Sweet Sixteen - czy na pewno?

Zofia wyszykowana na świętowanie


Próba sił - tak, to chyba najlepsze określenie na ostatni
miesiąc życia z Zofią...


Zośka próbuje nas niemal w każdym aspekcie życia. Ucieka podczas ubierania, nawet na spacery, które uwielbia. Za każdym razem na spacerach sprawdza , czy to ona może zdecydować dokąd idziemy. Sprawdza to, jak bardzo wytrzymali jesteśmy na krzyki i złości. Sprawdza, jak bardzo może szaleć przy jedzeniu i jak bardzo może wybrzydzać... Sprawdza nas, ale my staramy się jej nie dawać...


Teraz chyba mamy pierwszy tak kluczowy moment, kiedy musimy pokazać, że trzymamy wspólny front i gramy wszyscy w jednej drużynie :)




Taki wiek?


Pamiętam, jak Marta (mama dwóch córek) pisała o Lilce :) Pisała, że bywa złośliwa itp. Jako, że Lilka jest dobre pół roku od Zośki starsza, to zastanawiałam się, o czym ona pisze. Naprawdę! teraz mi wstyd, bo mam ochotę niektóre jej posty skopiować w całości :)

Teraz Mama Lilki, która jest w wieku Zośki (Alina Dobrawa) pisze podobnie o swojej Lilce. Zaczyna się wymuszanie i sprawdzanie granic.

Czy to taki wiek? Kolejny etap rozwoju? Mam nadzieję, że tak, i że nie popełniliśmy zbyt wielu błędów (bo że błędy jakieś popełniliśmy, to się nawet nie łudzę ;) ). I pomyśleć, że to moje kochane, uśmiechnięte dziecko, takie wredne być potrafi ;)

Mamo co Ty opowiadasz

Przecież ja cały czas radosna

Na zawołanie umiem się uśmiechać

i pomagam w porządkach



To jest potrzebne


Przecież każdy się czasem złości, denerwuje, a nawet robi na złość najbliższym. Dziecko też się tego w końcu nauczy. Ale teraz tłumaczę sobie, że to od nas zależy, jak często to te emocje i uczucia będą jej towarzyszyć i jak często tą drogę wybierze... Mam nadzieję, że jak najrzadziej... Że to będzie to, co będzie zdarzać się okazjonalnie. Że nauczy się radzić sobie z tymi emocjami. I że my nauczymy się z nimi radzić...

To Ty poprowadzisz swoje dziecko



A teraz przyjemne rzeczy, czyli przegląd miesiąca na fotografiach :)


Wspólne śniadanka - inaczej


Zosia zaczęła jadać ze mną drugie śniadanko przy stole. Sięga brodą ponad stół, więc siedzi ze mną :) Wcześniej albo siadała na kanapie, albo w swoim krzesełku, teraz czuję, że zależy jej na tym, by siedzieć jak ja :D

Ale kanapeczka, fajnie tak z Mamą siedzieć

A zakład, że zmieszczę jeszcze kawałek?



Dzidzia


To Zośka krzyczy za każdym razem, kiedy widzi brzusio. Kiedy się położę podchodzi, odsuwa koszulkę, całuje... Wiem, że nie wie za bardzo, że ta Dzidzia niedługo wyjdzie, ale co tam, na razie cieszymy się chwilą :)

Ciężko złapać dobre zdjęcie

Bo Zosia bardzo szybko i intensywnie całuje Dzidzię :)



Przygotowania


Przecież już poczynione. Jak już pisałam w TYM poście - Tato przejął część obowiązków i rytuałów :) A jak miło jest patrzeć, kiedy tak grają w piłę. O! właśnie, bo nareszcie udaje się Zośce piłkę kopać, a nie tylko rzucać :)

GOL!

Złapiesz, złapiesz?



Wizyta na górze


Wiem, wiem, o tym ostatnio nie opowiadałam, ale czasem na FB Wam piszę... Na górze trwa szpachlowanie i byłyśmy z Zofią ogarnąć trochę robotę :)

Cześć Mamo!



Podróż autobusem


Mieszkamy w powiecie poznańskim, ale na jego krańcu i pomimo 20 km do Ronda Rataje, podróż trwa 70 minut... Więc była dla nas nie lada wyzwaniem... Na szczęście naszej książkomaniaczce wystarczyły obrazki to przetrwania podróży. Ostatnio, jeździłyśmy autobusem poprzedniej jesieni. wiec wtedy jeszcze Mała nie czaiła, o co chodzi. Teraz wprowadzili nam korzystne autobusy w soboty, więc będziemy korzystać :D Kto się z nami umówi na przedpołudniowe spotkanie w sobotę na Ratajach ??

Z książką w świat

Daleko jeszcze?



Spotkanie z Lilką


Tym razem efektem naszej podróży było kolejne spotkanie z Lilą (alinadobrawa.pl). Kolejne, bo o pierwszym już pisałam TUTAJ. Wtedy dziewczyny prawie sobą nie zainteresowane, bawiły się obok siebie, teraz było już widać interakcję :D Mam nadzieję, że takich spotkań będzie więcej :D

No to zajadamy

Ja nie wiem, co ta Lilka tłumaczyła ;)



Telefony telefony


Chyba większość dzieci jakieś walnięcie ma na elektronikę. Zośka aż się trzęsie do tego typu sprzętów. Np telefonów. Ma tylko dla siebie jeden i bardzo dobrze wie, jak go używać :)

Halo halo, Dziadzia?



No i to wszystko w temacie tego miesiąca. Był ciężki, ale nie najgorszy. Mam nadzieję, że przeżyjemy w dobrym zdrowiu kolejne :) W poprzednim miesiącu była wspólne zdjęcie z Mamą, wiec teraz dla równowagi z Tatą :)

A dla Tatusia i tak zawsze najlepsza Córunia :)


Udostępnij to:

Komentarze

22 komentarze :

  1. Z tym wymuszaniem to chyba jednak możemy to zwalić na wiek :)
    Lila to jeszcze się umie kamuflować i w towarzystwie udaję jaka to jest grzeczniutka :) :)
    Żeby to Was tylko nie zmyliło :) Łobuz z niej niesamowity :D


    Cały czas też jestem pełna podziwu dla tej podróży! Może się mylę, ale szczerzę wątpię, czy Lil by tak ładnie wysiedziała tyle czasu :)


    A zdjęcia z brzusiem cudowne :*

    OdpowiedzUsuń
  2. taaaaak! jak mając bunt dwulatka usłysząłam, że bywa i trzylatka, cztero, pięcio- to śmiałam się w głos.
    Przeszłyśmy z Toską to co Ty z Zośką. Wtedy babcia nam sie zbuntowala i powiedziała - basta. Nie będzie znosić jej wybryków, np. ubierania przez pół dnia i latania za nią z zupą.
    Ale to co mamy teraz.... hmmm - na złość Tośka reaguje - drapaniem, szczypaniem i warczeniem jak pies.... I gdzie błędy popełnione?!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zofia jak zawsze cudna :). Ja zawsze mówię, że mimo iż każdy inny to jednak podobne rzeczy się dzieją i tak też właśnie z tym zachowaniem Zosi jest :) Dobrze, że macie wspólny front i dajecie radę :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. To dla nas 16-ty miesiąc był sweet,natomiast po skończeniu 19-tego miesiąca zaczęła testować naszą cierpliwość i sprawdzać jak bardzo niektóre rzeczy,które robi nam się nie spodobają... A teraz po skończeniu 21-ego miesiąca zaczęła się histeria i frustracja,gdy nie pozwalamy jej czegoś zrobić,wtedy albo kładzie się demonstracyjnie na podłodze albo zaczyna płakać(wręcz się drzeć) w niebogłosy,albo bije się po głowie,tudzież próbuje nas odepchnąć. I jeszcze to wszechobecne NIE. Chyba potrzebne mi będą całe pokłady cierpliwości na najbliższe miesiące. Ech :-(

    OdpowiedzUsuń
  5. Przy pierwszym dziecku chyba najmocniej przeżywamy "te" różne okresy rozwojowe. Wszystko jest nowe, nieznane. Ewentualnie znane co najwyżej z teorii książkowo-internetowo-znajomościowej, ale to nie to samo co w wydaniu "na żywo".
    A umiejętność 'wściekania' przydaje się w życiu.

    Aaaa na pocieszenie, myślę - co tam myślę, ja to wiem - że to nie ostatni okres buntu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale Zosia pięknie się Wam rozwija... Oj jakbym chciała aby Alek już dreptał sam... No, ale uparty jest :/

    OdpowiedzUsuń
  7. No to masz pierwszy bunt ;) Ciekawe, co napiszesz o buncie szesnastolatki hahaha Muszę jednak przyznać, że na zdjęciach jest sweet sweet :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak pierwsze dziecko połknie monetę, to jedziesz na pogotowie, robisz prześwietlenie i nie śpisz po nocach. Jak drugie dziecko połknie monetę, to sadzasz na nocniku i nasłuchujesz, czekasz aż wypadnie. Gdy trzecie dziecko połknie monetę - potrącasz z kieszonkowego... Innymi słowy będzie lepiej. Aaa, to jeszcze nie koniec "buntów" u dzieci, jeszcze kilka będzie po drodze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak to czytałam to od razu miałam przed oczami okres buntu mojej chrześnicy i ostatnio bratanka, który ma typowy czas buntu dwulatka, oj pomyśleć, że i mnie to czeka, na razie muszę się cieszyć, że mój chłopiec to taki słodki i niewinny niemowlaczek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyczyna wymuszania nie ważna, ważne zachowanie rodziców. Osobiście nie gwarantuję, że w takich momentach będę konsekwentna :/ Abyś Ty kochana była :D

    OdpowiedzUsuń
  11. :D No, tak już jest... Czasem bym chciała, żeby się Zośka trochę pokamuflowała :D

    Zośka tuż przed końcem chciała wysiadać, więc to nasz max :D

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas na razie coraz lepiej, nie dajemy się zastraszać :P

    OdpowiedzUsuń
  13. aha... Czyli zaraz i to u nas? Dacie radę... Mi się wydaje, że ciąża troszkę całość spotęgowała... Oby narodziny Malucha nie spotęgowały jeszcze bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. a ja to wiem ;) Po prostu zauważyłam, że mi się dziecko zmieniło ;) I wiem, że warto umieć mieć własne zdanie :D

    OdpowiedzUsuń
  15. a znam to znam ;) Choć ja i tak odporna na większość rzeczy jestem ;) No i czekam na kolejne bunty. Teoretycznie najbardziej teraz przeszkadza mi brak komunikacji, ale przecież to będzie jeszcze bardziej irytujące przy dziecku, któe dobrze wie, co do niego mówię :P

    OdpowiedzUsuń
  16. oj tam oj tam... Przynajmniej na butach oszczędzisz ;) Dopiero po zimie pójdzie po podwórku ;) Chociaż już nie pamiętam jak to było z niemobilną Zofią :)

    OdpowiedzUsuń
  17. jak już pisałam wyżej, pewnie to dopiero będzie irytacja, kiedy będę mówić, a ona "powinna" rozumieć i się komunikować :P Dzięki, chociaż zdjęcia :D

    OdpowiedzUsuń
  18. no wiem wiem... Też problem jest taki, że w niektórych momentach ciężko być konsekwentnym i za każdym razem zachowywać się w ten sam sposób. Zofia potrafi się wściec o to, że chce chlebek. No to co, nie dać jej? Staram się jak mogę jakoś to ogarnąć. Błędów nie uniknę, oby tylko było ich jak najmniej :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)