Jak przygotowujemy Zosię na drugie dziecko? #1 - karmienie, zasypianie, rytuały

Zofia to straszna Mamusi-Córusia, więc wiedziałam, że bez przygotowań łatwo nie będzie. Zacznijmy od tego, że zasypiała zawsze ze mną, zawsze przy cycku, spała z nami i cycała przez pół nocy...

To stan na dzień zrobienia testu ciążowego...

Wiadomo, że zawsze mama będzie bliżej dziecka siłą rzeczy, tym bardziej ta karmiąca piersią...  Tym bardziej ta, która z dzieckiem jest w domu, kiedy Tato jest w pracy i ta, która głównie wstaje do niego w nocy. Nie ma mocy, żeby było inaczej.

Potem jednak konsternacja... Mama jedzie do szpitala, na kilka dni, potem przyjeżdża z "czymś małym", co płacze i? Dalej zabiera mamę, postanowiliśmy zatem stopniowo wypracować i zmienić parę rytuałów tak, żeby Zośka czuła się spokojniejsza i pewniejsza. No i żebyśmy my byli bardziej przygotowani na te nowości...




Rzeczy, które chcieliśmy zmienić


1) karmienie nocne i karmienie w ogóle

2) rytuały zasypiania

3) budzenie w nocy

1) karmienie


Jak już pisałam tutaj (Odstawienie krok po kroku), udało się bardzo ładnie. Sama nie sądziłam, że tak łatwo pójdzie. Właściwie w ciągu tygodnia Zosia zrezygnowała z jedzenia w nocy, potem kilka tygodni zajęło samoodstawienie od piersi. Zosia spisała się na medal. Teraz właściwie już nie pamięta, do czego cycuś służy, jest zainteresowana tylko chwyceniem stanika i włożeniem rączki między piersi, kiedy chce się uspokoić. Bo dodam jeszcze, że Mała nigdy smoczka nie używała, więc nie było zamiennika...


2) zasypianie


W czasie oduczania od nocnego karmienia zastosowaliśmy wymienne uspokajanie Zośki tak, żeby każde z nas trochę pospało. Okazało się wtedy, że Tato też potrafi, a czasem nawet lepiej się spisuje niż ja :P

Potem przez spory kawał czasu usypiać szłam ja, a kończył Tato, więc postanowiliśmy spróbować i teraz na stałe Tato przejął właściwie całe zasypianie. Kiedy ja Zośkę nakarmię wieczorem (kaszką oczywiście), to Tato większość przygotowuje. Potem siadają na nocnik i Tato czyta Zosi książeczki. Następnie przychodzi czas na kąpiel, którą też zajmuje się Tatuś. Mama trochę pomaga przy ubieraniu i Zosia z Tatą idą spać.

Dlaczego tak nam na tym zależało? Bo kiedy pójdę rodzić, Zośka będzie musiała sobie z Tatą poradzić. To zupełnie inaczej patrzeć na coś z boku, a samemu to robić. Wiem, że Menżu i tak by sobie poradził, ale wystarczy mu stresów, lepiej, żeby robił to odruchowo :) Poza tym inaczej, kiedy Zosia jest już przyzwyczajona do takiego stanu rzeczy. Ostatecznie po porodzi i powrocie do domu, będę potrzebować czasu na zajęcie się Bąblem. Myślę, że kiedy Zosia zostanie z Tatą będę mogła spokojnie go nakarmić i uśpić :)


3) nocne pobudki


Tu dużo pomogło odstawienie nocnego jedzenia. Zośka postanowiła, że skoro w nocy się nie je, to nie warto się budzić. Teraz pobudki, to rzadkość. Przebudza się, kiedy dokuczają jej ząbki, albo dotrze za blisko krawędzi łóżka ;) Zawsze chodzi do niej Tato, ja naprawdę sporadycznie. Dzięki temu wiem, że damy sobie radę z dwójką, że nie będę musiała z małym przy piersi utulać Zosi do snu...

Poza tym Zosia śpi już w oddzielnym pokoju. Ani ona nie będzie budzić brata, ani brat jej. Wszyscy na kupie chyba byśmy zwariowali :D


To pierwsze kroki jakie poczyniliśmy, żeby Zosię przygotować na rodzeństwo. W ten sposób chcemy, żeby u niej po porodzie zmieniło się jak najmniej. Żeby nadal usypiał ją "TATU", żeby nadal to on czytał z nią książeczki i bawił przy kąpieli. Wydaje mi się to bardzo ważne. Kolejne kroki już też zaczynamy rozważać. Może podpowiecie na co bardzo zwrócić uwagę?

Udostępnij to:

Komentarze

18 komentarze :

  1. Macie przeogromne szczęście, że tatę macie w domu każdego wieczoru ;) Nasz pracuje na zmiany.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak nauczyliscie niunie korzystac z nocniczka? I ile wtedy miala?

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę że duże postępy. I dobrze. Najważniejsze że mała akceptuje taki stan rzeczy i wieczorki z tatą jej odpowiadają :)
    A rozmowy o dzidziusiu który pojawi się w domu są u was na porządku dziennym np z użyciem jakiejś lalki czy coś takiego?

    A kiedy to pojawi się u was nowy członek rodziny?

    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas. Po naszej nieobecności znów wracamy do blogowego świata.

    życzymy dalszych sukcesów. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę takiego stanu rzeczy. Ja się coraz bardziej zastanawiam jak to u nas przeprowadzić, bo Marysia 24h jest ze mną i zasypia tylko i wyłącznie ze mną, z resztą tatuś jest przez większość czasu niedostępny z powodu trybu pracy, a nawet jak jest dostępny to zasypia szybciej niż Maryśka. Jedno co mnie cieszy, to to, że Maryśka sama odstawiła się od cycusia, bo już smak mleka zaczął się zmieniać i na szczęście stwierdziła, że jej to nie smakuje i tym samym nie chciała ani kropli więcej i tym samym mamy już za sobą 2 miesiące, ale przez to, że ją tak długo karmiłam i to już będąc w ciąży, to nabawiłam się anemii i niedokrwistości. I teraz w tempie ekspresowym muszę się regenerować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja byłam świetnie przygotowana teoretycznie ale i tak zupełnie nie gotowa jak się okazało w praniu :) Wszystko się samo docierało, ja jeszcze pracowałam nad oduczeniem noszenia na rączkach i ogólnie nad samodzielnością :) No i nad proszeniem o pomoc, bardzo przydatne kiedy starszak przyniesie pampersa i zabawi :)
    Wydaje mi się że pominęłam zabawy lalkami w roli dzidziusia a to też mogłoby być bardzo pomocne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj tak. Praca jednozmianowa od 7-15 to wielkie szczęście :) No, bywają pojedyncze wypadki, ale jakoś nawet ich nie czujemy, są tak rzadkie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, my zaczęliśmy jak tylko zaczęła siedzieć ją sadzać :) http://www.budujacamama.pl/2014/10/dynia-szpinak-czosnek-smietana-makaron.html , a tego lata po prostu ściągnęliśmy pieluchę. Najpierw na kilka godzin, ale to nie zdawało rezultatu, potem, chyba w sierpniu poczułam, że jeśli tego lata jej nie odpieluchuję, to będę miała dwóch pieluszkowców i ściągnęłam pieluchę na cały czas. Nawet na spacery zabierałam ze sobą komplet na zmianę. Teraz ubieramy na dłuższe wyjazdy i na spanko :) Problem jest taki, że Mała jeszcze dobrze nie mówi, ale przynosi nocnik :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na razie Zosia całuje brzusio i mówi, że tam Dzidzia. Ale właśnie dostała wózek i lalkę i będziemy się kształcić. Na razie ją wozi ;) Bąbel urodzić się ma na koniec stycznia, czyli jak Zośka skończy 19 meisięcy

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że się udało z tym cycusiem, bo szkoda zdrowia. Ja jednak czułam się bardzo słabo karmiąc w ciąży... I cieszę się, że w miarę szybko się udało. Szkoda, że Tato nie jest na stałe w domu, to jednak bardzo pomaga :) Jest jakaś szansa, że coś się zmieni?

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja się domyślam, że łatwo nie będzie, ile jednak można zrobić wcześniej warto próbować. Na razie już trenujemy wyrzucanie pampersa do śmietnika :D Ja raczej będę się bać, żeby Zośka krzywdy nie zrobiła, bo to jej starszakowanie niewielkie :P
    A lalkę już mamy, będziemy trenować :)

    OdpowiedzUsuń
  11. no to bardzo dobrze ;) Najlepiej jak dziecko jest od samego początku na wszystko przygotowane, żeby uniknąć później pokazów zazdrości


    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. oj podejrzewam, że pewnie tego nie unikniemy, ale staramy isę, żeby było jak najlepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  13. My też musieliśmy pewnego domownika przygotowywać na dziecko. ;) Psa (w końcu one też jak dzieci). ;D Starszego rodzeństwa z poprzedniego małżeństwa męża nie trzeba było, bo są wystarczająco duzi, no i z nami nie mieszkają. Mam nadzieję, że z synkiem też dobrze pójdzie, ale będę korzystać z rad bardziej doświadczonych. ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. No tak, Psiak na pewno przeżył nowe dziecko w domu :D Ja najbardziej boję się tych długich karmień i czasu połogowego... Potem będziemy musiały sobie radzić ;) Już trenujemy wyrzucanie pieluchy do śmietnika :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Szanse na zmianę marne. Z resztą teraz,kiedy ma się pojawić drugi maluszek,to jak sam stwierdził,będzie więcej czasu w pracy spędzać,skoro ja na razie nie pracuje. Trochę się boję jak to wszystko będzie wyglądało,bo za pierwszym razem miałam cesarkę i teraz też najpewniej będę mieć.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jejciu! No to współczuję, no, ale skoro tak zadecydowaliście, na pewno macie swoje powody i przemyślenia i dacie radę :D



    Ale na czas okołoporodowy, to chyba opieka, co? Ja nawet poprzednio Menża ściągnęłam na dwa tygodnie, teraz nie wyobrażam sobie innej opcji :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ostatnio tak właśnie rozmawialiśmy i na ten czas,kiedy ja będę w szpitalu,(bo już tydzień przed planowanym terminem mam się zgłosić do szpitala) to tatuś weźmie sobie urlop i będzie z córcią,także w nocy :-)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)