Wielkie odliczanie - czy to ostatnie 10 dni? Plan porodu gotowy


Jeszcze niedawno pokazywałam Wam brzuch na ostatnie dwa miesiące do terminu, a tu zrobiło się nam już mniej niż dwa tygodnie... Zleciało mi to niesamowicie...


Szkoda, że ten pierwszy, okropny trymestr nie zlatuje tak szybko. Jak ten ostatni...





Coś się zmieniło?


Od ostatniej wizyty, czuję się dobrze, jestem spokojna, przemyślałam jeszcze raz poród, zaznaczyłam wszystko na planie porodu i zaznajomiłam z nim Menża. To On będzie nad wszystkim czuwał.



Mój plan porodu


Mój plan polega na szybkim urodzeniu bez komplikacji. Tak w wielkim skrócie. Co jest dla mnie szczególnie ważne? Najlepsza opieka nad dzieckiem. No jest najważniejsze, a jeśli przy okazji, będę mogła się przy tym dobrze czuć, to już w ogóle będę zadowolona. Korzystałam z planu porodu wg Rodzić po Ludzku.

  • Początki porodu, chciałabym spędzić jak każdy (chyba) - w spokoju, w pojedynczej sali i dostępem do wody - wanna lub prysznic. Chciałabym mieć piłkę (która bardzo pomogła mi w pierwszym porodzie), móc puszczać swoją muzykę i w razie czego móc coś zjeść lub wypić.

  • Zdecydowana jestem, że najlepszy dla nas będzie poród jak najbardziej naturalny, choć przy ryzyku oczywiście od razu zgadzam się na cesarkę. Nacięcia urocza wolałabym uniknąć, ale nie na siłę - niech to będzie przemyślana decyzja ludzi, którzy się na tym znają. Wolę mieć dwa szwy po cieciu niż pęknąć...

  • Znieczulenia nie biorę pod uwagę, tym bardziej żadnego, które mogłoby wpłynąć na moją świadomość i dziecko po narodzinach. Dolargan to moim zdaniem ogłupiacz, a nie znieczulenie... Jedyną opcją jest gaz, który mi pomógł przy pierwszym porodzie - głównie ustnik ;-)

  • Nie chciałabym żadnych przyspieszaczy, kroplówek, wyciskania i przybijania pęcherza płodowego.

  • Po porodzie, chcę być z dzieckiem tak długo, jak to możliwe. Chce, aby i tym razem Mąż zadecydował, czy już pora na przecięcie pępowiny, chcę moc zrobić zdjęcie w tej jedynej chwili, kiedy dziecko jest brudne i sine... Nie chcę go oddawać i na długo tracić z wzroku.

  • Chcę być o wszystkim informowana i każdą decyzję chcę razem z mężem zaakceptować.

  • Wyrażam zgodę na szczepienia, proszę o wykorzystanie do pierwszego szczepienia szczepionki Engerix B, za którą zapłacę. Tak samo robiliśmy z Zofią.

  • Wolałabym, żeby wszystkie możliwe czynności higieniczne i badania odbywały się w naszej obecności.
Opadł, czy nie opadł??


Tak sobie to wyobraziłam... I poprzednio tak też było, prawie :-)


Nastawienie?


Jestem spokojna, opanowana. Mam plan i tego się trzymam. Wiem, że wiele może mnie spotkać, ale jestem dobrej myśli. Przypomniałam sobie, jak to wyglądała Zosia po narodzinach, nie wystraszę się małego obcego ma klatce :)


Zosia?


O nią martwię się najbardziej, bo wiem, że nikt nie zna jej tak, jak ja :) Ale wiem, że Tato sobie poradzi :) Najlepiej na świecie. Na sam porodu mamy "zamówioną" Ciocię Kasię, z którą Zosia dobrze się rozumie :) Ciocia też jest w ciąży, więc powinna być w domu :)

Księżniczka w kiecce czeka na Brata :D


Mam wielką nadzieję, że Zosia wykaże się wyrozumiałością, że nie wystraszą jej początki porodu...


Marzenia


Idealnie byłoby, gdyby poród zaczął się w godzinach popołudniowych, kiedy Menżu będzie już w domu i kiedy Mąż Kasi będzie w domu. Pierwszy czas i tym razem chciałabym spędzić w domu, a do szpitala jechać po uśpieniu Zosi, żeby ją to jak najmniej "dotknęło"... Wtedy też Menżu mógłby ze mną zostać w szpitalu do oporu i nigdzie się nie spieszyć... To tyle marzeń. Natura marzeń nie musi brać pod uwagę :D


Co zostało?


No na górze się maluje, schody też trzeba polakierować stopnie. Pewnie tak idealnie wykończone do porodu nie będzie... Poza tym musimy jeszcze przytachać ze strychu rożek, kołderkę i łóżeczko. Reszta gotowa czeka, choć nic nie jest takiego super hiper niezbędnego :)

Najgorsze za nami... :) Wiszą :D


A teraz? Korzystam z każdej chwili na odpoczynek, ale nie przesadzam. Codziennie "jakiś-tam" obiad jest, spacerek też. Zofii ograniczam czas przed telewizorem, bo nie chcę, żeby była telemaniakiem, jednak na godzinkę dziennie pozwalam. Czytamy, dużo się ostatnio przytulamy... To tyle :) Ostatnie chwile bez Szymka...

Udostępnij to:

Komentarze

34 komentarze :

  1. Jak już niewiele czasu. Ładnie się pisze ten plan porodu, a ja życzę Ci żeby tak wyglądało wszystko w realu :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojejejej! To już za chwilkę, za momencik!
    Piękne chwile przed Wami. Aż łezka się kręci na wspomnienie moich końcówek obu ciąż... Trzymajcie się ciepło i zdrowo! Niech wszystko pójdzie zgodnie z planem!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam toje ALE i tak zazdroszcze tego czasu ktory jest przed wami :D
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Plany są i pozytywne nastawienie, to w sumie połowa sukcesu :-) U nas już minął tydzień odkąd jesteśmy z Julką w domu i Marysia jako starsza siostra spisuje się świetnie :-) Trochę zazdrości jest,ale już widok mamy trzymającej na rękach dzidzię nie stanowi problemu, tak samo jak karmienie :-) A tak się martwiliśmy jak to będzie, a tu się okazuje, że zupełnie niepotrzebnie, bo dzieci niezwykle szybko adaptują się do nowej sytuacji :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. trzymam mocno kciuki za pomyślne rozwiązanie:)
    Brzusio cudny, a duuuży:) kocham brzuchate babeczki:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo jestem ciekawa tych schodów, chciałabym więcej zdjęć :))
    My mamy już zalane, więc takie nie wchodzą w grę ale jestem chyba bardzo ciekawska - zwłaszcza jeśli chodzi o tematy budowlane.

    A Wy się trzymajcie : ) Dotrwajcie do terminu !
    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. To może zacząć się już w każdej chwili ;) Odpoczywaj i trzymam kciuki by wszystko poszło po Twojej myśli
    A co to za szczepionka i dlaczego za nią się dopłaca?

    OdpowiedzUsuń
  8. Też tworzyłam tam plan porodu i był niemal identyczny :-)
    Po brzuszku widać, że to ostatnia prosta, opadł.

    OdpowiedzUsuń
  9. Milena Wańczuk20 stycznia 2015 11:51

    a my jutro kończymy 40 tygodni
    niestety mały się rozmyślił i nie planuje się urodzić choć jeszcze tydzień temu mieliśmy eleganckie regularne skurcze ;)
    mamy jeszcze czas tak z 10 dni inaczej będą nas poganiać przyspieszaczami ;)
    planu porodu nie mamy bo idziemy na żywioł :D wszystko weryfikować będziemy na bieżąco ;)
    i o co tu chodzi? czyżby nasi faceci też mieli syndrom wicia gniazda?
    mój zabrał się za przebudowę domu ale wchodzi że nie zdąży :D

    OdpowiedzUsuń
  10. No to tylko spełnienia marzeń życzyć zostało! bardzo realny plan do zrealizowania, jedyna wątpliwość jaka mam to czy poród rozpocznie się popołudniu, więc szczęścia i w tym względzie życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Haha tez mam plan urodzić szybko i bez komplikacji ;) Powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Życzę, żeby wszystko poszło według planu!

    OdpowiedzUsuń
  13. Piotr Hilarczyński22 stycznia 2015 14:14

    witam

    OdpowiedzUsuń
  14. Karolina Kamińska24 stycznia 2015 12:00

    Kiedy to zleciało jeszcze nie tak dawno czytałam,że Zośka będzie miała rodzeństwo. Jeszcze nie tak dawno okazało się,że będzie to braciszek. A tu już na porodówkę czas nastał:). Życzę aby wszystko poszło bo waszej myśli, a co najważniejsze by Mężu był przy tobie i co najważniejsze żeby Zośka w tym czasie grzeczna była:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Życzę Ci, żeby poszło według planu, bo to trochę spokojniej i bardziej komfortowo psychicznie. :)

    Ja miałam prosty plan, przyjechać jak będą skurcze, urodzić, wrócić. ;D Nawet ten prosty plan, jak wiesz nie wypalił, w pewnym momencie bałam się, że może skurczy nie poznam, bo termin minął a tu nic. Pojechałam tydzień po terminie do szpitala, a tu brak miejsc, nie wezmą, to trafiłam do innego. Może i to lepiej, bo jak czytam relację niektórych osób z porodówek, to miałam na poporodowej tak dobrze, że chyba zawdzięczam to tylko faktowi, że zajmowała się mną mama dalszej znajomej.

    OdpowiedzUsuń
  16. No pewnie, że nie zawsze jest kolorowo, ale pozytywne myślenie to podstawa :)

    OdpowiedzUsuń
  17. :) Niech pójdzie! Niech JUŻ pójdzie, bo termin w środę, a Jego nie widać!

    OdpowiedzUsuń
  18. :) Oby był piękny. Tak się nastawiam (po 2 miesiącach nie pamiętam juz bólu :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja poprzednio nie wzięłam, i wkurzały mnie kilkakrotne wypytywanie o dolargan, A wiesz, że jak boli, ciężko odmówić ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo się cięszę, że u Was ok, bo to najważniejsze :) Ja nadal się martwię, głównie o siusianie ;) bo każde moje "inne zajęcie" to osikane majty :/

    OdpowiedzUsuń
  21. Teraz jakby isę zmniejszył i już taaaak nisko :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj niedługo będą, bo na razie były tylko wangi ;) Dzisiaj montaż stopni :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Może może... czekamy stale :)


    To jest WZW B. Standardowa, która jest refundowana ma dwa razy więcej rtęci. Engerix jest "firmowy" i kosztuje około 60-70 zł. podaje się ją jeszcze w 6 tygodniu i 7 miesiącu życia. Zosi też kupowaliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  24. ostatnia prosta nasza trwa juz tydzień ;) i nie spełniła się przepowiednia :D

    OdpowiedzUsuń
  25. i jak? udało się? Zawsze dobrze, że zaczęte :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Na to nie mam żadnego wpływu :) Ale tak byłoby najlepiej dla Zosi :) Dziękujemy :*

    OdpowiedzUsuń
  27. Dzieki :) Oby wszystko się spełniło :D

    OdpowiedzUsuń
  28. no tak... Zawsze tak jest. Ja już tym razem skurcze miałam, po wizycie. 2 godziny w nocy i myślałam, że pora się pakować... Ale się wyciszyły i nadal cisza ;) Zobaczymy jak będzie tym razem w naszym szpitalu...

    OdpowiedzUsuń
  29. Bo z całych sił trzymam kciuki żeby się synkowi nie spieszyło :-)
    I nikt nie mówił czy to ostatnia prosta sprintu czy maratonu.

    OdpowiedzUsuń
  30. Oj, tego nie wie nikt :D ale ja już czuję, że to koniec. Poprzednio nie miałam żadnych objawów, nawet niskiego brzucha :) Teraz chociaż łatwiej się oddycha :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)