Reklamacje w IKEA, gwarancje i Zosia w kitkach

Taki misz - masz będzie dzisiaj, bo ten tydzień naprawdę szalony, a ja chcę się z Wami choć częściowo tym podzielić. Oczywiście, jak możecie się spodziewać, to nie żadne wielkie niedyspozycje, tylko dodatkowa praca, złapana na szybko, odciąga mnie od pisania.

Ale chwilowo mam zastój, potrzebuję małego resetu, bo stoję w miejscu i nie ruszę bez chwili przerwy :D

Swoją drogą, ciężko przypomnieć sobie jeden fragment z przedmiotu na studia i ogarnąć go w tydzień ;) - stara już jestem o.O... Ale wracając do IKEI...




Wyjazd do Poznania


Kurcze, to tylko 20 km, ale jednak, jak się ma tylko krótkie popołudnie, Zofie i brzucha ;) to już się robi wyjazd... Poza tym chcieliśmy kilka rzeczy po drodze załatwić, więc musiał być plan :)

Jechaliśmy do Smyka, żeby popatrzeć na wózki rok po roku - bo tak, zdecydowałam, że nie chcę latać za Zofią, z wózkiem pod pachą. Boję się, bo nasz chodnik jest wzdłuż drogi, nie ma parku itp. To jest wieś przy drodze przelotowej... Boję się, bo chcę, żeby dzieci były na dworze codziennie i o ile przy mrozie i śniegu nie ma problemów z zabawą pod domem, to przy temperaturze "jesiennej" i plusze jest już problem - do wiosny plac zabaw też nam odpada... Ale to temat na oddzielny post. Sklep był nam potrzebny, bo chcieliśmy zobaczyć, czy wózek, który upatrzyłam używany warto kupić. Oczywiście w Smyku go nie było (choć na stronie internetowej pełen asortyment :/), więc pojechaliśmy do Akpolu, ale to na sam koniec. O tym wszystkim mam nadzieję napisać Wam niedługo. Tymczasem Ikea...


Reklamacja w IKEA


Pamiętacie post o łazience? Pisałam tam o szafce lustrzanej z Ikei, która mnie zawiodła, bo rdzewiały okucia. A konkretnie takie metalowe listwy podtrzymujące lustra. Ponadto, nie miałam paragonu, więc lipa podwójna, bo przecież - "pewnie jest gwarancja ze dwa lata, a tu po półtorej roku nie mogę wymienić :/". Ale jestem szczęściarą, bo pisze bloga i piszę w nim do wspaniałych czytelników :) i jednak z nich podpowiedziała, że przy zakupach z kartą Ikea Family nie jest potrzebny dowód zakupu przy reklamacji.

Wiedziałam, kiedy mniej więcej szafkę kupiliśmy (bo przecież przed wprowadzką, Ikea, to był nasz 3 dom ;) ), sprawdziłam - w historii zakupów była :). Postanowiliśmy zaryzykować, wzięliśmy ze sobą drzwiczki i? Pani od ręki sprawdziła na podstawie karty, że kupowaliśmy to w Ikea, sprawdziła datę. Gwarancja oczywiście obejmuje taką wymianę, i trwa? 10lat!


Jedzenie i zakupy w IKEA


Korzystając z tego, że byliśmy na miejscu, postanowiliśmy tam zjeść obiad. Wiem, wykwintnie i zdrowo tam nie jest. Ale przyzwoite ceny i wygoda robi swoje :) Poza tym, krzesełka dla dzieci, jednorazowe śliniaki i? Darmowe danie dla dziecka (słoiczek) przy zakupie ciepłego dania (nie wiedziałam wcześniej o.O). Zosia oczywiście wolała frytki ;) Ale słoiczek z owocami wzięliśmy do domu :) Wypiliśmy kawkę, przeszliśmy przez dział magazynowy, dobierając kilka potrzebnych rzeczy, m.in. wyciskarkę dla Teścia :) (o której pisałam w TYM poście).

Taka zadowolona

Takie niezdrowe jedzenie... :P



Coś pysznego dla ciężarówki?


Oczywiście, weszliśmy po nic wydaliśmy troszkę ;) Mamy też coś pysznego dla Mamy na zimowe wieczory, bezalkoholowy grzaniec - polecam, już spróbowany - ostrzegam - mega słodki :D Dopiero teraz zauważyłam, że jest też jabłkowy :/ Będę musiała nadrobić :D

Glogg



Zosia w kitkach


Poniedziałkowe popołudnie było naprawdę przyjemne i rodzinne, pomimo całego tego zamieszania... Dodatkowo, pierwszy raz Zosia pokazała się w kitkach :) Pierwszy raz zrobiliśmy fryzurkę i już po Waszych komentarzach na FB widzę, że też Wam się spodobało :D Poza tym szalała przed południem z Mamą nie raz w tym tygodniu, układałyśmy układanki i bawiłyśmy się? Lalką :D - kolejny temat na post :D a wieczorem - ulgę przynosiły przytulaczki i książeczki z Tatą :D

Taaaaka skupiona

Dzielnie układa, nawet kilka razy pod rząd :)

U Zośki potrzeba bliskości jest coraz większa, ale staramy się sprostać jej oczekiwaniom :)


Udostępnij to:

Komentarze

21 komentarze :

  1. bernadetta bolek4 grudnia 2014 14:07

    Ja w ikei uwielbiam klopsiki z żurawiną ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe czy z tą reklamacją i kartą to prawda ale w UK. Ja zawsze jade do Ikeii po nic a wracam z CZYMŚ :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo sie ciesze ze moja rada sie przydala. Ba, unosze sie z radosci ponad tą mgle ktora jest na zewnatrz:) pozdrawiam, Zuza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O ile ciekawych rzeczy o Ikea się dowiedziałam :) :)
    Zośka w kitach pięknie wygląda. Słodziak mały :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale kicuszki slodkie!:-) jeszcze nie jadlam w ikea, zawsze chce,alemąz hest a nie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, bo stacjonarne Smyki a smyk.com to zupełnie co innego, są niezależne od siebie.
    A Panna Zofia, jak zwykle urocza <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze wiedzieć, że jest taka możliwość w Ikei. A z tym jedzeniem to no cóż...od czasu do czasu można sobie pozwolić na fast-foody ;) hehe Też wczoraj będąc w Poznaniu (mieszkam ok.30km od Poznania) po mile spędzonym dniu na spotkaniu Świadoma mama udaliśmy się jeszcze na zakupu do M1 i obiad wypadł w KFC. Krzyś oczywiście zajadał się kurczaczkami i frytkami ;) Uroczo w tych kitkach wygląda Twoja córeczka :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne te Zośkowe kitki :)

    PS. Skąd taka super układanka? Też chcę. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie bywam w Ikea za często, ale lubię ją. Mam nie po drodze tam. W kucykach wygląda uroczo :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie ze mozesz sobie nieco dorobic.
    Zawsze to jakas odskocznia a i kilka ZŁ wpadnie przed swietami ;-)

    Ja mam zawsze problem z reklamowaniem ale pokazalas ze jednak warto upominac sie o swoje.

    A tak w temacie wozka to myslisz o nowym czy uzywanym.

    Malutka urocza :D Ja to juz nie moge sie doczekac kiedy to Milence bede mogla robic kitulki :) choc synkowi mogla bym juz robic i to z loczkami :p

    OdpowiedzUsuń
  11. no to tak jest zawsze. Myślę, że ja PL tak robią, to w UK na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. :D I jak najbardziej masz zasługi :D

    OdpowiedzUsuń
  13. My lubimy czasem coś zjeść poza domem, bez roboty i sprzątania po :D

    OdpowiedzUsuń
  14. a wiem wiem, zupełnie inne ceny, ale chociaż mógłby być nieco zbieżny asortyment. Dziękujemy :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję. Dobry fast food nie jest zły ;) czasami :D

    OdpowiedzUsuń
  16. kurcze... Moja Mama miała prenumeratę z Atlas i dostawała drewniane zabawki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. :) my jak się już wybieramy, to jest wyprawa :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj zdecydowanie warto!



    Też sie nie mogę doczekać takich prawdziwych :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)