A brzuszek rośnie i rośnie... Zostały dwa miesiące!!!

Tak oto prezentowa się brzuch tydzień temu. Wtedy miałam odpowiednią chwilę, żeby zrobić zdjęcia, choć jak widać, chwila nie była całkiem odpowiednia, bo zdjęcia źle oświetlone, no ale brzucha nie sposób nie zauważyć :) więc pokazuję.

Obecnie trwa już 32 tydzień mojej drugiej ciąży. Czuję się dobrze, choć muszę pamiętać o odpoczynku i magnezie (aspargin).

Szymek ma już pewnie około 1,5 kg, a ja przytyłam 5kg. Mam nadzieję, że nie przytyję już dużo. Jak widać brzuszek przyzwoity jak na początek 8 miesiąca, ale w drugiej ciąży rośnie szybciej, jak już pisałam w pewnym porównaniu.





Ciąża mi ciąży?


Jeszcze nie. Tzn. już koduję każdą zmianę pozycji w nocy, uwielbiam poleżeć na rogalu, czasem mam problem ze wstaniem z podłogi (bo przecież tam lubi bawić się Zosia). Wykorzystuję też każdą możliwą chwilę na posiedzenie, a najlepiej poleżenie, bo to służy mi najbardziej. Ale narzekać nie mogę. Ruszać się mogę, spaceruję i zajmuję się domem.

Palce w rozmiarze podstawowym, stopy też. Już zaczynam trochę sapać, szczególnie na spacerach, kiedy to wózek pchać trzeba i jeszcze oddychać, a najlepiej przez telefon pogadać :P

Poza tym zwiększył się obwód pod biustem już tak, że przedłużki do stanika nie dają rady, więc tak jak poprzednio, przerzuciłam się na staniki elastyczne, sportowe. Szkoda mi kasy na nowe "fiszbinowe" na dwa miesiące. Ma to też pozytywną stronę, Zośka, która, jak pamiętacie po odstawieniu cycka lubiła za kokardkę od stanika potrzymać - przestała - bo jej nie ma :) Dzięki temu i ona trochę zmian przeżyła...


Ciało


Mój lekarz (ginekolog - endokrynolog) powiedział, że rozstępy zależą od hormonów. Przy Zosi jakoś w tym okresie pojawiły się pierwsze rozstępy. Teraz nowych brak, stare czerwone, więc nadal smarujemy i mamy nadzieję, że nie będzie ich więcej :)

Na skórę też nie narzekam, zresztą w poprzedniej ciąży też nie narzekałam :) Włosy nie wypadają, ciekawe jak się potem zacznie znów pogrom o.O...

Stan ogólny dyktuje pamiętanie o magnezie. Biorę aspargin w maksymalnej dawce. Jeśli tylko zapomnę, to wieczorem zdycham. To samo po dniu bez odpoczynku, ale staram się ani nie zapominać, ani nie zapierniczać :)


Zachcianki


Jako takich zachcianek nie mam... Zresztą, w naszej wsi już nawet sklep zamknęli, to na zachciankową bułę czy drożdżówkę nie mam co liczyć... Chyba, że wybiorę się do miasta, ale to też raz, dwa razy na tydzień... Więc na ochoty nie ma miejsca :P

Jadam w miarę regularnie, o ile Zofii nastrój pozwala. Czasem mi się zapomni o śniadaniu i potem jak zjem w południe, to "zdycham" bo zjem za dużo i mi glukoza szaleje :P Nie zauważyłam, żebym jadła więcej, i niech tak zostanie, bo ciężko będzie nosić dodatkowe kilogramy.


Ubrania


Największy problem mam z ubraniami, bo co innego końcówka ciąży latem, a zimą... Niby mam spodnie, leginsy, ale z kurtkami ciężko... Nie będę kupować na 2 miesiące kurtki, więc urzęduję w Menżowym polarze i wiatrówce. Spacery teraz jednak coraz krótsze, max 30 minut. Dziś wiało niesamowicie, ale za to słonko nam wyszło na pocieszenie - nareszcie, po tylu dniach te promyczki były jak napój energetyczny :)


Badania


Kolejne badania, jak co miesiąc - morfologia i badanie ogólne moczu. Hemoglobina w porządku, a to najważniejsze. Poza tym, z racji nieprzechodzenia toksoplazmozy, w tym miesiącu dodatkowo robiłam testy. Na wyniki jeszcze czekam.


Nastrój


Jak to przy ciąży i hormonach - zmienny, raz mam energii za pięciu, raz padam. Jeden dzień należy do cierpliwych innego Zofia mnie wkurza, że hoho...

No, ale taki już los kobiet, że hormony nami targają. Pozostaje tylko cieszyć się z brzuszka i każdej dobrej chwili :) Wypatrujemy Szymka, coraz bardziej :)

31 tc z Szymkiem

Udostępnij to:

Komentarze

36 komentarze :

  1. Tez bralam Aspargin niestety im dalej tym mniej dawal rade i musialam przejsc na inny lek z wieksza dawka,
    Pieknie wygladasz <3
    Ja w ciazy tez malo tylam w pierwszej 8 w drugiej 2 (ale tu odbila sie na mnie smierc mamy) w trzeciej 4 (tez nie byla latwa bo na samym poczatku tato moj zginal w wypadku a mala urodzila sie w 35tc)
    Kazda ciaza byla inna ale na koncu maaaca szczescia :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Takiej to dobrze - druga ciąża i brzuszek jak z gazetki dla rodziców. ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. śliczny masz ten brzuszek, taki mały jak na ten tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję ;) Ja w pierwszej przytyłam 6, a teraz już 5, ale trochę inne warunki są :P Stresu nie zazdroszczę, więc niech już będzie kilka kg więcej ;).

    Lekarz powiedział, że w razie czego mi wypisze luteinę, ale myślę, że damy radę bez. Za tydzień wizyta, to się okaże.

    A szczęście - no tak :) Mam nadzieję, że ułożymy sobie życie i rutynę na nowo i tylko szczęśliwie będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. :) chyba ten brak oświetlenia posłużył :D i dobre ujęcie z góry :P sztuką jest dobrze się ustawić ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No... coś mi się obiło, że druga ciąża szybciej się ujawnia :) Moja pierwsza ujawniła się na tyle szybko, że już w 3 miesiącu brzuszek był widoczny i ukryć się go nie dało (chociaż nie zamierzałam). Ale może to wina tego, że miałam krwiaka w łożysku większego niż nasze dzieciątko i to właśnie to cholerstwo czyniło mój brzuszek większy...Ale nie ważne!
    Zdecydowanie ciąża Ci służy ;) i fajnie że jeszcze nie ciąży - bo zdąży :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny brzusio :)
    Zobaczysz, że bezproblemowo dotrwasz do końca :) Jeszcze troszkę :**

    OdpowiedzUsuń
  8. Super wyglądasz! Zazdroszczę figury :)) I ciesze się, że kulasz się całkiem nieźle ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aleksandra Greszczeszyn28 listopada 2014 22:37

    Powiem ci, że wcale nie wyglądasz na 32 tydzień :). Ja o tym czasie byłam już 10 kg na plusie... Ale my chuchra mamy troszkę inaczej z tym dobieraniem masy chyba. :) Także ciesz się tym stanem, tak jak się cieszysz, a ja ci zazdroszczę tak jak ci zazdrościłam po cichu :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. bernadetta bolek29 listopada 2014 11:43

    Brzuszek śliczny zazdroszczę tych 5 kg ja nadal po Stasiu przez hormony mam 13 na plusie. Przede mna wizyta właśnie u ginekologa-endokrynologa.

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie tak słabo, bo ja z tych puszystych, to odrobina brzuszka nawet różnicy nie robi :D A pewnie nie będzie tak ciążyć... Co tam... Zawsze może być gorzej i zawsze na koniec chce się ją juz kończyć. To chyba tak juz musi być ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze jeszcze. jakieś 60 dni o.O

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję. Figura z tych rubensowskich ;) Właśnie jeszcze się nie kulam, więc całkiem spoko :D Ale wiem, że i kulanie przede mną... Może nawet jako śnieżna kula o.O

    OdpowiedzUsuń
  14. No właśnie stan zero znacznie różny na pewno ;) A ja pozwalam zazdraszczać ;) tylko nie przeklinaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. No to powodzenia. Ty to masz z tymi lekarzami 3 światy! Oby szybko i łatwo poszło :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Śliczny brzusio. Ja przytyłam w ciąży 16 kg, a nie jadłam ani grama więcej, a pod koniec ciąży ze względu na zgagę jadłam tylko chleb i popijałam go mlekiem i wszystko minimalistycznie, bo zgaga mnie dosłownie wypalała, a nic nie pomagało. W tym momencie ważę jakieś 5 kg mniej niż przed ciążą jako studentka :P

    OdpowiedzUsuń
  17. yyyyyy... A ja przeklinam?...

    OdpowiedzUsuń
  18. Spoko. Takie zabezpieczenie. Jak Polak zazdrości.. Ale Ciebie nie podejrzewam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja tak też miałam z Zośka że szybko z wagi spadlam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Matka wyglądasz pięknie :D chociaz ciąża to cudowny stan ja ciesze sie ze jest juz za mna-bylo mi strasznie ciezko fizycznie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Aleksandra Greszczeszyn30 listopada 2014 18:28

    Aaaaach o takie przeklinanie ci chodzi! A ja myślałam, że gdzieś brzydkie słowo walnęłam :))).

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciąża ci służy :) świetnie, życzę żeby jak najpóźniej ciążyła, żebyś miała duuużo sił dla Zosi :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej Hej! Nominowałyśmy CIę w zabawie Libster Blog Awards :) Jeśli masz ochotę zapraszamy, pytania na naszym blogu :)
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  24. Mi juz zaczyna, ale dajemy radę, a co :D

    OdpowiedzUsuń
  25. oj żeby ciążyła jak najmniej. Dla Zosi jest ok, gorzej z domem ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Dziękuję, jak mi się uzbiera hurtowa ilość :D Nie wiedziałam, że piszecie bloga :P

    OdpowiedzUsuń
  27. Fajny zgrabny brzusio :) Ja się obawiam, że w kolejnej ciąży będę przypominać największego słonia świata :P

    OdpowiedzUsuń
  28. No co Ty. Ja jem słoniowo, a nie jest tak źle ;) Ale zaczynałam z nadwagą...

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)