Świąteczny plan działania

 Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie przygotowywanie Świąt to wielka radość, ale i wielkie wyzwanie. Przecież będziemy tylko my. Nie powinnam się martwić, ale właśnie dlatego, że będzie nas niewiele, mamy też mniej rąk do pracy. A odpocząć przez Święta chcemy tak samo jak wszyscy, wiec zamierzam całą robotę odbębnić przed Wigilijną kolacją...

Poza tym, to będą Naszej Rodzinki Małej pierwsze Święta tylko Nasze. Muszą być idealne.

Wiem, że nie będzie łatwo. Mamy jednak pomocników, dzięki którym nasze Święta będą tradycyjne, szczególnie jeśli chodzi o potrawy.

Poza tym wspólnie spędzony czas... Pomimo pogody dość jesiennej, chcemy rozpalić w kominku i pobyć ze sobą bez pośpiechu i z radością. Chcemy iść z Zosią do kościółka, pokazać jej Jazuska w żłobku i zwierzątka w szopce. (Wiecie, że w naszej wsi są dodatkowo jeszcze dwie szopki? - można je oglądać potem prawie do końca stycznia :) )



Tradycje


No bo tradycyjnie na Wigilii to być musi barszczyk, uszka z grzybami, pierogi z kapustą i grzybami i rybka. Wiadomo, że wszystko moglibyśmy zrobić sami, ale Babcia poratowała nas tymi najbardziej pracochłonnymi uszkami (1) i pierogami (2). I nie muszę się martwić - na pewno będą pyszne :D Od siebie dorobię jeszcze tylko sos z suszonych grzybów (3), do pierożków :)

Barszczyk (4) już się kisi. Bo będę robić z tego przepisu Barszczyk na zakwasie. Ale z pół porcji. Nie będę szaleć z 4l barszczu na 2,5 osoby :) Zawsze mogę na Nowy Rok przygotować nowy, bo farsz na krokiety jest też od Babci :)

No to zostaje jeszcze...


Rybka


Karpia żadne z nas nie lubi. I chyba się cieszymy, że możemy to akurat zrobić po swojemu :)

Będzie ryba po grecku (z warzywami) (5), ryba po meksykańsku (pikantna z ananasem) (6), śledź pod pierzynką (7) i sałatka ze śledzia marynowanego z pieczonym burakiem (8). Oprócz tego chcemy też jakąś rybę smażoną lub pieczoną, najpewniej łososia (9), jeśli dostaniemy go świeżego w Środzie w dzień przed Wigilią w rybnym ;) Tak myślę, że chyba do przegryzania upieczemy bułeczki, albo swój chlebek drożdżowy (10)

Czyli rybnie będzie na pewno :)


Potrawy do wyliczenia - 12 potraw na Wigilijnym stole


Jak możecie zauważyć, potrawy już wyliczyłam "w locie". Do tego kompot z suszonych owoców (11) i piernik na deser (12). To koniec Wigilijnych potraw. Myślę, że sporo nam jeszcze zostanie - na szczęście :) I będziemy mogli poświętować dwa dni bez gotowania.

Poza tym z tradycji, to wiadomo - opłatek i sianko pod obrusem - mam nadzieję, że trochę go znajdziemy ;) i najważniejsze - wspólny stół. Uwielbiamy siedzieć razem przy stole, dlatego od jakiegoś czasu już Zosia siada z nami i ma talerzyk na stole, a nie na swoim stoliczku przy krzesełku :)


Dodatkowo na święta


Nie wyobrażam sobie mięsa na Wigilii, jakoś mi nie pasuje, więc pozostałe dania będą na naszym stole dopiero w święta.

Mamy od Dziadków domową wędzoną szynkę, kiełbaskę i boczek, to wszystko z dodatkiem ćwikły. Mamy w słoikach pyszny bigos :) Więc po staropolsku będzie nadal :)

Do tego przygotowujemy sałatki. Taką z selera i ananasa, i taką z tuńczykiem. Jak wystarczy czasu i chęci chcemy zrobić jeszcze "old school'ową" jarzynową.

A słodkie? Są pierniczki i piernik i ciasto od Babci w zamrażarce - orzechowiec. Może we wtorek dokupię kawałek makowca, żeby coś tam z makiem było...


Po co to całe szaleństwo?


Chcemy po prostu być ze sobą przez kolejne dni po Wigilii, nie chcemy gotować i latać po garach. Tylko wyciągać z lodówki, ewentualnie czasem podgrzać i bawić się nowymi zabawkami Zofii :D


No to teraz plan


Z racji tego, że nie szaleję z myciem okien itp. - to będę robić pod koniec stycznia :D. Na Wigilijne przedpołudnie szykuję tylko standardowe odkurzanie i mycie podłóg - reszta na bieżąco... Plan zatem będzie dotyczył gotowania. Tylko gotowania - a to lubię najbardziej. :D

Dzisiaj skończyłam zabawę z pierniczkami, na które przepis możecie znaleźć W POŚCIE - Jeszcze zdążycie je zrobić :) Ewentualnie dorobię trochę lukru. Poza tym jeszcze piernik, który muszę udekorować zostawiam na jutrzejsze popołudnie.

Jutro od rana biorę się za ryby po grecku i meksykańsku. Ale z racji stanu nieco zaciążonego ;) rozłożę to na cały dzień. Jak wystarczy czasu to tu pójdzie jarzynówka. A z rana jeszcze sprzątnę łazienkę i kuchnię.

We wtorek ostatnie szybkie zakupy z dokupieniem ryb świeżych i przygotowanie śledzi oraz sałatek dwóch.

Wtedy w Wigilię przyjdzie nam zrobić barszcz, ogarnąć i przygotować rybę, w międzyczasie ubierając choinkę :D i kulając drożdżowe ciasto.


A Wy? Macie plan działania? Lubicie sobie zaplanować, co kiedy robicie? Ja to nawet zapisuję zawsze na kartkach, żeby się nie zastanawiać "co jeszcze" i kiedy... Poza tym teraz - z brzuchem już w ogóle lubię mieć to wszystko rozłożone, w końcu nie wystoję przy garach kilka godzin ciurkiem. Dziś po 2 godzinach piernikowania i przedpołudniowych spacero-zakupach nogi mam jak z waty... Ale warto. 

Najbardziej nie mogę doczekać się choinki :) tej pierwszej, którą będzie zauważać Zofia. Poprzednią miała w nosie :) A była taka (zdjęcia z Zeszłorocznego posta świątecznego):

Tamta choineczka nadal rośnie, teraz zaryzykowaliśmy z nice większą, na pewno się pochwalę

Choinka będzie znów kolorowa

Zofia - mała Księżniczka <3

Udostępnij to:

Komentarze

12 komentarze :

  1. Monika Kampczyk21 grudnia 2014 22:30

    śliczny Zosiek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam to samo ;-) A choinka prześliczna, zachwycająca. A i karpia też nie jemy. Ileż zgodności :-p Wesołych świąt ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz na co pierwsze zwróciłam uwagę? Na oczy! I to Twoje, nie Zosieńki (ukradłaś jej ten post :P) Podoba mi się ten makijaż i ładnie wyprofilowane brwi, subtelny make-up trzeba umieć zrobić. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam widzę dwie księżniczki!
    Oj tak- plan działania musi być, i wszystko dobrze przemyślane :)
    Wesołych Świąt Weronika!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zosi to drugie Święta, ale pierwsze świadome :D Takie, że już ma z nami interakcję i jest git :) Oprócz tego, że mamy nadmiar jedzenia :P



    I wiesz co, może brak tej rodzinnej atmosfery "dziadkowej", ale jest naprawdę wyjątkowo i cudownie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale łosoś nam wyszedł w tym roku mniam :D zresztą jak minie świąteczny czas, to opiszę :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zmobilizowałaś mnie i dzięki Tobie dzień przed Wigilią wyregulowałam brwi ;) Na pewno w ciaży nieco inaczej wygląda twarz, ale od razu poczułam się lepiej :) Dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
  8. I na wzajem :) U Was to na pewno tyyyyle radości z dziewczynami. My wczoraj już czuliśmy tą zupełnie inną atmosferę Świąt z radością Zośki :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem pewna, że zrobiliście wszystko by te święta były naprawdę wyjątkowe;)
    A ja dzisiejszy dzień spędzam sama z Olim... w świetle choinki. Mąż na służbie, rodzice na imprezie... Jutro za to 30 osób wędruje do nas... Także zbieram moce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. oj, to jednocześnie zazdroszczę i współczuję, po troszku wszystkiego. Do nas nawet nikt się nie wybierał i chyba dobrze, bo możemy sobie być tylko dla siebie :) Buzi dla Oliwierka :*

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)