Boli mnie ząb i jestem w ciąży



Tak zaczęłam rozmowę z moją Panią dentystką w środę. Opowiedziałam jej, że nie wiem, co mi właściwie dolega, bo boli mnie pół twarzy. Właściwie nie mam odwagi dobrze wyczuć co mi jest, ale podejrzewam że nie jedna, a dwie rzeczy. Na górze i na dole. W trzonowcach.


Zęby nie bolały mnie nigdy, oczywiście oprócz tego, że czasem tam zakuło na zimno, a czasem na słodkie. Ale nie było nic poważnego... Nie miałam zębów nieskazitelnych, ale raczej zdrowe, leczone na bieżąco przy okazji kontroli, a nie w sytuacjach awaryjnych. Aż do tego tygodnia...






Coś tam boli


Zaczęło się niewinnie, zwykłe pobolewanie. Ósemki wychodzą mi od jakiegoś czasu po troszku, czasem troszkę poboli. I tak było we wtorek. Przeszło... Za to w środę zaczęła się masakra... Ogólne objawy ból twarzy, dziąseł, zębów, ucha, szyi i wszystkiego. Noc ze środy na czwartek - nieprzespana.

W ciągu doby umyłam zęby chyba 30 razy a płukałam milion razy. Do północy płukanką, potem wodą z solą (bo następnego dnia test obciążenia glukozą). Pomagało na chwilę, w połączeniu z okładami z lodu. Przeżyłam do rana. Spałam jakieś 2 godziny. Od rana było znośnie, dlatego bez ekscesów dojechałam i zrobiłam badanie. Potem dentystka - nigdy tak bardzo nie czekałam na tą chwilę...


U dentysty


Okazało się, że rzeczywiście do góry stara plomba nie dała rady i trzeba nałożyć lekarstwo, a na dole - babrająca się ósemka doszła do zapalenia dziąseł - i to był ten główny ból.

Pani doktor zabezpieczyła ząb do leczenia i życzyła powodzenia przy dochodzeniu do siebie reszty.

Czułam się dużo lepiej. Naprawdę. Cieszyłam się jak głupia z tego, że mogę już coś zjeść. W końcu z powodu bólu nie jadłam od dnia poprzedniego od 15, a była 12. Napadłam na siostrę, zjadłam u niej śniadanko i pojechałam do domu.

I się zaczęło... Znów coś musiało dostać się w bolące miejsce...


Kolejna doba cierpienia


Wczoraj już pisałam Wam na FB, że nie wiem, czy ból nie był gorszy niż porodowy. W końcu ten porodowy załatwiłam w jeden dzień, 12 godzin całego bólu... I jeszcze na koniec dostałam cudowną nagrodę w postaci Zofii :)

A tu? Znów boli, nic nie działa i nie mam perspektyw... Cały dzień cierpiałam. Byłam nieprzytomna i całkowicie bezużyteczna...


Sposoby na ból zęba w ciąży


Tych nie ma zbyt wiele. Wiedziałam, że chory ząb jest zabezpieczony, a z resztą muszę sobie poradzić.

Używałam kilku rzeczy i właściwie wszystkie trochę pomagały:
  • zimne okłady
  • mycie zębów i masowanie dziąseł szczoteczką
  • płukanie jamy ustnej płukanką, wodą z solą i miętową herbatą
  • przeczyszczanie dodatkowo octeniseptem
  • i ostatecznie paracetamol.
Jak widać, kobieta w ciąży nie jest tak całkowicie bezradna. Wiem, że w razie poważniejszych rzeczy, można zrobić RTG i wziąć odpowiedni antybiotyk. Ważna jest jednak odpowiednia komunikacja z lekarzem i informacja o naszym stanie.


Spokorniałam


Ostatecznie kolejną noc spałam, choć z przerwami na chłodzenie i przepłukiwanie... Nawet miałam już sprawdzone, gdzie mogę się udać na Pomoc Doraźną Stomatologiczną w Poznaniu - Taka placówka znajduje się na Ul. Czajczej 1A - na Wildzie niedaleko Rynku Wildeckiego.

Jednak od 3 w nocy ból minął, a przynajmniej stał się znośny. Zapewne udało mi się zwalczyć stan zapalny, jednak dziąsło jest jeszcze sponiewierane i drażliwe... Już dziś mogę jeść normalnie, ale po każdym posiłku myję zęby, albo chociaż przepłukuję...

Dlaczego spokorniałam? Jak pisałam na początku nigdy nie bolały mnie zęby. A to co przeżyłam, było tak cholernie bolesne, że zaczęłam inaczej myśleć o tych, którzy miewają takie problemy częściej. Jedno jest pewne. Nie ma co unikać lekarza, bo to on przynosi ulgę!


Mam wsparcie! 


Kurcze, nie macie pojęcia, jak komfortowo się czułam. Menżu zajął się Zofią, przygotował obiad i wszystko przejął na siebie. Mogłam sobie pozwolić na spokojne przeżycie tego bólu. Sama na pewno bym sobie z tym nie poradziła... Znosił moją opryskliwość i humory... W nocy pomagał, przynosił leki i głaskał po głowie.

A kiedy ja załatwiałam lekarza, on zajmował się Zosią świetnie :) Wiem, bo mi powiedziała znaczące "Mamo" kiedy rozmawiałyśmy przez telefon :) To taki kolejny test na czas porodu i mojej nieobecności w domu :)

Udostępnij to:

Komentarze

17 komentarze :

  1. Bardzo się cieszę, że się lepiej czujesz. Ja tez nie wyobrażam sobie takich kryzysowych sytuacji bez męża. To cudowne kochać i być kochaną, mieć oparcie i wsparcie. Niestety żadnymi radami służyć nie mogę, bo jedyne co mi się przytrafiło to ułamanie zęba, które nie bolało a dentysta poradził sobie bez rentgena i znieczulenia - wtedy jeszcze nie byłam pewna, czy Tuptaczek jest w brzuchu ale wolałam dmuchać na zimne. Trzymaj się kobietko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak obecnośc partnera w takich sytacjach niezbędną. Przekonałam się o tym kilka dni temu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki mąż to skarb :) Też mam taki skarb w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie masz pojęcia, jak ja bardzo się cieszę :D Ja też od początku pierwszej ciąży bez znieczulenia działam ;) Taka jedna osoba jest bardzo ważna. Zawsze wiadomo, że można na niego liczyć :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, ja pierwsze dni po urodzeniu Zosi też bardzo dobrze wspólnie wspominam :) Jednak do czegoś się przydają ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No i bardzo dobrze, że jest nas więcej!

    OdpowiedzUsuń
  7. Współczuję kobietom, które muszą się prosić o wszystko swoich mężów, partnerów, kochanków, konkubentów etc. Jeżeli jest się w związku takie najbardziej przyziemne rzeczy jak pomoc powinny być robione bez łaski i bez zbędnych pytań.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieję, że problemy z dziąsłami i zębami to przeszłość, ale wrazie czego podaje mój sposób na stany zapalne dziąseł: płukanie rumiankiem. Rumianek ma właściwości przeciwzapalne, polecam!
    Ps. I gratuluję męża, dobrze mieć takie oparcie w najbliższej osobie, mój też jest wspaniały i zawsze staje w takich sytuacjach na wysokości zadania:)

    OdpowiedzUsuń
  9. No jest lepiej, ale cały czas czuję, że coś tam się działo i regularnie szoruję zęby przynajmniej 3 razy dziennie :) Trochę się w ciąży boję z ziołami kombinować na własną rękę, ale zapytam lekarza :)



    Dobry mąż to skarb ;) Tylko nie można za dużo chwalić, żeby się nie popsuli :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Współczuję takich przeżytych boleści, niestety wiem co to za ból. Będąc w ciąży przezyłam gehennę z dolną ósemką, która na dodatek rosła poziomo. Tydzień z życia wyjęty kompletnie. Jako pomoc w takich wypadkach mogę polecić Dentosept A do smarowania (na bazie sząłwi, znieczula nieco i leczy) oraz aperisan żel (też na bazie szałwi).

    OdpowiedzUsuń
  11. Aperisan znam, a ten dentosept to do płukania? Mi teraz chyba wszystkie ósemki po troszku wychodzą :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie, dentosept A to taki płyn w którym moczysz patyczek do uszu (albo wacik - zależy od potrzeb) i smarujesz bolące miejsca z naciskiem na dziąsło. On działa poniekąd znieczulająco więc działa. Naprawdę polecam :) Tylko koniecznie musisz mówić w aptece dentosept A bo zwykły to płyn do płukania właśnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. AA no i łączę się w bólu :) Rosnące ósemki potrafią boleć, ale te wyrośnięte jeszcze gorzej :/ Ja już mam wszystkie 4 usunięte u chirurga szczękowego. Nie, nie wszystkie naraz - aż tak zajebista nie jestem :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Mama Calineczki6 listopada 2014 08:37

    Pamiętam, że mnie w ciąży tak bolały zęby - chyba w 4 miesiacu, że spać nie mogłam, ryczałam cały dzień i całą noc, no nie dało się wytrzymać po prostu. Byłam u dentysty i okazało się, że zdrowe. Potem bol nagle minął. Okropne to było.

    OdpowiedzUsuń
  15. ;) No to współczuję... A sama szoruję i masuję szczoteczką dziąsła po 3-4 razy dziennie i to pomaga :D Mam nadzieję, że już nigdy nie spędzę tyle czasu z takim bólem ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. o to masz szczęście, bo u mnie to krąży po jamie ustnej, więc szoruję i szoruję. Jeden ząb się leczy. Miejmy nadzieję, że już się sytuacja nie powtórzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. bernadetta bolek8 listopada 2014 07:42

    Ja wczoraj musiałam sie udać na nocną pomoc plomba mi wypadła i nijak nie dało się funkcjonować

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)