Co ma jajko do makreli?

Miłość wielką, przynajmniej moim zdaniem. Przepis podpatrzony u Mamy Menża już dawno temu, ostatnio jednak sobie o nim przypomnieliśmy (niestety, już tak rzadko bywamy tam na kolacji, a to właśnie danie najbardziej na kolacyjne nam pasuje) i pokochaliśmy od nowa. Pasta na chleb z wędzoną rybą.

Przepis jest prosty, niedrogi i szybki do zrealizowany, a jak już mamy rybkę, to reszta produktów zazwyczaj znajdzie się w domu :)




Makrela


Wiem wiem... Niezbyt wyszukana ryba, podejrzewam nawet, że to jedna z tych, które świństwa jedzą :/ Ale... Można tą pastę przygotować z dowolną rybą, która najbardziej nam pasuje. Oby tylko była wędzona :)


Pasta na chleb z wędzoną rybą i jajkiem


Składniki:


Wędzona ryba - u mnie makrela około 300g

4 jajka ugotowane na twardo

4-5 ogórków (kiszonych lub konserwowych - w zależności od preferencji i nastroju) - pokroić w drobną kostkę

1 cebula - pokrojona w drobną kostkę, skropiona sokiem z cytryny (wtedy się nie odbija ;) ). Musi poleżeć około 5-10 minut, żeby cebula się zeszkliła

1-2 łyżki majonezu

Pieprz. (sól raczej nie potrzebna, bo składniki słone)


Przygotowanie:


Wszystkie składniki łączymy z podzieloną na części i oczyszczoną z ości rybą. I koniec. Przygotowanie trwa tyle ile krojenie składników twardych i obranie ryby. Około 15 minut :)

Najlepiej smakuje na świeżej bułeczce, ale i zwykłą kromkę zmieni w coś innego niż "na co dzień".

jajko, makrela, ogórek, cebula, majonez
Pasta kanapkowa z wędzoną rybą i jajkiem

Smacznego :)



Udostępnij to:

Komentarze

19 komentarze :

  1. No proszę! Takiego pomysłu na pastę jeszcze nie miałam ale wypróbuję bo bardzo lubimy takie rzeczy :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Takiej pasty rybnej jeszcze nie jadłam - u mnie z reguły do past szły te puszkowane. A makrelę wędzoną uwielbiam, więc ten przepis na pewno wypróbuję, już do zakładek poszedł. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Idealna na (teraz) postne srody i piatki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. o tak uwielbiam wszelkie pasty rybne i synek na szczęście odziedziczył po mnie tą miłość więc mąż został na przegranej pozycji ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. my robimy tak samo ale patentu z cebulka nie znałam. następnym razem spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też uwielbiam w różnych postaciach. Z puszkowych to tylko śledzia z twarogiem i czosnkiem znam

    OdpowiedzUsuń
  7. o. A ja teraz bym dała natki :D Żelazo się przyda :D

    OdpowiedzUsuń
  8. no i bardzo dobrze! Zofia jeszcze nie jadła, ale niedługo posmakuje - jak będzie na śniadanie a nie kolację :D

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja tak często "załatwiam" cebulkę do surowych rzeczy. Twarożek itp. wtedy jakoś jest lepiej tolerowana :D

    OdpowiedzUsuń
  10. już zjedzone ! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Natalia Lembicz17 grudnia 2014 18:18

    Kurcze superowy pomysł na święta jako sałatka 😉😉

    OdpowiedzUsuń
  12. Od razu pomyślałam, że to będzie właśnie to! Uwielbiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. U nas najczęściej na kolację :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)