Rzuć to świństwo!

Dziś światowy dzień rzucania palenia, więc jako wieloletnia palaczka wypowiem się ja!
I już czuję ironiczne spojrzenie Menża, który uśmiecha się pod nosem i mówi "jak to, przecież Werka nie paliła"... No właśnie, bo ja oprócz tego, że paliłam, to przed samą sobą i otoczeniem tylko "popalałam", czyli? Nie miałam żadnych granic... oszukiwałam siebie i innych!
Dziś jestem już czysta, nie palę i czuję się świetnie. Nie palę ponad dwa lata, bez ani jednego dnia chęci powrotu, a paliłam prawie 8!


Dziecko palaczy


Jestem typowym przykładem dziecka palaczy. U mnie w domu papierosy były zawsze. Nikt nigdy nie zastanowił się, czy zapalić przy dzieciach, a była nas trójka. Jako, że papierosy były wszędzie, zdarzały się i wpadki, jak zjedzenie papierosów przez moją siostrę, podbieranie fajek itp.

Nie tylko papierosy były wszędzie... Wszędzie były popielniczki i kupa dymu. O smrodzie nie wspominając. Pamiętam jak w czwartej klasie, kiedy o papierosach nawet nie myślałam, zostałam zwymyślana przez nauczycielkę gry na skrzypcach, że palę... Zupełnie tego nie rozumiałam, bo ja tego zapachu nawet nie wyczuwałam - taki był dla mnie "naturalny"...


Początki palenia


Jak zwykle - głupie i błahe... Jednak bardzo ułatwione przez palących rodziców, którzy ani ode mnie nic "dziwnego" nie czuli, ani nie byli w stanie doliczyć się swoich papierosów. Początkowo rzeczywiście się popalało, potem już "musiałam" zapalić...

Głupia byłam i tyle... Potem zrobiło się to tradycją i nawykiem, w końcu było całkiem normalne, jak jedzenie, czy spanie... i tak 8 lat... Liceum, studia... Kupa kasy wyrzucona na palenie...


Hamujący


Był jedynie mój mąż, wtedy jeszcze nie mąż. To dla niego ograniczałam ilość spalanych papierosów, zwiększając ją znacznie w sytuacjach stresowych, pomimo tego, że one w ogóle nie działały (jak już teraz wiem...). Teraz bardzo się z tego cieszę, wtedy irytowało mnie to, że chce mną rządzić... Wiecie co? Dziwię się, że był ze mną, taką śmierdzącą - on nie palił NIGDY!


Dobra motywacja


Dlaczego rzuciłam palenie? Pomimo tego, że wcześniej już naprawdę mocno ograniczałam, to jednak paliłam z paczkę tygodniowo, czasem mniej, czasem więcej, ale paliłam. Do czasu, kiedy zaczęłam podejrzewać, że to jednak ciąża. Pomimo tego, że testy nie wychodziły, ja czułam, że w ciąży jestem... I nowej paczki nie kupiłam... Nawet nie pamiętam dokładnej daty spalenia ostatniej fajki, wiem, że nowej paczki nie kupiłam 28 września 2012r., a 29 września zrobiłam pozytywny test ciążowy. Nie wyobrażałam sobie zapalić papierosa. Zadymić moje dziecko? Palić w ciąży? NIGDY W ŻYCIU!

Dziś w TV dowiedziałam się, że jest pewna książka przeciwko paleniu - taka polecana dla chcących rzucić palenie - w której głównym powodem do rzucenia są korzyści i nagroda po tym właśnie rzuceniu. Dla mnie bycie mamą zdrowego dziecka, jest najwspanialszą nagrodą i najlepszą korzyścią :)  (ta książka to Alan Carr "Jak skutecznie rzucić palenie" - Chyba ktoś się już spodziewa prezentu na urodziny)


Palenie w ciąży


Jest dla mnie idiotyzmem i tyle! Nie będę ubierać tego w piękne słowa... Kobiety, które chcąc "nie narażać" swojego dziecka na stres rzucania palenia w trakcie ciąży - tłumaczą tylko swoją głupotę... Takie, które "nie mogą wytrzymać" bez papierosa, "nie potrafią się wypróżnić" i inne głupie tłumaczenia? Są leniwe, albo po prostu nie uważają swoich dzieci na kogoś odpowiednio ważnego, żeby poświęcić część tego, co się lubi. A przecież mają być rodzicami - przed nimi nie jedno wyrzeczenie czy ugięcie dla dobra Malucha. No właśnie - rodzicami! Nie tylko mamy, ale i tatusiowie, powinni się na ten czas zreflektować. Im przecież powinno być jeszcze łatwiej, nie przechodzą burzy hormonów itp... Który facet nie martwi się wydatkami, jakie przynosi dziecko? A który dla tych wydatków zrezygnuje z palenia?


Co dobrego spotka Cię po rzuceniu


  • Poczujesz zapach - każdy zapach
  • Nikt nie powie Ci, że śmierdzisz fajkami
  • Nikt Ci nie powie, że w Twoim domu śmierdzi
  • Odłożysz kasę, kupisz coś wreszcie sobie lub bliskim
  • Odetchniesz naprawdę pełną piersią
  • Nie będziesz musiał/a
  • Zjesz spokojnie obiad w restauracji, bez potrzeby wychodzenia na dymka

Kurcze! Jeszcze wiele wiele innych!

Jeśli potrzebujesz motywacji -wspomnij choć jednej osobie niepalącej, albo takiej, która rzuciła palenie, że chcesz rzucić. Ona Cię zrozumie i z pewnością pomoże jak umie, żeby Ci to umożliwić. I pamiętaj - WSZYSTKO ZALEŻY OD CIEBIE!!!

Udostępnij to:

Komentarze

19 komentarze :

  1. Kiedyś przeczytałem książkę napisaną przez narkomana, który wyszedł ze swojego nałogu i pomagał wyjść innym z nałogów, człowieka wykształconego i inteligentnego. Zapamiętałem dość dobrze jedną rzecz. Twierdził on (spotkałem się później z tym twierdzeniem wielokrotnie), że alkohol i papierosy to legalne narkotyki, z których koncerny i Państwa (akcyza) mają ogromne podatki i dla tego nie są one zakazane tak jak narkotyki. Zgadzam się z tym stwierdzeniem. W mojej opinii papierosy są jednym z najgorszych narkotyków... czemu: nieograniczony dostęp, powszechna (na szczęście wciąż malejąca) akceptacja, bezpośredni wpływ na zdrowie i kondycje fizyczną. Nie zmieniają sposobu myślenia? moim zdaniem zmieniają. Kto nie słyszał od palacza zdania "Muszę zapalić bo się zdenerwowałem" albo nie widział zachowania w stylu "mam 15 minut przerwy w pracy to 5 poświecę na zjedzenie śniadania a następne 10 na zapalenie fajka na dworze na mrozie -15 w samej bluzie bo nie muszę ale chce bo lubię". Nienawidzę ich za te lata w klubach kiedy bo wyjściu z nich śmierdziało się jakby się wyszło z wędzarni a w minute wciągało się dym który był odpowiednikiem spalonej "sztangi" fajek. Nienawidzę ich bo mi szkodzą (jak każdy - próbowałem) tzn mam duszności zawroty głowy aż po wymioty. I przede wszystkim nienawidzę ich za to że muszę je wdychać biernie bo jakiś "nietolerancyjny" palant pali na przystanku albo przede mną idąc po chodniku - ja wybrałem NIE palenie, czemu mam to wciągać? jak ktoś nie chce pić to nikt mu nie wlewa alkoholu do gardła na silę. A przede wszystkim nienawidzę ich za to jak groźne są i że zabijają a uzależniają od najmłodszych lat bo przecież każdy dzieciak w szkole w pewnym momencie chce być fajny i zaczyna dla szpanu coś co mu w ogóle nie smakuje i nie pasuje a potem nie może przestać. Długi wywód, tych którzy musieli to czytać przepraszam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. wstyd się przyznać, ale lubię sobie od czasu do czasu zapalić papierosa:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z dniem odczytania testu ciazowego rzucilam palenie. Kropka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam i (choć łatwo nie było ;)) popieram :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a to ja nawet sobie nie wyobrażam zapalić od czasu do czasu, bo wiem, że mogłabym znów kopcić :/

    OdpowiedzUsuń
  6. też rzuciłam palenie. Ale nie odczuwam tutaj , że kasy mi przybyło. Rozpływa się na potrzeby życiowe.

    OdpowiedzUsuń
  7. Polecam książkę, którą napisał Allen Carr - "Łatwy sposób na rzucenie palenia". To działa. Naprawdę działa. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nigdy nie palilam, ale jestem dzieckiem palaczy. Strasznie jestem uczulona i wyczulona na smród papierosów. Drażni mnie szczególnie teraz w ciąży kiedy idę ulica, a przede mną osoba z fajka kopci i nie ważne czy idę za nim z prawej, z lewej, po środku czuje i wdycham ten dym! Szlag mnie trafia, bo wyprzedzić mi delikwenta ciężko.
    Gratuluję rzucenia świństwa! ! I dopingują wszystkich rzucajacych.

    OdpowiedzUsuń
  9. no wiadomo, że kasę zawsze można łatwo wydać. Ja jednak jak pomyślę, że miałabym mieć mniej miesięcznie o te około 200zł, to by mnie już bolało teraz :) Trzebaby za każdym razem odkładać :D

    OdpowiedzUsuń
  10. właśnie o niej wspominali, i ją kupię Mamie :) może w końcu Zosia będzie mogła ją odwiedzić (teraz okropny tam zapach, wolę się spotykać w innych miejscach)

    OdpowiedzUsuń
  11. :D Ja pomimo palenia starałam się szanować tych niepalących. Teraz też takie dymki po drodze mnie irytują :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam dokładnie to samo. :)
    Zabawna historia - byłam w ciąży i jakoś tak całkiem odruchowo wkurzyłam się na widok faceta, który tuż przy mnie zapalał papierosa. Po ułamku sekundy włączył się mózg: "przecież on jest w telewizji..."

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale wersja dla kobiet, czy zwykła?

    OdpowiedzUsuń
  14. :) no to rzeczywiście Cię dopadło ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ano jest, ale to chyba się różni formą zwracania do "czytacza" http://www.empik.com/prosta-metoda-jak-skutecznie-rzucic-palenie-dla-kobiet-carr-allen,prod4470018,ksiazka-p

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla mnie jedynym hamulcem były ciąża i karmienie piersią. Zaraz po zakończenia - znów wróciłam do nałogu. I choć wiem,że to nie zdrowe, że niezbyt ekologiczne, że szybciej umrę, że śmierdzi i w ogóle to... kurde, niestety to jest po prostu zbyt fajne aby rzucić. Tak zwyczajnie. Lubię palić.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja zdążyłam się przewartościować :) i przestać lubić na szczęście :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)