Wieczorne czytanie - Zośki pozycje przy książeczkach

Zawsze chciałam, żeby moje dzieci miały okazję posłuchać bajek od rodziców. Czytałam Zosi, kiedy jeszcze leżała ja kartofelek w kołysce...

Pamiętam pierwsze czytania Taty, kiedy po prostu się krępował - z resztą, i ja się krępowałam (tak, czytać własnemu dziecku o.O). Wszystko zmieniła wyjątkowa książeczka o Gospodarzu Ignacym... Zośka siedziała na nocniku i rechotała jak szalona, kiedy Tato wymyślał coraz to nowe odgłosy i głosy do podkładania do Gospodarza i jego zwierzątek. Pamiętam, że nagraliśmy filmik i rozsyłaliśmy rodzinie :)

To było już rok temu. Zosia bardzo się zmieniła, książeczek przybyło... Oj przybyło... a Zofia z ledwo siedzącego na nocniku Bąbla jest już małą akrobatką ;)



Nasz rytuał wieczorny


Książeczki podzieliliśmy na dwie części (na razie). Są to krótkie, wierszykowe bajeczki na kartonowych karteczkach. Książki pisane prozą, to dla nas "zabawa" na popołudnie, bez rytuału. Po prostu, czytamy, kiedy nie mamy ochoty na klocki i inne zabawy. Dla Zośki to zawsze największa radocha :)

To wieczorne czytanie jest z Tatą. Razem wyciągają "kupkę" z regału, Zosia siada (często zaczyna od nocnika, ale potem wstaje) i się zaczyna... Najpierw przeglądanie książeczki, opowiadanie, co tam w środku jest, a gdzie jest mała świnka, a gdzie duża - wszystko. Potem przekazanie książeczki tacie, czytanie, które jest przerywane kolejnymi komentarzami do obrazków i w końcu odłożenie na kupkę przeczytanych ;) Trwa to wszystko około 30 minut, czasem dłużej. To jest ICH 30 MINUT.

Kiedyś Zośka tylko słuchała siedząc na nocniku, teraz jest w to całkowicie zaangażowana. Nie wyobrażam sobie, jak moglibyśmy opuścić tą część naszego wieczornego rytuału.

Na spotkaniu z Panem Zawitkowskim padło pytanie, jak czytać, kiedy dziecko nie chce siedzieć po turecku i słuchać - jak w przedszkolu. Pamiętam, jak opowiadał On, że należy dziecku dać swobodę poruszania, dać kartkę do rysowania w tym czasie i, że siedzenie po turecku wcale nie jest dobre, bo zawsze jest krzywe...

A jakie pozycje przyjmuje Zofia (i Tato) przy ICH CZYTANIU? (między pierwszym a ostatnim zdjęciem minęło 4 minuty - a ile pozycji w tym czasie)













A co potem?


Potem szybka kolacja i kolejna zabawa z Tatą - kąpanie :), przebranie, kołysanka z Mamą i do spania - oczywiście z Tatą :) (tak to poukładaliśmy, szykując się na drugie dziecko)


Uwielbiam rytuały, a ten wieczorny najbardziej :) Nigdy nie ma problemu z tym, że Zośka nie chce iść spać... No, bywają problemy z zaśnięciem, ale to już na miejscu w pokoiku... Mam nadzieję, że teraz będę mogła "dokładać" Szymka do tego rytuału i też będzie mógł słuchać, jak Tato czyta :)

Udostępnij to:

Komentarze

4 komentarze :

  1. Zajmujące czytanie i dla Zosi i dla tatusia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Monika Dętkoś21 stycznia 2015 20:04

    hahahah <3 padłam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie ostatnio próba czytania kończy się przejęciem przez syna książki i dzielnym "blablabla" czy innym bliżej niezidentyfikowanym gadaniem. ;D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)