Ułóż sobie tydzień :) - harmonogram sprzątania



Jak mówię otwarcie jestem aktualnie kurą domową. Kurą, która ma się świetnie w swoim zadaniu i cieszę się, że mam taką możliwość.

Dodatkowo to na mnie spoczywa większość obowiązków, ponieważ Menżu ma po prostu inne zajęcia.

O sprzątaniu pisałam już nie raz. Dawałam Wam rady co do mycia kuchni, mycia okien oraz sprzątania łazienki i mycia drzwi. Wszystko pięknie, tylko jak to wszystko rozplanować i co kiedy zrobić?









Regularność


No tak. Wiadomo, że kiedy robimy coś regularnie to jest nam łatwiej ;) Oczywiście nie mówię o takich gruntownych porządkach, jak te opisane kiedyś. Takie porządki robię z reguły dwa razy w roku - na wiosnę i jesień :)

Od kiedy jestem Mamą wolę sprzątać codziennie po trochu, zamiast jednego dnia poświęcać na to kilka godzin. Wcześniej, w czasie studiów, byłam pomocą domową i sprzątałam u pewnej Pani 2 razy w tygodniu. W te dni u siebie w mieszkaniu nie robiłam nic. O nie! Po 6 godzinach sprzątania gdzie indziej nie miałam już ochoty na porządki u siebie :)

Teraz jest inaczej. Nie stać mnie na poświęcenie 2-3 godzin jednego dnia co tydzień na sprzątanie. Dlaczego? Bo Zosi nie mam komu sprzedać :) Poza tym teraz, przy ciąży po prostu nie dałabym rady fizycznie i trwałoby to ze 4 godziny, po czym padłabym z kretesem. Nie mówiąc już o tym, że niektórych rzeczy przy dziecku nie da się robić tylko raz w tygodniu :) np odkurzania ;)


Co dziennie troszkę


To moja zasada od dłuższego czasu, ale... No właśnie, ale... Ja jestem bestią leniwą. Szczególnie w ciąży ;) Jak się zastanowię, co to bym musiała dziś zrobić, to się przerażam i nie robię nic ;) często mi się to zdarzało, szczególnie na początku ciąży, przez co popadłam w duże zaległości, z których nadal wychodzę...

Tak czy inaczej znalazłam na to sposób :)


Harmonogram sprzątania


A to wszystko dzięki Niebałagance :) Kochana Kobieta często wpada na najłatwiejsze sposoby. Stworzyła ona harmonogram sprzątania i podzieliła się nim ze swoimi czytelnikami. Czyli też ze mną :D Od razu temat podłapałam, i jestem po pierwszym tygodniu stosowania się do swoich własnych zasad u nas w domu.

I wiecie co? Pomimo tego, że skończył mi się tusz, i na prawdziwy harmonogram jeszcze czekam, bo nie mogłam go wydrukować, to już jest super. Choć nie mogę się doczekać, kiedy będę miała taki prawdziwy - różowy :D

Harmonogram mam zawsze pod ręką i już wieczorem dnia poprzedniego zastanawiam się, na którą część dnia zaplanować sprzątanie (np. w środę odkurzałam tuż przed drzemką, żeby na spokojnie umyć podłogę, jak Zosi małe stópki będą zamknięte w sypialni ;) )

Mój harmonogram będzie wisiał na lodówce :)

Zaplanowany każdy dzień, również wolny weekend :)

Ogólnie przyjęłam zasadę odkurzania co dwa dni - czyli tak, jak do tej pory, ale skuteczniej, bo mam zaznaczone. Raz w tygodniu myjemy podłogi, ścieramy kurze, myjemy kuchnie i łazienkę. Przy okazji przeglądu lodówki można ją przetrzeć i sprawdzić co zapisać na listę zakupów :)


A po obowiązkach?


Dziś o 10 miałam koniec roboty :) Łazienka posprzątana na błysk. Potem zjadłyśmy drugie śniadanko i mogłyśmy ruszyć na jesienną wyprawę :) Jak człowiek wie, że zrobił co sobie założył, to zupełnie inaczej się ten spacerek spędza :) A warto, popatrzcie na tą zadowoloną buzię :D

Dziś nie pada, mogłyśmy pospacerować

I nawet powrót do domu nie był taki straszny :D

Udostępnij to:

Komentarze

29 komentarze :

  1. Testowałam takie rozwiązanie u siebie przez ostatnie 2 tygodnie. Na blogu pisałam co i jak :)
    Jestem mega zadowolona! Wolny weekend. Po pracy ogarnięcie domu - systematyczność! To podstawa!

    OdpowiedzUsuń
  2. Natalia Szydłowska23 października 2014 13:48

    piękna czapa :) u nas małe mieszkanko, to codziennie albo co dwa dni uda się zrobić wszystko ;) z tym, ze mycie podłóg co trzy dni naprzemiennie z lustrami ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak Niebałaganka inspiruje. Ja mam już od lat wdrożony plan codziennie po troszku. W czasie budowy i przeprowadzki tylko było zaburzenie rytmu sprzątania, na rzecz ciągłego sprzątania ;) ale to norma przecież :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja na prace domowe mam czas tylko po 21.30 i codziennie staram się zrobić coś po trochu. jedno dnia łazienki, innego prasowanie, a odkurzam w środę rano gdy jest u nas moja mama, która przypilnuje młodego i od 7.30 do 8 ekspresowo odkurzam cały dom (3 poziomy, i dwie klatki schodowe) bo to jest coś, czego nie mogę zrobić gdy dzieci śpią. Pobudziłabym ich.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie popieram taki system :) Sama ta robię i jestem zadowolona, dzięki temu sobota WOLNA! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka kurteczka śliczna :)
    Ja codziennie sprzątam troszkę. I choćby się paliło i waliło to kurze i podłogę muszę zjechać. Kiedyś nie raz odpuściłam i potem byłam tak wszystkim zawalona, że pół dnia do niczego :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja sobie codziennie w kalendarz wpisuję, co mam zrobić danego dnia.
    Przykładowo piątek to:
    -zmiana pościeli
    -mycie lodówki
    Dodatkowo w ten piątek:
    -składania ubrań i prasowanie
    Jak wyjdzie, to nie wiem, bo często po powrocie z pracy padam bez sił.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj tak, ale wiesz, ja muszę mieć gdzieś zapisane, żeby tą systematyczność złapać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A dziękujemy 5-10-15 :) Zosi bardzo się spodobała :D u nas lustra wysoko, a mycie podłóg u nas nie potrzeba częściej :) Zresztą wszystko zależy od proporcji :) W kuchni przzydałoby się pewnie dwa razy na tydzień, ale na razie jest ok :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No właśnie u nas czas budowy i przeprowadzki, to pierwsza ciąża, potem mała Zośka, to jakoś szło, a potem druga ciąża i moja "depresjo-olewaczka" ;) ale teraz wpadłam w cug i lecę :D

    OdpowiedzUsuń
  11. rozumiem to dobrze, dlatego odkurzam, jak Zofia za mną chodzi ;) i co prawda jeden poziom, ale ogarniam w 10 minut ;) Dobrze, że już przestała isę bać odkurzacza, to dopiero była męczarnia...

    OdpowiedzUsuń
  12. o kurcze, codziennie? To u nas zupełnie niezauważalne by było :) co dwa dni jest ok :) (codziennie odkurzałam, jak Zofia zaczynała raczkować).

    Najlepszy Menżu - zdziwiony, że "co dwa dni będziesz odkurzać"? i dopiero mu uświadomiłam, że tak się dzieje :D

    Dziękujemy - kurteczka po kuzynce C&A

    OdpowiedzUsuń
  13. No, ja właśnie na ten rok kalendarz odpuściłam w ogóle. Musimy zrobić taki dla całego domu, żeby było miejsce na każdy dzień do wpisywania :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Natalia Szydłowska24 października 2014 15:57

    no u nas małe mieszkanie, to zupełnie inne proporcje :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Codziennie, codziennie :)
    Dzięki temu nie muszę jakoś dokładnie tego robić, bo nie jest mocno nabrudzone, a do tego wiesz mamy kota,a co za tym idzie i sierść.
    Jak Lili się kąpie sprzątam sypialnie. Potem Michał daje jej tam mleczko i kładzie spać, a ja w tym czasie robię resztę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie żadne rozwiązanie się nie sprawdza bo z natury jestem nie systematyczna niestety, improwizujemy all time :-). Sprzątanie odbywa się jak już wstanę od laptopa i nie mam jak przejść przez pokój, na dwór jak się wydzierają już i nudzą za bardzo. Niestety wychowuję swoje pociechy sama i nie na wszystko mam czas, a raczej na nic, przykro mi bo córa prosi się na rower a tu nie da rady organizacyjnie. Brakuje osobnika tego od rozrywek :P. I tak na marginesie, pracuję w domu- dorabiam, bo etatu szukam dłuuugo i jest ciężko, toż ze mnie taka kura domowa też ale ja znalazłam na to ładniejsze określenie ( budujące czytaj) i lepiej w cv wygląda, jestem mianowicie housemenager :P . Troche lajtowo opisałam panujące -niepanujące uporządkowanie, ale czasem i tak bywa....

    OdpowiedzUsuń
  17. a i zapraszam na mój blog, którego nie umiem tu wrzucić bo taki ze mnie komputerowiec jak....pozdrawiam gorąco www.mammanaobcasach.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. W profilu disqus dodać nazwę strony :D

    OdpowiedzUsuń
  19. No tak. To jakbyś nie ogarnęła, to być nie miała jak przejść, a ja jeszcze czasem mogę noga przesunąć obok :)

    OdpowiedzUsuń
  20. No tak, ze zwierzakiem trochę inaczej, ja w dni bez odkurzacza i tak latam ze zmiotką (a nawet czasem po odkurzaniu), bo jak Zofia rozdrobni bułę na okruchy, to wiadomo, że się nie da ;) No i jakoś takie te porządki najgrubsze robię rano, a wieczorem ogarnianie zmywarki i kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  21. U nas Taty też często nie ma... Niestety, na górze prace trwają... Ale ja jeszcze mam w miarę "wypłatę" i ciąża, i Zośka... Na razie odpuszczam pracę zawodową, ale będzie trzeba powrócić niebawem...

    OdpowiedzUsuń
  22. a to zrobiłam, ale posty nie wiem jak dodawać :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Natalia Szydłowska24 października 2014 21:03

    Dokładnie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciesze się, że harmonogram się sprawdza! U mnie też różowiasta wersja króluje :D

    OdpowiedzUsuń
  25. :) Bardzo bardzo, szczególnie ostatnio, kiedy Zośka po prostu nie da więcej niż 30 minut, a i tak podczas tych 30 minut, 3 razy przyjdzie się przytulić ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Witaj Budująca Mamo :-) Bardzo fajny plan, widziałam go już u Niebałaganki, ale szukałam, jak ze sprzątaniem radzą sobie mamy no i wyszukałam... :-) U mnie to ciągle niestety jest porządkowy weekend, co chętnie zmienię. Podpowiedz, a kiedy sprzątasz pokoik dziecięcy i inne pomieszczenia, bo w rozpisce są tylko kuchnia i łazienka? Pozdrawiam, Magda

    OdpowiedzUsuń
  27. Taki codzienny bałagan sprzątamy na bieżąco, głównie zabawki i jakieś papiery czy ciuchy. Układamy wieczorem przed rozpoczęciem wieczornego rytuału, czyli jak jeszcze wszyscy są na nogach. Kurze ścieram w poniedziałki wszędzie, a jak odkurzam, to wszystko za jednym zamachem, to samo z myciem podłóg. Odkurzam razem z Zosią. Właściwie więcej sprzątania nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)