Zapomniałam?


Może jeszcze tego o mnie nie wiecie, bo nie mieliście okazji się przekonać, ale jestem dość pamiętliwa ;) No, może nie co do osób, ale pamiętam dość dużo i jeśli już pamiętam, to w szczegółach. Czasem ludzie, którzy pierdzielą trzy po trzy, byle gadać, nie rozumieją tego, że zapamiętuję, co mówią... No, ale nie ważne, nie o tym.


Pomimo tego, ze pamięć mam dość dobrą, to ostatnio życie jakoś tak mam poukładane, że nie jest dla mnie istotna data. Pieniądze z ZUSu i tak "będą jak będą" ;D


Poza tym Zosia nie daje czasu na przemyślenia, czy dziś 15 czy 25 i co się działo kiedyś-tam. Liczy się tu i teraz, liczy się to, że ciuchcie jeżdżą po całym domu, liczy się kredka zablokowana w dzbanuszku, lalka, którą trzeba powozić... liczy się jej uśmiech i tyle :D




Ważne daty


Nie ma ich dużo, urodziny, imieniny, rocznica ślubu... No, zapamiętać można. Choć zazwyczaj i tak, przy okazji wspomagałam się kalendarzem w telefonie... Tymczasem telefon się rozpadł, mam teraz taką cegiełkę (co znacząco wpływa na moje posty, bo nie mam jak ich pisać "powoli" i "przy okazji"), na której żadnej pamięci przeznaczonej na takie rzeczy nie mam...

Do naszych ważnych dat dochodzi jedna, taka najbardziej nasza, czyli data rozpoczęcia naszego wspólnego życia. Bo my od razu byliśmy ze sobą "na poważnie". Od razu wiedzieliśmy, że stawiamy wszystko na jedną kartę. No właśnie. I to ta ważna data. Wczoraj minęło 7 lat od kiedy jesteśmy razem.


A ja zapomniałam


Menżu zapowiedział kilkuminutowe spóźnienie, które zrobiło się nieco dłuższe. Razem z Zośką czekałyśmy na niego już przyklejone do szyby. (Zosia czekała na Tatę, ja pukałam, żeby do uprzedzić, że Mała czeka pod drzwiami)

Już miałam rozpoczynać reprymendę za spóźnienie, a mój kochany Mąż wyciąga zza pleców ten piękny bukiet. Jakie było moje zdziwienie! Pierwszy raz w ogóle się nie spodziewałam, zapomniałam! Jak nigdy, przenigdy.

7 lat temu ten dzień rozpoczynaliśmy lotem z Liverpool'u do Berlina. Każdego następnego roku wspominałam ten lot, wschód słońca nad chmurami i to, jak bardzo nas nie obchodziła reszta świata! W tym roku mnie to ominęło, dostałam wspaniałą niespodziankę, piękny bukiet i znów w jego oczach zobaczyłam to, co wtedy :)

Wieczór spędziliśmy już bardziej świątecznie i uczciliśmy tą szczęśliwą rocznicę. Ja jednak cały czas zła jestem na siebie za to, że zapomniałam, choć szczerze? Cudownie było zapomnieć i tak zdziwić się na ten widok.<3

Róże i eustomy na siódmą rocznicę
7 raz świętowaliśmy razem i każdego roku są piękniejsze kwiaty :D (tak mi się wydaje :P)

Udostępnij to:

Komentarze

16 komentarze :

  1. bernadetta bolek26 września 2014 13:48

    Piekny bukiet. Oby nastepne lata były jeszcze lepsze od minionych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo gratulacje :D my w tym roku tez obchodzilismy 7 rocznice bycia razem :D bukiet przepiękny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. To my z Michałem jesteśmy dłużej ze sobą o jeden dzień :) Przedwczoraj też mieliśmy 7 rocznicę :) :)
    Pamiętaliśmy, zresztą już kilka dni wcześniej myśleliśmy jak to uczcić.
    Kochana ja w ciąży byłam strasznie zapominalska :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję :-) My też od razu byliśmy "na poważnie"

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  6. Swietnie..lubię takie niespodzianki..niestety moj malzonek nie jest ani romantyczny ani sentymentalny wiec na kwiaty moge liczyc tylko w imienicy lub dzien kobiet :-) ale czasem tez umie zaskoczyc..szczęscia dla was....

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki :) Też bardzo mi sie podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Te siódemki są najlepsze :D Dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
  9. hehe :D No widzisz... my rocznicę ślubu ogarnęliśmy, a o tej zapomniałam na tyle, że nawet obiad był odgrzewany :P Ale za to gyros na kolację odrobił straty :D


    I może to rzeczywiście ciąża?

    OdpowiedzUsuń
  10. to i tak powinno być :D dziękujemy :*

    OdpowiedzUsuń
  11. A mój jeszcze kiedyś potrafił tak bez okazji nawet ;) Teraz kwiaciarnię ma słabą ;) Dziękujemy za całą rodzinkę :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Skleroza nie boli ;) piękne kwiaty !

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz, like, plusik czy udostępnienie, to dla mnie motor do dalszej pracy nad blogiem i postami. Więc? Udostępnij, skomentuj, polub, jeśli uważasz, ze warto było tu zajrzeć :-)