Co nowego na budowie? Plany na styczeń.

Jak wiecie, my to chyba zawsze musimy mieć konkretny dead line... Tym razem Tato umówił się z Szymkiem, że ma wyczekać do terminu. Po tym, jak Zośka urodziła się w terminie, dając nam tym samym komfort mieszkania u siebie już tydzień przed porodem.

Teraz zależy nam na tym, żeby na górę można było wejść i żeby przed porodem zakończyć tą najbrudniejszą robotę. Bo teraz już nie chodzi o to, czy robić. Wszystkie materiały właściwie są kupione, więc albo trzeba zapłacić fachowcom - czego wolimy uniknąć, albo znaleźć czas na zrobienie tego co najpotrzebniejsze. Jeszcze miesiąc temu Menżu powiedział, ze nie ma szans się wyrobić, teraz zmienił zdanie i gna jak szalony :)

Nie martwcie się - to zdjęcie z lata :) Teraz jest tam dużo lepiej, ale nie ma czasu na fotki o.O




Stan prac na dzień dzisiejszy


Łazienka położona - wszystko oprócz fug i białego montażu. Płytki są, szafka w zabudowie też, ale to mogliście wszystko zobaczyć tutaj.

Płytki gotowe


Pokoje, garderoby, korytarz i KLATKA SCHODOWA - położone, zaszpachlowane i wyszlifowane dwie warstwy :) Menżu dał radę - jest super. Szczególnie klatka schodowa - na której nie ma schodów, ale też i miejsca na rusztowanie - musiał zadziałać kaskadersko, ale na to właśnie w dużej części poszło Świąteczne Wolne. Był chwile grozy, strachu i chyba doba zastanawiania się, jak to zrobić, żeby nikogo nie uszkodzić :) Ale udało się! Mam takiego zdolnego "tynkarza - akrobatę" <3.

Klatka przed szpachlowaniem, po montażu kładki

Tak, tak... Na tym stała drabina...


Wczoraj za to weszłam ja - na zamiatanie i nawet to nie jest łatwa praca. Pierwsza część za mną - trwała 1,5 godziny. Pewnie jak wejdę dzisiaj, to się okaże, że znów pył osiadł wszędzie - ściany, podłogi i znów zacznę zabawę od początku


Plany na styczeń


Teraz i ja będę mogła nieco pomóc, chociaż przy tej miotle. W końcu dobra czarownica z miotłą sobie poradzi.

Na początek idzie zakończenie prac na klatce schodowej, czyli gruntowanie i malowanie. Bardzo chcielibyśmy to ogarnąć do końca tygodnia. Klatkę schodową malujemy na biało. Ewentualnie po jakimś czasie, może latem zrobimy jakby "lamperię" z koloru, żeby nie było widać łapek na ścianie ;)

Potem i pewnie w międzyczasie - kiedy będzie schła klatka - będzie gruntowanie ścian i sufitów w pokojach i na korytarzu. A po wyschnięciu malowanie sufitów na biało i ścian na kolor :) To ważna sprawa - już wybieramy kolory... I o ile na dole wiedziałam, czego chcę, to na górze już nie jest tak prosto. Bo sypialnia musi być PIĘKNA :) A u dzieci ma być rewelacyjne :) Dziecięce dwa pokoje pomalujemy na zielono, jak tylko dorwiemy TEN kolor. Plany na sypialnie są bardzo w powijakach, ale jeszcze kilka dni mamy ;)

Sypialnia ma być neutralna w miarę i jasna, bo jest tam tylko jedno okno dachowe - wschodnie. Kolor powinien pozwalać na odpoczynek. Macie jakieś sprawdzone kolory? Konkretnie - firma i nazwa koloru :)

Ostatnie na górze do położenia będą panele.Na to jeszcze nie mamy większych planów. Najchętniej zrobiłabym to ja z moim bratem. Żeby odpocząć od Zosi i móc uczestniczyć w rozplanowaniu materiału ;) No i dać Menżowi trochę odpocząć od tego pyłu, brudu i innych syfów...


Najważniejsze - schody


To też będziemy robić "we własnym zakresie". Projekt jest już u wykonawcy materiału. Dowiezie nam konkretne belki, stopnie i podstopnie i Menżu z Bratem poskładają. Mam nadzieje, że uda się wszystko i materiał dojedzie po malowaniu, czyli za dwa tygodnie.

Schody są o tyle ważne, żeby spokojnie na górę chodzić spać :) Bo na razie zależy nam tylko na tym, bo na dole - wiadomo - Zośka zajmuje teraz jeden pokój, a my z małym musielibyśmy ogarnąć się w salonie, który jest połączony z kuchnią itp. Warto byłoby już spać na górze po porodzie :)


A co jeszcze do końca? 


Na wiosnę zostanie nam jeszcze obudowa wanny, więc też troszkę brudu może przy tym będzie. Ale nie będzie już tygodnia roboty przy łazience. Fugowanie można zrobić jakiegoś popołudnia, a wanna to też jeden dzień wolnego. Stwierdziliśmy, ze jeszcze na razie wystarczy nam łazienka na dole, a są inne, teraz ważniejsze rzeczy.

Poza tym wiadomo - meble stopniowo trzeba będzie uzupełniać, no i oczywiście drzwi. Ale drzwi to jeden z mniejszych problemów. Z rzeczy ważnych jeszcze barierka do schodów - na szczęście tylko kawałek ;)


Co sądzicie? Uda nam się chociaż zrobić wszystko na tyle, żeby wejść na spanie po drabinie? Zawsze możemy kilka nocy przespać na dole, ale baaaaardzo chciałabym jeszcze przed porodem wyspać się na normalnym łóżku. Niestety, już teraz, w ostatnim miesiącu ciężko sypia się na wersalce :/

Ale i tak, najbardziej cieszy mnie fakt, że skończymy w kilka dni z tym obrzydliwym pyłem po szpachlowaniu, bo jest on w całym domu...

Udostępnij to:

Komentarze

27 komentarze :

  1. Powiem Ci, że samo wchodzenie na drabinę jest bardzo uciążliwe... Wyobrażam sobie

    OdpowiedzUsuń
  2. Czapki z glow dla malzonka...niezla robote robi...jestem pelna podziwu.... Trzymam kciuki by wygrac z czasem...

    OdpowiedzUsuń
  3. No, no podziwiam Was za tą budowę :) I mąż narobi się ogromnie - ale satysfakcja będzie jeszcze większa. Dacie radę, trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do koloru sypialni. U nas jest Śnieżka Barwy Natury kolor 156 Stalowe magnolie http://www.sniezka.pl/dobor-koloru/wzornik-kolorow. Nam się bardzo podoba, chociaż jest tak jasny, że rodzice weszli i zapytali: A mieliście dawać kolor w sypialni. Ale nam się podoba. U nas jest połączony ze śliwkową wykładziną i sypialnią Oren z BRW. Tanio i ładnie. Znaczy nam się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetnie Wam to idzie, możecie być z siebie dumni, tyle sami zrobiliście!

    OdpowiedzUsuń
  6. Aha... Wczoraj wchodziłam... Z brzuchem przyklejonym do szczebelkow ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Najważniejsze, żeby pozbyć się najbrudniejszej roboty. A On wszystkiego uczy się na bieżąco B-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Satysfakcja rośnie po każdym dniu pracy :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. My już meble mamy mała ikea. A ten kolor mamy w kuchni i bardzo go llubimy :-) w ogóle śnieżka malowalismy cały dół

    OdpowiedzUsuń
  10. Przez to to tyle trwa. Ale byle do przodu :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzielni jesteście i wiesz co myślę, że z Waszym zapałem się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zazdroch, u nas dalej wszystko stoi jeszcze bez okien :-( Super płytki!

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratuluję postępów! :) Jeżeli chodzi o farby to polecam Śnieżkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Podziwiam Was - Twojego męża i nie mniej Ciebie :)) Jak już skończycie zupełnie wszystko i padniecie a kanapę, koniecznie uwiecznij ten moment! Trzymam kciuki, również za Szymka :))

    OdpowiedzUsuń
  15. cudownie. Czarownica na miotle do tego z brzucholem :P . hehe Wielkie uznanie dla was za kawał dobrej roboty. Podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jej jestem pelna podziwu dla was!
    Mam nadzieje ze wszystko uda sie ogarnac przed narodzinami.

    Juz nie moge sie doczekac kiedy zobaczymy zdjecia wykaczonej gory.
    A jakis pomysl na meble masz?

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeśli Szymko dopasuje się czasowo, to istnieje taka szansa. Gorzej, jak będzie na początku terminowego przyjścia na świat, a to juz za tydzień...

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj... No, ale to u Was na pewno jest mur, a u nas drewno :) Dzięki - sami wybieralismy oczywiście z promocji :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Cały dół jest w śnieżce i jestem zadowolona. A Wy przypoadkiem u Synka nie macie zielonego ze Śnieżki?

    OdpowiedzUsuń
  20. Wiesz co, my mamy śnieżkę lateksową, ale nie tą najdroższą i conieco da sie wyczyścić :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Hehe... Wiesz, że w domu to się nigdy wszystkiego nei kończy... Bo to jeszcze coś domalować, drzwi wstawić, a coś na ogródku zrobić... I ogrodzenie zrobić... Zawsze coś się znajdzie - robota do końca życia :D

    OdpowiedzUsuń
  22. :) Cały czas pracujemy :) Ty wiesz, że taka miotła przy brzuchu, to wyzwanie?

    OdpowiedzUsuń
  23. Wiesz co, mamy dwie garderoby, więc nie potrzebujemy szaf na ciuchy itp. Sypialnia jest z Ikei malm już "wiekowa" i Zośka ma łóżko swoje z dołu jej przeniesiemy. Szymko wiadomo ;) i to na razie na tyle. Raczej będziemy najpierw "na gotowo" meblować dół, bo tam teraz wszystko z innej parafii i zbieranina ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak mur, ale czekam z niecierpliwością na wylewki, ścianki działowe i okna. Mam nadzieję, że być może uda nam się wprowadzić gdzieś pod koniec 2016, pewnie nie wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ocieplenie i wylewki ekipa, reszta nasz przyjaciel i mój mąż. Zobaczymy jak to pójdzie. Zawsze kiedy myślę o nowym domu widzę taki obraz: ogromna choinka w salonie, światełka na balkonie, za oknem śnieg i biegające sarenki (miejsce jest przy samym lesie) i najważniejsze my i dwójka naszych dzieci :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Powodzenia :) Powiem z doświadczenia, że wszystko się da, jak się chce. Mój Mąż pół roku jeździł weekendami. Potem całą wiosnę jeździliśmy razem na popołudnia do nocy. Wszystko zależy od tego, na ile się człowiek odetnie od innych rzeczy i zajmie tylko tym. Ale wiadomo, że tylko ludźmi jesteśmy i ciężko czasem się zebrać w kupę i ruszyć tyłek :) Jak się już robi, to leci, ale...
    Czekam na wieści z frontu :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Chętnie się podzielę, kiedy już będzie czym ;-)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)