Pierwsze Święta 3,5

Pewnie już nie raz czytaliście u mnie o tym, że to nasze pierwsze Święta w ścisłej małej rodzince. W naszym domku i towarzystwie bardzo okrojonym, czyli w ilości 3,5 osoby. To też pierwsze Święta, kiedy Zośka jest świadoma i bardziej kojarzy, co się dzieje... Postanowiliśmy spędzić je u siebie, z powodu ciąży, dość dalekiej trasy do rodziny i ogólnego zmęczenia materiału. Poza tym, nie wiedzieliśmy co z pogodą, ta pod względem podróży była nawet przyzwoita, oczywiście od poprzedniej nocy, kiedy wszystko co padało, zamarzło i zrobiło się niezłe lodowisko...

Ale miało być o Świętach, a nie o prognozie pogody, a nawet nie prognozie, tylko pogodowych zeznaniach ;) Zatem Święta były bardzo kameralne...



Czy kameralne Święta to smutne Święta?


Jak mówimy Święta, myślimy? Jedzenie :) Otóż na pewno nie smuciliśmy się pustym stołem ;) O naszych przygotowaniach i potrawach, możecie przeczytać TUTAJ

taki smutny Wigilijny stół?

Nie taki smutny :)

Powiem tak, u nas ŻADEN wspólnie spędzony dzień nie jest smutny :) Oczywiście zdarzają się gorsze chwile jak w każdej rodzinie, ale po to przygotowywaliśmy się już wcześniej. Sprzątnęliśmy gruntowniej i narobiliśmy kupę jedzenia, żeby w te Świąteczne dni móc po prostu być. Być, jeść i bawić się :)

Rozpalaliśmy w kominku i cieszyliśmy się wspólnie spędzonym czasem. Nie musieliśmy być nigdzie na czas. Nasza "kolacja" była w normalnej porze obiadowej. Zosia poszła spać jak zwykle, a i tak miała tyle wrażeń, że pół nocy przeżywała...


Zośka pomimo pełnego stołu wybrała chleb z masłem :P nawet prezenty pod choinką jej nie interesowały



Wigilia


W Wigilię od rana podszykowywaliśmy jeszcze część potraw, Zosia z Tatą poszła po opłatek, i razem wszyscy ubraliśmy choinkę. Zosia poszła spać, wtedy przyszedł Gwiazdor i podrzucił pod choinkę prezenty... Po pobudce Menżu rozpalił domowe ognisko, wyszykowaliśmy się i wszystko wkoło i kiedy pojawiła się pierwsza gwiazdka zasiadaliśmy do kolacji... Zosia stanowczo odmówiła opłatka - w następnym roku jej nie odpuścimy ;)

Po posiłku zabraliśmy się za prezenty, choć to my mieliśmy z tego większą radochę niż sama Zosia, bo ta była tak zafascynowana pierwszym prezentem, czyli nowymi książeczkami, ze z początku resztę prawie olała :P


Prezenty rozpakowywaliśmy razem

Całość Zośkowych prezentów - tych, ktróe dotarły

Lego Duplo - zestaw podstawowy - Uwielbiam <3


Wieczór spędziliśmy na zabawach, dojadaniu i kolędowaniu. Było super. Jako, ze temperatura na dworze nie była zbyt niska, to kominek sprawił, że mieliśmy w domu hawaje :) Zośka mogła polatać bez rajtek i skarpetek :)


Święta


Były już tylko kontynuacją lenistwa i wspólnie spędzonego czasu. Ja głównie leżałam, Tato bardzo dużo zajmował się Zosią - życie jak w Madrycie :) I do tego gotować nie trzeba było. Wystarczyło otworzyć lodówkę i zdecydować, co wyjmujemy :D Co prawda Zośka po ogołoceniu choinki z pierników nie miała już apetytu na zbyt wiele, ale i dla niej dyspensa się przydała. Na szczęście to tylko pierniki, a nie czekolada i inne słodkości...

To co jemy?

Zjadłam ;)


Mama ubrana przez Zosię ;)


Czego brakowało?


Oczywiście, było inaczej, i nie chcę wartościować czy lepiej czy gorzej niż w większym gronie. Brakowało obecności bliskich. Brakowało tez prezentów, bo postanowiliśmy w tym roku odpuścić sobie robienie prezentów nawzajem (ja i Menżu). Brakowało tego, żeby Zośka spotkała się z kuzynostwem i tego, żeby się wszyscy nad nią zachwycali (bo przecież na pewno by się zachwycali :D )




Co nadrobiliśmy?



Wspólny czas. Nie wiem, czy lepiej bawiliśmy się My, czy Zofia :) Układaliśmy klocki, czytaliśmy książeczki. Byliśmy na spacerku RAZEM. I to nie na jednym... Zaglądaliśmy do szopek i szukaliśmy na polu zająca... Było super :)

Święta były bardzo klockowe

Nie wiem, kto bawił się lepiej ;)

britax dual wózek podwójny
Byliśmy na spacerku. I nawet słonko się pojawiło

i szukaliśmy zająców, ale nie przyszły...



Chcielibyśmy jednak jeszcze kilka takich Świątecznych dni bezkarnego lenistwa i bycia ze sobą. Mam nadzieję, że uda nam się takie dni wygospodarować jak najszybciej, tymczasem od soboty Tato wraca do pracy. W końcu jesteśmy umówieni na termin porodu, a Menżu jest terminowy. Powiedział, że jak ja dotrzymam do terminu, to On też dotrzyma, i będziemy już chociaż spać na górze z Szymkiem :D

Mamy jednak naładowane baterie, i choć ciężko będzie wrócić do rzeczywistości, to warto było się odciąć od całego zgiełku i fanaberii... Pobyć ze sobą i się ponudzić, choć nie wiem, czy choć przez chwilę się nudziłam :D

A na dokładkę "sesja" przychoinkowa :) Wesołego PO-Świętach :)


A to zdjęcie Tato sobie upodobał

Lubimy Zośkowe buziaki :* <3

Zośka z Tatą też uchachana :D

Pozdrowienia dla Szymka

ciąża, dziecko, rodzina
Cała rodzinka w komplecie z choinką


Udostępnij to:

Komentarze

18 komentarze :

  1. U nas podobnie - bardzo małe grono, tylko Wigilie dwie, tak że Paweł miał podwójną ilość wrażeń, a później jakoś wstałam na Pasterkę nawet ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo że Wasze święta spędzone były w wąskim gronie dosłownie NAJBLIŻSZYCH to nie zabrakło w nich magi. Oczywiście - jest inaczej - ale na pewno nie jest gorzej i masz rację - nie da się tego przewartościować. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Monika Dętkoś27 grudnia 2014 16:11

    Łooohoho, widać: Święta udane! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zośka jaka zadowolona ;) Piękne Święta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Weronika, wyglądasz kwitnąco! A to zdjęcie, na którym Zosia całuje brzuszek- meeeega! My drugie Święta Elizy, kiedy miała 15miesięcy, spędzaliśmy w trójkę i szczerze mówiąc- no na pewno to nie są moje najlepsze wspomnienia ze Świąt. Chociaż od tego czasu wiele się zmieniło, choćby to, że jest już nas więcej, i może byłoby o niebo lepiej niż wtedy.
    Rok temu Lila też jadła TYLKO chleb z masłem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. oho... My wtedy już dawno spaliśmy. Menżu się przebudził, jak trzaskali drzwiami pod kościołem ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj nie da :) Ale na pewno odpoczęliśmy i było spokojnie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Na spacerach? czy w domu? W domu jeszcze nie jest tak, jak powinno ;) Góra się robi, a teraz na dwóch pokojach :) Ale chyba jak mieszkaliśmy w Liverpool'skim szeregowcu było ciaśniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zadowolona - wszystko chce "tatom" (z tatą ;))

    OdpowiedzUsuń
  10. mi się udało przemycić Zofii ravioli z serem i naleśnika :P No i takie schizy ma tylko na obiad :P
    Dziękuję :) Ale czuję się wieeeelka :P są takie chwile, że już bym jechała do szpitala, i takie, kiedy mogę szaleć... Ciążowa huśtawka :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja spędziłam święta w jeszcze mniejszym gronie, ale też było bardzo fajnie.
    Trzeba cieszyć się z tego, co się ma i korzystać z wolnego czasu. Myśmy z Julką wykorzystały do cna ten jeden wolny dzień.
    Bardzo mi się podoba zdjęcie "upodobane przez tatę". Moje ulubione, zaraz po całowaniu brzuszka :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na spacerach. U nas w UK tam gdzie ja mieszkam nie ma nawet żadnego parku dookoła. Jakieś dupne chodniki. Trzeba pakowac małego i jechać aby połazić po parku.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdjęcia z Zosią i Szymkiem boskie:))

    OdpowiedzUsuń
  14. piękne zdjęcia, ja uwielbiam kameralne grono bo kocham spokój i ciszę :) śliczny brzusio - trochę go zazdroszczę.....

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudownie :*
    My na Świętach u jednych dziadków i u drugich, ale lubię tak :)

    OdpowiedzUsuń
  16. My mamy piętro niżej moich rodziców, więc u nich spędzaliśmy wigilię, a w święta się nadrabiało kuzynowskie spotkania, Martynka się wyszalała ;))

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)