18 miesięcy i świat Zofii w postępach


W tym miesiącu nie było wielkiego przełomu, oprócz naszego przełomu w rozumieniu Zosi. Jej potrzeb i emocji. I choć takie niedobre sytuacje nadal się zdarzają, nawet bardzo często, to dajemy sobie z nimi radę. Nie dajemy się ponieść swoim emocjom - najczęściej ;) i po swojemu ogarniamy sytuację.


Zosia jak przystało na prawdziwą artystkę potrafi nieźle zaaktorzyć... No, ale taki czas. Staramy się jednak jak najwięcej wykorzystać wspólnych chwil, jeszcze bez Szymka. Choć nie osaczamy Zofii i pozwalamy jej również na indywidualność i samotną zabawę, bo wielką radość nam sprawia to, jak widzimy u niej kolejne postępy...







Postępy w jedzeniu


Są takie, że Zośka coraz ładniej je i mniej wybrzydza, a my nadal nie mamy na to parcia ;) Choć często nie chce jej się łyżką czy widelcem wachlować... Zazwyczaj woli otworzyć buzię, ewentualnie trzyma sztućce w prawej rączce a zajada paluszkami lewej ;)

Bułeczka z powidłami - mniam

i ten słodki uśmiech po :)


Jednak jedzenie chlebka (buły) to jej ulubiona część dnia. Siadamy razem przy stole i zajadamy. Już teraz nie muszą być małe "wagoniki" a kromeczki ze skórką :)



Postępy w spacerowaniu


Nadal spacerujemy codziennie. Teraz jednak na spacerku w wózku Zosia szaleje za wszystkimi zwierzątkami. Wie, u którego sąsiada są pieski, a gdzie trzeba się wychylić, żeby zobaczyć krówki. Spacerować uwielbia i w nowym wózku się zaaklimatyzowała :D. Oczywiście często też drepczemy nóżkami, żeby Mała się trochę zmieściła, ale wolę całkowicie nie wykluczać wózka - z dwójką tylko wózek albo podwórko :D Na razie widzę jednak, że w zimowym ubraniu Zosia nie czuje się całkiem pewnie, albo po prostu tak się nauczyła, i woli chodzić "za rączkę" co mnie bardzo cieszy :D bo nie muszę się z nią targać ani gonić :P

Zosia w "pandzie"

i w krokodylu :)

i biegająca Zośka



Postępy w chorowaniu


No niestety, znów mamy katar, ale... Po pół roku odwiedziliśmy przychodnię - przy okazji szczepienia MMR (o tym jeszcze napiszę, ale na szybko - pomimo tego, że byłam pełna obaw szczepieniu oprócz lekkiego osłabienia nie dało NOP :D), po kilku dniach wybraliśmy się do kuzyna, który trochę jeszcze gilał i po całusach dostaliśmy w prezencie katar :D Podejrzewam też, że ten katar ma też coś wspólnego z ząbkami. W końcu kiedyś muszą wyjść :)

inhalacje - tylko z telefonem


Tak czy inaczej, jak zwykle wzięliśmy się za ten katarson porządnie i nie był nam tak groźny. Zośka odkryła YouTube i dziecięce teledyski oglądała podczas inhalacji - aż jej się zaczęło to podobać za bardzo :P


Postępy w skupieniu i zabawach


Zośka w tym miesiącu po prostu szalała zajmując się sobą... Co prawda chętnie zagląda w tv, szczególnie na reklamy, ale jej to ograniczamy... czasem jednak - w chwili słabości puszczam jej bajki (kiedy lecą takie odpowiednie) i ma już swoje ulubione... Wtedy potrafi nawet się rozłożyć i po prostu oglądać, nie chcąc od nas nic :P

warto czasem pogrzebać w pępku

kumulacja drewnianych przyjemności

Chwila przerwy w rysowankach

takie skupienie - reperacja przyczepki

i najnowsze puzzle


Ale nie... nie tylko telewizor pomaga w skupieniu. Większość dnia, tv nie ma a są? zabawki, układanki, rysowanki... Wszystkim można się odpowiednio zainteresować na kilka dobrych minut...

Ponad pół roku czekałyśmy, aż się dziewczyny zajmą sobą :D


Poza tym, jak ostatnio przy odwiedzinach Lilki zauważyliśmy - dziewczyny wreszcie się zauważyły ;) O tym troszkę jeszcze napiszę, jak mi czas pozwoli się ze wszystkim wyrobić :D


Postępy w czesaniu


Tak jak mogliście już zobaczyć w TYM poście - czasem udaje nam się zrobić kitki. Zośki włoski właśnie ruszyły. Zaczęły rosnąć i kręcą się jak pierścionki :) Zatem korzystamy z każdej chwili przyzwolenia Zośkowego i kitki robimy, bo na razie więcej włosów z tyłu niż z przodu. Na razie nie tniemy.

Kitki - jak zwykle ciężko złapać "moment"



Postępy w kietraniu


Zośka się chowa. Wszędzie i zawsze i przed każdym fajnie jest się schować - przynajmniej dla niej. Ma swoje ulubione miejsca... Irytuja mnie to niesamowicie, choć czasem aż szkoda się irytować - bo co za wspaniałości są za śmietnikiem, żeby się tak do niego zbliżać ;)

wszystkie skarby - do bazy :P

Ostatnio zaczęła chętniej bawić się w namiocie



Postępy w porozumiewaniu


To chyba najcudowniejsze. Wiecie, że MMR najbardziej bałam się ze względu na mówienie... A tu niedługo po szczepieniu Zosia tak intensywnie chce się z nami dogadać i coraz lepiej jej to idzie. Oczywiście już wcześniej gadała jak najęta, ale teraz? Wie, że tata jest w "pasi" (pracy) i informuje o kupie i siku :) No naprawdę, każdego dnia dodaje jakieś nowe słówko :D - uwielbiam to, i sprawia mi to niesamowitą radość :D

codzienne czytanie z Tatą


To samo z piosenkami. Zosia dośpiewuje już wszelkie lalala, nanana i lilili (w kolędach).




A Tatę jak woła :) to drugi filmik z tego samego wołania - tym razem bardziej rozgadany niż ten na FB :) a przy okazji - wszystkich zapraszam na KONKURS

Miłego dnia :*



Udostępnij to:

Komentarze

13 komentarze :

  1. Zosia jest po prostu niesamowita. Tak przyjemnie oglądać ją w akcji. Uwielbiam jej kiteczki. Jestem przekonana, że gdyby Bóg obdarzył mnie drugim dzieckiem i byłaby to mała kobietka też nosiłaby dwie kitunie - bo to takie urokliwe :)
    Uśmiałam się czytając że robi postępy w kitrowaniu :)
    A - Szymuś!! Super imię. W naszej wsi jest bardzo popularne wśród maluchów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O same postępy :) Super Zosieńka, fajnie czytać o takich postępach (oprócz tych chorobowych, a fuj!).

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Cię Zośka :* Mamę też oczywiście :*
    To porozumiewanie się to najlepsze co może być. Życie jest takie prostsze kiedy zamiast płakać dziecko pokażę paluszkiem co chce :) :)
    A zabawami myślę podobnie. Uwielbiam się bawić z Lilą, ale bardzo doceniam fakt, że bez problemu zajmie się sama sobą :)
    Buziaki dla Was :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczna Zosia :D

    Ja tez sie obawiam MMR...

    OdpowiedzUsuń
  5. I z każdym dniem pewnie zauważacie coś nowego, coś innego.


    Ja często łapię się na wracaniu myślami do jakichś konkretnych etapów rozwoju którejś z naszych dziewczyn. I mam wrażenie, że to było wczoraj ... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. u nas jest jeden pięciolatek, to już w szkole nawet się nie spotkają :P
    A jeśli chodzi o kitki, to wiesz, wszystko zależy jak dziewczynce rosną włoski, większość ma najpierw grzywkę, wtedy to można wybierać, czy się zrobi jedną czy dwie kitki. Zośka ma włoski z tyłu, a przód dopiero rośnie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. No tak, tylko wiesz, że w ciąży to różnie bywa. Czasem sobie to tak tłumaczę, że gdyby nie ciąża, to byłaby bardziej ogarnięta, ale coś za coś. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. no niestety, ale te doświadczenia też się przydają :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Po Świątecznym szale przygotować, Zośka coraz gorzej znosi "samotność", po świętach będziemy musieli znów się uczyć :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja już się na tym łapię, ale to chyba rzeczywiście tak jest, że teraz każdego dnia coś nowego. I to właśnie ten najbardziej intensywny czas :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No dlatego go przesunęłam prawie o pół roku. Dziękujemy :*

    OdpowiedzUsuń
  12. no proszę :) to w sumie lepiej chyba ...

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)