Brzuszkowo... 29tydzień czas zacząć! Małe porównanie



To niesamowite, jak ten brzuszek rośnie, jak się rozpycha i powiększa każdego dnia. Wydaje mi się, że jakoś szybciej niż z Zosią :)

Na pewno skończę z większą wagą, niż Zośkową ciążę, ale na razie jest nieźle. Dzisiaj chcę Wam pokazać jednak troszkę różnic, które zauważyłam...







Piękny czas ciąży... Obu ciąży :)


Jak już się człowiek upora z mdłościami, które trwają całe dnie, to zaczyna się z bycia w ciąży rzeczywiście cieszyć :) Przynajmniej mi to jest potrzebne, ten brak mdłości do prawdziwej radości ;)


Gdzie ten brzuch?


No, w pierwszej ciąży, brzuszka wypatrywałam już od 6 tygodnia, a teraz? Kiedy zaczął się już pojawiać około 13 tygodnia, to mi się wcale nie podobało :P Teraz wagowo mam +4,5kg od wagi zero, czyli tej sprzed ciąży. To oczywiście mieści się w normie, ale w moim przypadku im mniej, tym lepiej ;)

To samo ze zdjęciami. Z Zośką robiłam zdjęcia brzucha co rusz, średnio raz w tygodniu, teraz? Czasem się zdarzy... Ale naprawdę zdjęć jest przynajmniej połowa mniej.


Troska


I Twoja o samą siebie i innych o Ciebie. Przy pierwszej ciąży wydawało mi się, że wszyscy się interesują, wypytują... Troszczą? Teraz jest tego mniej...

Nawet sama się pewnie o siebie trochę mniej troszczę, bo przecież mam Zośkę do troszczenia i to pod nią życie się odbywa...

W pierwszej ciąży nie podnosiłam ciężkich rzeczy... Teraz pomimo największych ograniczeń czasem muszę podnieść Zofię, czyli już 12 kg szczęścia... Oczywiście robię to uważnie i staram się, aby było tego jak najmniej, ale jest. Oczywiście nic poza Zośką nie dźwigam, a Zośkę też w ostateczności. I jest to pardziej podnoszenie, a nie noszenie na odległości.


Parametry, zdrowie


W Zośkowej ciąży nie miałam problemów z żadnymi krwiakami, łożyskami i innymi wariacjami. Teraz krwiak przywitał mnie od początku, na szczęście oprócz obrazu na usg nie dał o sobie znać.

U Zosi łożysko od początku - na przedniej ścianie do góry, Szymko woli tylną ścianę nisko i podejrzenie łożyska przodującego.

Zosia jak przykazano, od 20 tygodnia głowa w dół, Szymek jeszcze zwlekał do 24 tygodnia.

Przykładów można by mnożyć... Są jeszcze wyniki ogólne i tu zaskoczenie, u Zośki zawsze hemoglobina w dolnej granicy normy, teraz nawet po 13 :) To samo z wynikami moczu, żadnych problemów z bakteriami - widać mieszkanie w swoim domku mi służy :)


Czas poświęcony na ciążę


Wszystko jest ograniczone przez to, że mam już kim się opiekować. Co za tym idzie? Nie wyczekiwałam kopniaków trzymając rękę na brzuchu i leżąc... i czekając...

Teraz z początku mówiłam nawet, że Szymek jest taki delikatny, nie to co Zofia... Niestety, Szymko też lubi być w centrum uwagi, dlatego ostatnie tygodnie, a właściwie od obrócenia, to istny maraton kopniaków wszelakich. Ba! Nie tylko kopniaków, ale i całych zawodów tanecznych, jakie są organizowane w moim brzuchu.... Musiał się chłopak wybić, żeby matka nie myślała, że spokojny będzie ;)

Staram się jednak codziennie brzuszek smarować, a wieczorem rozkoszować się kopniakami. Staram się też angażować w ich odbiór Menża - niech wie, jak chłopak kopie i co ja czuję ;) Za Zośkowymi kopniakami sam chodził, teraz to ja muszę mu o tym przypominać.


Odpoczynek


To, że przy Zofii jest na niego mniej czasu, to nie ulega wątpliwości. Choć i tak, Zośka jest naprawdę kochaną córką, i pozwala mamie poleżeć czasem, głaszcze brzuszek, całuje... No właśnie, czasem zbyt często i intensywnie :P Czasem chciałaby po brzuchu poskakać, na co nie pozwalam...


Budowa


Z budową jesteśmy zdecydowanie dalej niż przy Zofii. (bo chcemy górę skończyć ze strefy mocno-budowlanej - położyć płytki, pomalować, położyć panele i zrobić schody - jeszcze przed narodzinami Małego) Mamy jednak na wszystko mniej czasu. Nawet praca na budowie jest podzielona na czas przed drzemką i po drzemce. Kiedy Zośka śpi, nie szalejemy jej nad głową... Czy się uda? Musi... A nawet bardzo bardzo chciałabym, żeby skończyć jeszcze w tym roku... żeby przed porodem trochę odpocząć, wyspać się na swoim łóżku, a nie na wersalce...


Samopoczucie


Właśnie trwa 2 trymestr. Czyli? Ten najlepszy! Naprawdę dla mnie najlepszy, choć myślę, że i w trzecim nie będzie źle :)

Wysypiam się, nie budzę się w nocy, bo jestem zbyt zmęczona na niespanie ;)

Brzuszek trochę ciąży, ale Zofia zapewnia gimnastykę przy siedzeniu na podłodze, układaniu klocków czy innych zabawach ;) Poza tym mam motywatora co codziennych spacerów. Zazwyczaj chodzimy do sklepu po mleczną bułkę, czyli 3 km w sumie, co wychodzi nam tylko na dobre :)

Jestem dobrej myśli i kiedy mam chwilę, jak wtedy gdy robiłam to zdjęcie... Siedziałam z Zosią, ona co chwile podkładała do Brzucha pozytywkę, całowała i głaskała... Wiem, że będzie dobrze, że wszystko się ułoży i damy radę! Na szczęście czas, kiedy Szymkowi coś mogłoby bardzo zaszkodzić, już za nami. Na poprzedniej wizycie nasz mały Mężczyzna ważył 1300g, wszystkie inne parametry w normie.

Szymek w brzuchu - 29 tydzień ciąży


Lubię być w ciąży :) Niech ona tak nie ucieka i nie kończy się zbyt szybko :) Chcę ją celebrować, czuć te kopniaki i wiedzieć, że wszystko jest ok :) Cieszę się, że mam szansę jeszcze trochę Menżowi pomóc, a i od niego wielką pomoc dostaję :)

Udostępnij to:

Komentarze

31 komentarze :

  1. Jedno wiem na pewno...druga ciąża mija zdecydowanie szybciej niż ta pierwsza:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniale :)) Super się czyta takie relacje :)) Cieszę się, że wszystko jest w porządku i trzymam kciuki by tak było do konca. A niech tam! Niech CI się wlecze :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe hehe. Mam nadzieję, bo jak teraz myślę sobie, że miałabym tyyyyyyyyleeeeeeee czasu czekać na drugie Maleństwo, to to jakiś kosmos mi się wydaje ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciesz się i celebruj, bo przeleeeeeci! Ciesze się, że wszystko dobrze i mdłości już minęły. A lekarz wciąż ten sam? Pamiętam Twój dylemat.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że tak dobrze znosisz ciążę :) U mnie już 39 tc i niech już się koooończy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale fajowo....rozkoszuj sie ta chwila....zazdraszczam po cichu...buziaki dla Was....

    OdpowiedzUsuń
  7. Kobieta blogująca13 listopada 2014 15:02

    Piękny brzuszek :)
    Życzę by się spełniły marzenia o własnym łóżku :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze trochę brzuszek z Tobą pobędzie :), trzymam kciuki za dokończenie budowlanych spraw przed rozwiązaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja zdecydowanie ciesze sie, ze juz jestem po ciąży. Ale tylko i wylcznie dlatego, ze wykryto u mnie stan przedrzucawkowy to koncowka bardzo zle mi sie kojarzy. Zdrowka Mamuska xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tam nie lubiłam być w ciąży. Na szczęście to już za mną. Próbowałam otworzyć Twojego bloga w wolnej chwili w pracy i nie udało się - krzyczało, że strona zablokowana z powodu pornografii ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Druga ciąża pewnie jest o wiele spokojniejsza niż pierwsza, znasz już mniej więcej swoje ciało w tym temacie, nie każda dolegliwość jest nowością i powodem do paniki :D I nieważne czy pierwsza, druga czy piąta, ciąża jest pięknym okresem, cudem natury i trzeba się nią cieszyć i celebrować :) :)

    OdpowiedzUsuń
  12. kochana ja nawet nie wiedziałam ze ty w stanie blogoslawionym jestes :) gratki! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ale wiesz, to czekanie też jest fajne... i rozkoszowanie się kopniakami i inne bajery :D

    OdpowiedzUsuń
  14. No, te dobre rzeczy oczywiście ;) Niech się nie wlęką bezsenne noce czy zgagowe dni ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. tak. Zostaliśmy z tym samym, z którym się znamy. Jakoś nie wyobrażam sobie tak zmieniać... Już leci strasznie...

    OdpowiedzUsuń
  16. a ja na pewno w 39 tygodniu będę o koniec błagać :D Tak to juz jest, ale zaraz po ciąży, to jej brakuje :P

    OdpowiedzUsuń
  17. oj tak, jak najszybciej... W ostateczności wyśpimy się po wszystkim ;) Zosia zaczęła spać sama po roczku... Wiec i u Szymka będziemy do tego dążyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. oj... Tutaj czas (w sensie naszego czasu) i kasa mają największe znaczenie, więc się zobaczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. no tak, jak są komplikacje, to każdy będzie źle wspominał, ale za jakiś czas miło będzie sobie przypomnieć kopniaki i czas właśnie około 30 tygodnia :D

    OdpowiedzUsuń
  20. oho! To szaleństwo! Ale myślisz, że ze względu na brzuchy czy dekolty ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. oj tak. Częściowo spokojniejsza, ale i tak zupełnie inna :D A celebrować trzeba i już:D

    OdpowiedzUsuń
  22. hehe :D Tak oficjalnie to jakoś od lipca. A tak naprawdę od maja :D Dziękujemy :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Oj brzuszek w drugiej ciąży rośnie znacznie szybciej niż w pierwszej (to też częściowo uwarunkowane fizjologicznie, macica jest już rozciągnięta bardziej). Ja też uwielbiałam być w ciąży i kurde, zazdroszczę ci :D

    OdpowiedzUsuń
  24. A wiem... Właśnie dlatego się nie martwię tak bardzo :P A ja się cieszę, ale kolejna, jak Maluchy będą wyrośnięte dobrze, bo jednak z Zosią ciężko ...

    OdpowiedzUsuń
  25. A więc w planach trójeczka :)?

    OdpowiedzUsuń
  26. W planach jest parzyście. Albo zostaniemy przy dwójce, albo kolejna dwójka po przerwie ;) Jak będziemy bogaci :D

    OdpowiedzUsuń
  27. To ja będę w mniejszości,ale boskim uczuciem jest dla mnie bycie mamą,ale samego okresu ciąży nie lubię,a szczególnie nie lubię czuć tego wypełnienia,które powoduje,że mam wrażenie,że nie mogę nabrać powietrza do końca i poza tym ten niekończący. się brak energii,wymioty... Druga ciąża i tak jest trochę lżejsza,ale już nie można tak bezkarnie odpoczywać, bo od razu słyszę: muamuu,oć,ale tak to jest,jak się nie ma nikogo, kto mógłby pomóc i trochę odciążyć.

    OdpowiedzUsuń
  28. Powiem Ci, ze u nas też szału nie ma z pomocą, ale jakoś dajemy radę :) Trzymaj się i wszystkiego dobrego życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  29. Misako - matka po japońsku27 grudnia 2014 17:04

    Końcówka jest prawdziwa, ja też uwielbiałam ciąże, kopniaki. Choć mi niestety nie było dane doświadczyć ciąży bez problemów. 8 miesięcy leżenia plackiem, leki, zastrzyki i skutecznie sprawiły, że mi nie będzie dane nigdy napisać takiego postu.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)