TOP 10 - By jesień była łatwiejsza

Jako, że jesień już na dobre przyszła. A nawet powiało troszkę zimą, przez przymrozki, to nasza szafa stała się już całkowicie jesienna...




Ponieważ 21 października nawet my uruchomiliśmy ogrzewanie, to już najwyższy czas z jesienią stanąć twarzą w twarz. Nie ma co się oszukiwać, że odpuści i będzie nas jeszcze rozpieszczać :)

Zmieniły nam się też zwyczaje, bo już spacer na bosaka, to nie przyjemność. Trzeba się ubierać dużo cieplej, ale pamiętajmy, że dziecko, które biega po parku nie wymaga tak samo grubego ubrania jak to siedzące w wózku ;) Co musiało znaleźć się w naszej jesiennej szafie?





1. Kalosze


Chyba każdy myśląc o jesieni myśli o deszczu. I nawet kiedy w deszczu na dwór się nie wybieracie, to po deszczu już chętniej, a Maluch zawsze znajdzie kałużę do zaliczenia :) Podobnie Zośka. Nie mówiąc już o porannej rosie, która jest teraz na trawie nawet do 12. Bez kaloszy, to się chyba nie da :)

Kalosze lubią się z mokrą trawą :D



2. Czapa


Ja całe życie walczę z chorobami zatok - zęby na tym zjadłam i wiem, że czapka to najlepsza witamina :) Nie musi być gruba, musi być dostosowana do warunków, więc pomimo tego, że latem wcale nam nie była potrzebna, z początkiem chłodnych dni używaliśmy takiej lekkie czapki i stopniowo przechodzimy na coraz grubsze.

Czapa wersja light :)



3. Chustka 


Na szyję. Kurtkę nie zawsze się dopnie pod samą brodę, poza tym czasem jest to niewygodne. Ba! Czasem pogoda potrafi zmienić sie na tyle, że z kurtki zrezygnujemy, a chustka pod szyją nie zaszkodzi :)

Widać chustkę?

Tu na pewno widać chustkę :D



4. Ogrodniczki


Już w zeszłym robi skorzystaliśmy bardzo z tego wynalazku ;) Przecież zima nie była taka sroga, my nosiłyśmy się często w chuście... Ogrodniczki to dla mnie najlepszy sposób na ochronienie plecków :) Jeśli dziecko jeszcze śmiga w pieluszce, to do tego bodziak i mam pewność, że nic nigdzie "nie wyłazi". U nas już bodziaki są "pase" ;) Ale ogrodniczki nosimy bardzo chętnie! Na poprzedni sezon, mieliśmy ich więcej, teraz zostały nam dwie pary jeansowe z bawełnianą podszewką :)

Zośka w ogrodniczkach

Entuzjazmu nie widać

Ale co tam - lecę, pędzę...



5. Sztormiaczek


To opcja dla dzieci biegających i tych, z którymi ktoś wyjdzie na deszczyk :) My już nie raz miałyśmy taką okazję, bo jednak codziennie wychodzimy, niezależnie od pogody. Tzn zależnie, na deszcz wychodzimy blisko i na tak długo, aż samopoczucie pozwala :) Folia na wózku i Zofia bardzo się nie lubią - nie skorzystaliśmy nigdy :P

Bo i w deszczu można chodzić - sztormiaczek



6. Rajstopki


Kiedy temperatura spada poniżej 10 stopni, pod spodniami lądują rajstopki. Jednak w pupę musi być ciepło, tym bardziej, że pielucha już nie grzeje. My rajstopki lubimy i nosimy często. Zosia już próbuje sama je ubierać - komedia i rechotanie pępka murowane :D


Zresztą wszystkie dziewczynki lubią rajstopki :)



7. Rękawiczki


Ubrałyśmy w tym tygodniu po raz pierwszy. O dziwo! Bez żadnego sprzeciwu. Na razie cienkie, z jednym paluchem. 

Maszynistka odjeżdża :) Ale w łapki ciepło



8. Śpiworek


Zosia w śpiworku śpi prawie od urodzenia. Pierwszego lata, nie używaliśmy kołderki, tylko właśnie śpiworek, potem śpiworek i kołderkę. Teraz latem odpuściliśmy śpiworek i szczerze obawiałam się, że się nie uda ponownie włożyć Małej w śpiworek, ale obyło się bez protestów :)

Zdjęcie z początków bloga - około 6 miesięcy :)


Zośka to mała wiercipięta, i pod kołdrą nie uleży... Dlatego w śpiworku ma ciepło i znów pewnie, że się nie rozkopie. To istotne, szczególnie, że wolimy nie grzać na noc mocno. W nocy mamy ustawione 18stopni i spanie wtedy w samej piżamce, to niezbyt dobry pomysł...


9. Podkoszulka


Te zakupiliśmy już pod koniec lata. Zwykłe, bawełniane, pod każdą bluzeczką się zmieszczą :) A do tego dogrzeją ciałko. To nasza dodatkowa warstwa - różniąca mój ubiór i Zośki :) - nie dodatkowa kurtka, a podkoszulka ;) Zdjęcie z posta lumpkowego

Zośki podkoszulki z lumpka



10. Kamizelka


Bardzo przydatna na początku jesieni, zamiast kurteczki, potem dzielnie wspierająca kurteczkę jesienną przed zmianą na typową zimówkę. Kamizelka jest dobra przy ubieraniu na cebulkę, bo zawsze łatwo ją dołożyć lub ściągnąć :) Oczywiście, jak Zośkę ktoś już złapie :P

Jak zwykle się spieszy...


Macie coś do dodania?

Udostępnij to:

Komentarze

8 komentarze :

  1. Rajstopki i rechotanie pępka - uśmiałam się. Też bardzo lubimy bezrękawniki są maksymalnie praktyczne. A jak córcia była mała to też rządziły ogrodniczki. Świetne zestawienie jesiennej garderoby. A skakanie po kałużach jest super, moja córka praktykuje też jeżdżenie rowerem przez kałuże (na szczęście główne w cieplejsze dni) i wiesz co kaloszki wówczas średni chronią (wszystko do prania, dosłownie wszystko) :) ale śmiechu jest sporo. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. To nam brakuje tylko sztormiaczka, ale mamy dłuższą pelerynę :) cała reszta - u nas już na jesień jest :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogrodniczki u nas tylko w weekendy - na co dzień Tuptaczek jest w żłobku i paniom trochę nie wygodnie sprawdzać zawartość pieluchy. Chustka w wersji polarkowego trójkąta testowana po raz pierwszy i super się sprawdza. Śpiworek niestety wywołuje wielki bunt bo ciężko przewrcać się na brzuch, plecy, zmieniać kierunek spania itp. więc nad tym bardzo ubolewam. Nie cierpię czapek zawiązywanych pod szyją i martwiłam się, że Tuptaczek będzie zdejmował zwykłe czapki - okazało się, że wystarczy czapkę zakładać w przedsionku klatki lub w otwartym samochodzie, tuż przed wyjściem z fotelika, i czapka zostaje na głowie. Podobnie rękawiczki. Do rajstopek przymierzymy się jak będzie zimniej, w wersji pod spodenki. A marzy mi się nie tyle sztormiaczek ile pelerynka przeciwdeszczowa - na czas dojścia z/do żłobka do/z samochodu. ładne top 10!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo i u nas się sprawdza :)
    Rajstopki to zdecydowanie nasz hit. Od kiedy Lil chodzi to właśnie rajstopki + tunika/sukienka to jej najwygodniejszy strój :).
    Chustki też bardzo często nam towarzyszą :)
    Podkoszulek za to nie używamy (latem czasami).
    Śpiworek w użyciu od kilku nocy :) Choć i tak mam cały czas wrażenie, że Lili jest w nim niewygodnie :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Rękawiczki...no właśnie. Muszę poszukać rękawiczek dla moich rozrabiaków ;) Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Malgorzata Walkowiak27 października 2014 01:14

    Wlasnie czekamy na narodziny kolejnego bobska i w lozeczku nie bedzie kolderki tylkko spiworek - to genialny gazdet uwazam. My jeszcze nosimy opaski zamiast czapki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Choć moja Córcia ma 6 lat to też by przydał się Jej śpiworek, bo strasznie wykopuje się spod kołdry ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas śpiworek jest "be" i Mały nigdy nie chciał w nim spać. Kończy się to tym, że śpi odkryty.
    Ogrodniczek w naszej szafie też nie ma bo te z kolei nie podobają się mamie. A rajstopy są lubiane również przez chłopców tyle, że w wersji dla nich, czyli "rajtuz" :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)