodziku czy zwykłej wannie. Warto jednak przemyśleć, w czym dziecko będzie kąpane. My wanienki mamy po Zosi dwie. Pierwsza to taka pierwsza, dla dziecka leżącego. Na stojaku, który jest całą komodą kąpielową. Możecie takie cudo zobaczyć TUTAJ. To całkowicie przypadkowa strona. Sami mamy taką używaną - o czym pisałam TUTAJ. Taka komoda jest razem z przewijakiem, który, choć nie jest niezbędny, jest bardzo przydatnym akcesorium. Druga wanienka, to zwykła z Ikei, którą używaliśmy dla siedzącej już Zośki.

Potem ręcznik, my mamy taki z Ikei, który spisuje się świetnie tak do czasu, kiedy dziecko stoi. Potem wygodniejszy stał się dla nas taki wkładany przez głowę.




Kolejny punkt - kosmetyki. Z Zośką postawiliśmy na płyn do kąpieli HIPP. Z tej samej serii mieliśmy mleczko do ciała i oliwkę do masażu. Oliwkę stosowaliśmy tylko do masażu przed kąpielą, a balsam bardzo rzadko, ponieważ nie chcieliśmy zatykać Małej porów. Możecie spotkać się też z wielbicielami emolientów - Ja takie rzeczy wolę zostawić w zanadrzu, jak już rzeczywiście będą potrzebne, a nie używać ich  "na zapas". Na zimę krem zimowy, w pierwszym roku stosowaliśmy Aquastop z Ziołoleku.

Nie polecam żadnych gąbek, szmatek itp. Dziecko Menżu myje swoją ręką. Dla maluszka na dno wanienki wrzucaliśmy tetrę, żeby się nie ślizgało.

Po kąpieli używaliśmy tylko szczotki, z naturalnego włosia. Mieliśmy Taką i bardzo sobie chwalę, ale Zośka nie miała bardzo bujnych włosów. Ponoć z bardziej bujnymi warto stosować grzebień.

Ponieważ stosowaliśmy wielorazówki, o czym możecie dużo u mnie poczytać TUTAJ, nie potrzebowaliśmy dużo kremu na odparzenia. Używaliśmy od początku Bepanthenu, ponieważ został mi od pielęgnacji brodawek i tak już nam zostało. Jako, że jedno duże opakowanie wystarczyło nam na pół roku - warto zapłacić troszkę więcej a stosować dużo rzadziej.

Aspirator to też rzecz, którą warto mieć. My mieliśmy z firmy Marimer. Stosowaliśmy codziennie do poronnej toalety, po zakropleniu noska solą fizjologiczną. A jak czyścić to cudo? Przeczytasz w TYM POŚCIE


No i oczywiście Pieluchy - u nas wielorazowe. To temat na oddzielny post. Wszystkie nasze dotychczasowe pieluchowe znajdziecie TUTAJ.




Leki i inne akcesoria medyczne


Od pierwszego tygodnia, dzieciom karmionym piersią podaje się witaminę K i D3. My wybraliśmy opcję w kapsułkach. Dostępne są produkty różnych firm w różnych cenach. Mieszankę KiD podaje się do ukończenia 3 miesiąca życia dziecka.

Oprócz tego nie wyobrażam sobie czekać długo na odczyt temperatury u maluszka, a u takiego szkraba jak Zofia - już w ogóle. My mamy termometr bezdotykowy TECH-MED, TM-F03B, do kupienia np TUTAJ (apteka sprawdzona, bardzo dużo tam kupuję)


Coś jeszcze?


Tak naprawdę, moim zdaniem, dla Maluszka niezbędnego nie ma nic więcej. Jeśli zamierzacie karmić piersią, możecie kupić wkładki laktacyjne i laktator, dla siebie. Po butelkę zawsze można podjechać, tym bardziej, że będzie trzeba kupić mleko. Ale ja bym się na to nie nastawiała :) Mój laktator, to TEN. Oczywiście ZAWSZE jest poczucie, że czegoś brakuje, i ZAWSZE można noś dołożyć ;)


W następnym poście wyprawkowym rzeczy, bez których można się obyć, ale jest łatwiej, kiedy są :)

Udostępnij to:

Komentarze

8 komentarze :

  1. Doświadczonym rodzicom na pewno łatwiej szykować wyprawkę :) a nam łatwiej wmówić, że coś jest niezbędne ;) dlatego z ciekawością czytam i słucham tych którzy juz mają to za sobą ;) prawda taka ze u każdego i tak wszystko wychodzi "w praniu ";) trudno przewidzieć stopień delikatności skóry maluszka czy wrażliwości takiej ogólnej :) ale na pewno to co w tym poście to niezbędnik! Bo wszystkie je mamy! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty zawsze Kochana zrobisz taki post w który naprawdę WARTO się wczytać, który ciekawi i jednocześnie jest bardzo treściwy dzięki czemu możemy wciągnąć z niego ważne informacje.
    Temat wyprawek - wałkowałam go w ciąży nie raz nie dwa dlatego warto dzielić się swoimi doświadczeniami i planami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam na blogu - bardzo pozytywne miejsce, zostanę na dłużej ;) a tymczasem podzielę sie moim małym doświadczeniem - jeszcze przed porodem przeczytałam gdzieś, że nie jest konieczne prasowanie ubranek dziecięcych. Mamy dobre pralki, wysokie temperatury, odpowiednie detergenty (choć dziś do ostatniego podeszłabym inaczej, ale to inny temat). I tak każde ubranko naszej córci było prasowane po praniu przed pierwszym użyciem oraz wszystkie na bieżąco przez pierwsze dwa tygodnie. A później już nie. I 17 miesięcy już za nami w świetnej kondycji - i skóry córki i naszych pleców;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z pierwszym prasowałam długo, po każdym praniu. Z córką wyprasowałam tylko kilka pierwszych ciuszków i tyle. Prócz prania susze w suszarce a tam temperatura wysoka. Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. :) I wszystko jest najpotrzebniejsze - zdaniem producentó :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki :) Staram się pisać tak, jak rzeczywiście uważam i zwracać uwagę na szczegóły, które mnie zadziwiły :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo się cieszę. Sama prasowałam Zosi ubranka niedługo, chyba ze 3 miesiące. Najlepsze do tego wszystkiego jest słońce, więc pewnie jak tylko będę mogła wywiesić pranko na powietrze, to skończy się prasowanie - a może wcześniej :) Dla Zosi nigdy nie używałam proszku "dziecięcego" i też skóra w dobrej kondycji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja suszarki nie mam, ale jak pisałam wyżej, jak tylko pranie pójdzie na dwór, to skończy się prasowanie. Ja nawet dziecięcego proszku nie używam :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)